Edward Raczyński – Studzienka Higei

286-edward-raczynski-studzienka-higei1786–1845
Pani! Ksiege, której Ci pierwiosnek przesyłam, Twoja byc głosze, pisze ja albowiem z Twego polecenia, rysunkami Twemi zdobie. Ja w tym przedsiewzieciu, prócz ogólnego dobra pamiatek historycznych kraju naszego, ta najmilsza dla siebie upatruje korzysc, ze daznosc najlepszej Polki i niepospolite jej w sztukach wyzwolonych usposobienie do publicznej wiadomosci podac moge.

Wspomnienia Wielkopolski

Edwarda Raczynskiego okreslic mozna mianem „mieszczanina błekitnej krwi”. Hrabia kochał miasto i ciazył ku niemu. W czasach, gdy kazdy mieszczanin snił o zdobyciu tarczy herbowej, jego marzeniem było odcisniecie swego sladu i zapisanie sie w przestrzeni miejskiej. Dbał o rozwój i upiekszenie Poznania, w czasach gdy zainteresowanie sprawami miejskimi było wsród arystokratów traktowane jako wyraz wyjatkowej ekstrawagancji. Pierwszy dyrektor Biblioteki Raczynskich Józef Rogalinski podkreslał, ze „w przeciwienstwie do ówczesnych ziemian wielkopolskich, którzy na krótko tylko przybywali do Poznania i po załatwieniu spraw natychmiast uciekali na wies, Raczynski uciekał ze wsi do Poznania, do swej Biblioteki, gdzie snuł plany co do rozbudowy miasta i swietnego rozwoju jego kultury”. „Natura mieszczanska ujawniła sie w nim najwyrazniej wówczas – pisał dalej Rogalinski – gdy zabiegał wokół załozenia instytutu dla panien szlacheckich. Przypuszczajac, ze i one najlepiej, tak jak on, powinny sie czuc w Poznaniu, dokładał wszelkich staran, aby ten instytut mógł powstac własnie w tym miescie”. Planowany zakład edukacyjny dla panien z rodzin szlacheckich miał byc czyms w rodzaju klasztoru bez slubów zakonnych. Sejm poznanski wysłał w tej sprawie w 1837 r. petycje do nastepcy tronu. Raczynski proponował, by instytucje umiescic w budynkach po karmelitkach lub bernardynkach, a sam deklarował wyasygnowanie na ten cel 54 tysiecy talarów, pod warunkiem jednak, ze fundacja dla dziewczat bedzie nosiła imie Raczynskich, a na budynku znajdzie sie jego herb – Nałecz. Hrabia zamierzał takze – na własny koszt – połaczyc Stary Rynek z placem Wolnosci, pod warunkiem ze jego wkład upamietniony zostanie w nazwie nowopowstałej ulicy. Magistrat przebicia obecnej ul. Paderewskiego dokonał na własny koszt, a przez lata nosiła ona nazwe ul. Nowej. Gdy ta powstała, hrabia zaoferował sfi nansowanie asfaltowego chodnika, który nazwany zostanie „sciezka hrabiny Raczynskiej”. I ten pomysł nie został zrealizowany. Nazwisko Raczynskich w nazwie poznanskiej ulicy pojawiło sie dopiero w 1905 r., kiedy to zostali oni patronami fragmentu obecnej ul. Garbary, pomiedzy placem Bernardynskim a Droga Debinska. Znamienne jest, ze nazwe te nadały ulicy władze pruskie, utrzymana została w 1919 r. przez władze odrodzonej Polski (ul. Raczynskich), niemieckich w 1939 r. (Razinskistrasse), a po okupacji utrzymała sie do 1951 r., kiedy to znikneła, a ul. Garbary wydłuzyła sie o kilkaset metrów. Władzom Polski Ludowej Edward Raczynski kojarzył sie zbytnio z pozostałym na emigracji w Londynie Edwardem Bernardem Raczynskim, przedwojennym polskim ambasadorem w Wielkiej Brytanii. Na tabliczki informacyjne powrócił po ponad 20 latach sam hrabia, gdyz w 1972 r. jednej z niewielkich uliczek na Podolanach nadano imie Edwarda Raczynskiego. Pragnienie trwałego zapisania sie w miejskiej pamieci stało sie zródłem ambicjonalnego sporu, jaki rozgorzał wokół Złotej Kaplicy, która stac sie miała nekropolia pierwszych władców Polski. Srodki na jej stworzenie łozyli Polacy ze wszystkich trzech zaborów, a dołozyli sie nawet spokrewnieni z Piastami król pruski i car rosyjski, jednak bez pieniedzy najhojniejszego mecenasa – Edwarda Raczynskiego – nie mogłaby ona powstac. Hrabia nakazał umiescic w kaplicy napis upamietniajacy jego wkład w powstanie nekropolii, co stało sie powodem ogromnej krytyki i wsciekłej nagonki na fundatora. Wskazywana jest on jako bezposrednia przyczyna samobójczej smierci Raczynskiego. Nakazał on wymazac informacje o swym wkładzie z tablicy zawieszonej w kaplicy królewskiej, a potem, w swym szwajcarskim domku zbudowanym na Kepie Zaniemyskiej (zwanej obecnie Wyspa Edwarda), strzelił sobie w głowe z… armatki wiwatowej. Trwała pamiatka po Raczynskich pozostała biblioteka noszaca ich imie, a ukochana zone hrabia uhonorował nie tylko poswiecajac jej swoje dzieło – Wspomnienia Wielkopolski – ale takze nadajac jej rysy greckiej bogini Higiei, której monument stoi przed Biblioteka Raczynskich. Okazało sie, ze aby upamietnic małzonke w miejskiej przestrzeni Poznania, musiał sie uciec 286 do podstepu i przebrac ja w starozytne szaty.

Paweł Cieliczko

no images were found

Studzienka Higei

Powstanie Higiei wiaze sie ze zbudowaniem przez Edwarda Raczynskiego drewnianego wodociagu, który doprowadził do miasta czysta wode. Dostepna ona miała byc w czterech studzienkach, z których najokazalsza planowano ulokowac przed Biblioteka Raczynskich. Plac Wolnosci (dawna Góra Musza) znajduje sie jednak wyzej niz wzgórze winiarskie, z którego płyneła woda, wiec studzienka usytuowana została u zbiegu obecnych Alei Marcinkowskiego i ul. 23 Lutego, gdzie – po jej przeniesieniu – zbudowano fontanne z delfinami. Pierwotnie ustawiono piaskowcowy cokół z brazowym medalionem przedstawiajacym Wincentego Priessnitza, do którego Raczynski zywił szczególna atencje, gdyz w Gräfenbergu wodna kuracja uzdrowił jego chorego syna Rogera. Priessnitz był pionierem i propagatorem wodolecznictwa oraz twórca prysznica, który jemu zawdziecza swoja nazwe. Wokół medalionu zapisano grecka sentencje z ody Pindara oraz jej polskie tłumaczenie, które brzmiało: „Nic lepszego nad wode”. Z mosieznej głowy lwa ciekła woda do zamontowanego ponizej kamiennego zbiornika, w którym pojono dorozkarskie konie. Posag greckiej bogini zdrowia Raczynski zamówił u ucznia Christiana Raucha – Alberta Wolffa, który przedstawił Higieie w jonskim chitonie, siedzaca na fotelu. Jej twarzy rzezbiarz nadał rysy zony zleceniodawcy – Konstancji z Potockich Raczynskiej. Posag został odlany w 1844 r. w hucie w Lauchhammer, lecz Raczynski zwlekał z odebraniem rzezby. Po jego smierci posag odebrała zona i zabrała go do Zaniemysla, a tam ustawiła na grobie meza, dodajac napis: „Wierna zona zawsze przy swoim mezu”. Poznaniacy na posag Higiei musieli czekac jeszcze ponad 60 lat. W 1907 roku opracowano projekt rozbudowy wodociagów miejskich, co spowodowało koniecznosc przeniesienia studzienki na południowa czesc alei Wilhelmowskiej (u zbiegu obecnych Alei Marcinkowskiego z ul. Podgórna). Wówczas to wnuk Edwarda i Konstancji – Edward Aleksander Raczynski zlecił wykonanie odlewu posagu Higiei z zachowanego gipsowego odlewu pomnika. W dniu 9 lutego 1908 r. doszło do uroczystego odsłoniecia kompletnej wreszcie studzienki Higiei. Kolejna wedrówka pomnika odbyła sie w 1971 r., kiedy to przeniesiono go przed front Biblioteki Raczynskich na pl. Wolnosci, by siedzaca na fotelu dama nie przeszkadzała poznanskim tramwajom, których trasa wiodła ul. Podgórna. Wówczas to chyba na bocznej scianie cokołu umieszczono tablice z napisem: „Edward Raczynski obdarzył miasto w r. 1841 nowym wodociagiem doprowadzajac wode zródlana ze Wzgórza Winiarskiego i wybudował te studnie na zbiegu ul. 23 Lutego z Al. Marcinkowskiego poswiecajac ja Wincentemu Priessnitzowi (1799–1851) twórcy wodolecznictwa. Posag Higiei – bogini zdrowia, noszacej rysy zony fundatora, Konstancji Raczynskiej umieszczony został w 1908 r., gdy studnie przeniesiono na Al. Marcinkowskiego u wylotu ul. Walki Młodych. Na obecnym miejscu studnia została umieszczona w r. 1971”. Sprzed Biblioteki Raczynskich nieczynna studzienke usunieto w 2004 r., gdy rozpoczeły sie prace zwiazane z budowa podziemnego parkingu pod placem Wolnosci. Podczas piecioletniego pobytu w magazynie pomnik poddano gruntownej renowacji. Dzieki temu, gdy w 2009 r. Konstancja Raczynska powróciła przed Biblioteke, z paszczy lwa znów leje sie woda. Szkoda tylko, ze obok nie dostawiono drugiego cokołu, a na nim fotela, w którym by zasiadł Edward Raczynski. I zonie byłoby niewatpliwie przyjemniej siedziec w jego towarzystwie, a i poznaniacy mniej by sie wstydzili, ze przez ponad pół tora stulecia nie stac ich było na ufundowanie pomnika temu, który tak wiele dla nich ufundował.

Paweł Cieliczko

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *