Andrzej Ogrodowczyk – Klub Od Nowa

240-andrzej-ogrodowczyk-klub-od-nowa1952-2002

Rok 1981. Klub Od Nowa. Poznań. Spotkanie z „Nową Falą”. Roman Chojnacki, już wtedy interesujący poeta, ogryza olbrzymią kość. Egon Naganowski z butelką piwa: sprężystość, podniecenie, „puszczanie oka” do młodych. […]

Dziennik z wczoraj

Andrzej Ogrodowczyk urodził się 23 grudnia 1952 r. w Turku. Młodzieńcze lata spędził w Marianowie i Kowalach Pańskich. Studiował filologię polską na UAM, dyplom uzyskał w 1977 r. Wtedy debiutował jako krytyk. Nieco później dał się poznać jako poeta. Od 1972 r. mieszkał w Poznaniu. Wydał tomiki poetyckie: Nie wszystko zostało skończone (1988) Nieprzeźroczysta (1989), Jabłuszko Ziemi (1991), Zanim pochłonie (1998), Nazywałem się Franz Kafka (2000). Jego poetyckim światem kieruje potrzeba harmonii, nadprzyrodzonego porządku, mistycznej wspólnoty, jednocześnie stale wkrada się tu poczucie zagrożenia, bojaźliwe drżenie, stąd jednym z patronów tej poezji stał się Franz Kafka.
Był laureatem Konkursu Poetyckiego im. Romana Brandstaettera (1987), jego skronie zwieńczył Laur Klemensa Janickiego (1994), publikował w „Gazecie Malarzy i Poetów”, działał w Stowarzyszeniu Pisarzy Polskich. Na co dzień uczył w szkole podstawowej, gdzie na potrzeby lekcji z poezji, stworzył zabawę słowną – „maszynkę do robienia wierszy”.
Cytowany fragment pochodzi zaś z prowadzonego i publikowanego przez poetę Dziennika z wczoraj. Zapiski rowerowe, którego tytuł wiązał się z pasją poety, jaką był alpinizm rowerowy. Osiągnięciem Ogrodowczyka na tym polu było przejechanie jednorazowo zimą trasy 440 km.
Andrzej Ogrodowczyk zmarł śmiercią tragiczną. Sergiusz Sterna-Wachowiak pisał: „Dziś są moje imieniny. Telefonuje Renia, ale nie składa mi życzeń, tylko łamiącym się głosem nagle woła przez płacz, że Andrzej nie żyje. Nie pytam o nic, nie dziwię się, jestem spokojny. Przecież tyle lat nocami rozmawialiśmy o śmierci […]”. Utonął w niedzielę 8 września 2002 r. podczas kąpieli na poznańskim Świerczewie. Pojechał tam na wycieczkę z przyjacielem, poetą Wincentym Różańskim. Pochowano go 14 września w Kowalach Pańskich, jego rodzinnym mieście. Tamtejszy cmentarz parafialny wspominała w wierszu Próba powrotu poznańska poetka, Teresa Tomsia:

Nareszcie zrozumiałem,
że Piękno jest wszystkim
dla czego warto żyć.

Brama rzeźbiona w metalu ustępuje z drogi bezszelestnie.
Niepewność. Czekanie na znak. Skrzypi świerk. […]
Próbuję odnaleźć ślady, posiłkując się napisami.
[…] —
Srebrny świerku, ogarnij światłem mroczną ścieżkę. Błądzę
poszukując twarzy przyjaciela zapisanej w kalendarzu nocy.
Pytam o jego adres właściciela ciemności, u którego wynajął stancję,
płacąc wierszem, łkając o świcie, gdy wschodziła pełnia. Teraz
jest posłańcem lęków, przetrąconych słów. Dreszcz wstrząsa
jego cieniem; rękopis wieczności podnosi.
Lecz skoro zaznał daru poniżenia – któż mu dorówna, wskaże trop,
zacznie od początku. Czym jest to wszystko, dla czego warto żyć?

Joanna Roszak
Paweł Cieliczko

 

Klub Od Nowa

Poznański klub studencki Od Nowa, który powstał w 1956 r., był kultowym miejscem nie tylko dla poznańskich studentów. Prowadzony przez Tadeusza Thomasa, pierwotnie mieścił się przy ul. Wielkiej 1. O jego początkach pisał Jan Berdyszak: „[…]całe godziny spędzaliśmy na rozkuwaniu przejść w ścianach piwnic, odgruzowywaniu i sprzątaniu po latach nieużytkowania. Wszystkie te wysiłki zmierzały do urządzenia w amfiladowej przestrzeni piwnic galerii wystawowej. Dotychczasowe wystawy odbywały się na części ścian w klubie znajdującym się na parterze, na poziomie ulicy. Pokazywałem tam swoje studenckie prace, warto wspomnieć, że Zbigniew Makowski miał nie gdzie indziej, a właśnie na wyznaczonych ścianach klubu swoją pierwszą wystawę. […] W klubie działo się wiele. Programy muzyczne prowadził Norbert Karaśkiewicz, później I skrzypek Orkiestry Symfonicznej w Bergen. Poeta Józef Ratajczak organizował spotkania literackie, poetyckie, a przykładem burzliwych dyskusji może być spotkanie z Jerzym Putramentem, który antyideologicznie rozdyskutowany klub […] opuścił niepostrzeżenie przez okno. […] Odpowiednika tamtego miejsca już później nie było. […] Wszyscy, którzy coś istotnego tworzyli, a uznawali, że posiadanie niewielu dóbr im wystarcza, bo nie to jest istotne, tu się spotykali”. Kierownik literacki klubu, Józef Ratajczak, tak wspominał swoje wrażenia z drogi do klubu: „Szedłem do pracy pod wieczór i wiedziałem, że ludzie spływający wraz ze mną strumyczkami na Stary Rynek idą do >>Od Nowy<< na Wielką. Serce rosło, że coś się dzieje”. W 1970 r. klub został przeniesiony do Zamku (ówczesnego Pałacu Kultury). O niedogodności tego położenia pisał Lech Raczak: „Na rogu Alej i 23 Lutego, naprzeciwko poczty znajduje się duży budynek z salą nagrań radiowych. Przez bramę tego domu wchodzi się w wąskie, długie podwórze równoległe do Alej Marcinkowskiego, które wygląda jak ślepa ulica. W latach 70. i 80. mieściła się w tym domu najsławniejsza w Poznaniu melina. Wyszynk prowadziła słynna Wypusia. Wyglądała jak lichwiarka z Dostojewskiego. […] U Wypusi zaopatrywaliśmy się w alkohol w czasach pracy w >>OdNowie<<, która wtedy mieściła się w Zamku. To była dziwna odległość, pieszo za daleko, taksówką za blisko. Jeden z kolegów zauważył, że około godziny 23 obok Zamku przejeżdża polewaczka i za dychę jeździło się nią do Wypusi i z powrotem”.
Z grupą plastyczną Od Nowa związani byli m.in. Jan Berdyszak, Wojciech Müller i Izabela Gustowska, liczni artyści wykładający w poznańskiej ASP. W 2010 r. pojawił się pomysł, by reaktywować klub OdNowa i nawiązać do jej najlepszych tradycji: Festiwalu Blues Meeting, Przedwiośnia Muzycznego, Studia Pantomimy i wreszcie Piwnicy Jazzowej. Nie zapominajmy, że to właśnie w tym poznańskim klubie wydano pierwszy polski komiks i stworzono atmosferę do powołania Teatru Ósmego Dnia.

Paweł Cieliczko

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *