Arkadiusz Henryk Piekara – Rynek Jeżycki

258-arkadiusz-piekara-rynek-jezycki1904-1989

Przez kilka ładnych lat byłem klientem Rynku Jeżyckiego w Poznaniu. Ściśle mówiąc, nosiłem siatki za moją żoną. Nasłuchałem się w tym czasie wielu pochwał Rynku Jeżyckiego i jego wspaniałych sprzedawców i sprzedawczyń. Z biegiem czasu zacząłem wierzyć w to, że Rynek Jeżycki jest najpiękniejszym i najbogatszym rynkiem w Polsce, i że tu właśnie można się zetknąć z najwyższą kulturą handlu oraz z uczciwością i rzetelnością kupców. […] na Rynku Jeżyckim przychodziły mi do głowy szczególnie dobre pomysły. Jeden z nich dotyczył pewnego pojęcia podstawowego, mianowicie „sprzężenia zwrotnego”. […] A więc proszę sobie wyobrazić, że na Rynku Jeżyckim sprzedaje się masło, że masło to kosztuje 70 zł i że sprzedawcy wcale się między sobą w zakresie handlu nie porozumiewają. (…) I oto do Rynku wchodzi coś, co zwiemy sygnałem, mianowicie przybiega człowiek i mówi: „Pani, w Górce Duchownej masło już po 80 zł”. Sprzedawczyni nie puszcza tej plotki dalej, lecz ogranicza się do zdjęcia kartki „70 zł” i ustawienia kartki „80 zł”, dyskutując dalej o poezji i rzeźbie. Przychodzi sygnał drugi, a jego „nośnik” powiada: „Wuja, we Wdzydzach już miasto kosztuje 100 zł”. Przychodzi jeszcze jeden i mówi: „Już przeszło setkę w Gorzupi”. Więc nasi sprzedawcy, nie porozumiewając się między sobą, zmieniają odpowiednio do swojego uznania ceny i chociaż dalej rozmawiają o Manecie i Monecie, ale nigdy o monecie, niemniej ceny są już podwyższone. (…) Mamy więc prawo układ nasz nazwać układem wzmacniającym.

Rozważania na Rynku Jeżyckim o sprzężeniu zwrotnym

Dalej na podobną modłę profesor Arkadiusz Piekara tłumaczy, na czym polega sprzężenie zwrotne dodatnie i ujemne. Powyższy wywód to fragment wstępu do jego książki Nowe oblicza optyki (1976). Uczeń Władysława Natansona, autor książek popularnonaukowych dla dzieci, pokazuje jak można wykładać fizykę prostą, piękną, literacką polszczyzną. Piekara był urodzonym gawędziarzem, Zofia Gołąb-Meyer pisała w stulecie jego urodzin: „[…] tak bardzo umiłował fizykę, że nie tylko służył jej wiernie, lecz z wielkim posłannictwem głosił jej piękno innym. […] niebagatelne znaczenie ma też dramaturgiczna konstrukcja tych książek, oparta na budowaniu napięcia, obecności lżejszych wtrętów i dygresji sprzyjających relaksowi i rozrywce czytelnika”.
Profesor Piekara napisał dwie książki objaśniające tajniki fizyki najmłodszym: Ciekawe historie o powietrzu (1984) i najbardziej znana O maszyniście Felusiu, który był mędrcem (1954). Jej bohaterowie to myśliciel, maszynista wilanowskiej kolejki wąskotorowej Feluś oraz jego pomocnik, dzielny i mądry Oleś. Feluś rozmyśla m.in. o tym, dlaczego woda przemienia się w parę, dlaczego para wywiera nacisk na tłok w cylindrze lokomotywy… Do swoich doświadczeń zaprzęga lokomotywę i wagony: „[…] raz naprawdę zdarzyło mu się coś nadzwyczajnego. Było to wtedy, gdy na kolei wprowadzono szybkie lokomotywy motorowe. Wtedy to pan Feluś postanowił sprawdzić działanie siły odśrodkowej na zakrętach. Ojcowie wasi pamiętają może notatkę, jaka ukazała się przed laty w >>Kurierze Warszawskim<<, o kawaleryjskiej jeździe maszynisty, który na zakrętach tak szybko jechał, że pasażerowie czuli, jak wewnętrzne (od strony zakrętu) koła wagonów odrywają się od szyn. […] Było to właśnie działanie siły odśrodkowej, z którą pan Feluś wówczas eksperymentował”.
Arkadiusz Piekara urodził się w 1904 r. w Warszawie, tam uczęszczał do gimnazjum Rejtana. Od 1927 r. studiował fizykę na Uniwersytecie Warszawskim, a w latach 1933-1934 kształcił się w Paryżu. Pionier badań nad właściwościami dielektrycznymi układów koloidalnych, które prowadził w stworzonych przez siebie pracowniach Gimnazjum i Liceum im. Sułkowskich w Rydzynie. Odkrył zjawisko odwrotnego nasycenia dielektrycznego oraz anomalii dielektrycznych i optycznych w okolicy punktu krytycznego. Po wojnie wykładał na Uniwersytecie Warszawskim, Politechnice Gdańskiej oraz Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, który uhonorował go tytułem doktora honoris causa.

Joanna Roszak

no images were found

Rynek Jeżycki

Rynek Jeżycki to jedno z najbardziej kolorowych i ruchliwych targowisk Poznania. O sercu Jeżyc pisał Zbigniew Zakrzewski w Ulicach mojego Poznania: „Przedwojenny Rynek Jeżycki, jak pamiętam, ulubione skupisko gołębi, zasłużył sobie na ocenę z pewnych względów pozytywną, a z innych – negatywną. Udanym przedsięwzięciem magistrackim był pawilonik, w którym ubrana w biały kitel pani sprzedawała za skromną opłatą gorące mleko. Był jednak Rynek istną stajnią Augiasza, irytując nawet niezbyt wrażliwych przechodniów swymi kocimi łbami i okropnym zaśmieceniem usuwanym po targu bardzo opieszale”.
Arkadiusz Piekara – obserwujący już powojenny Rynek Jeżycki – nie pozwoliłby powiedzieć o nim złego słowa. Miarą wartości tego targowiska jest według profesora rzetelność sprzedawców, którzy rozmawiają o Manecie i Monecie oraz kultura handlu. Warto też sprawdzić, na czym polega mechanizm sprzężenia zwrotnego, i zobaczyć, co cechuje układ wzmacniający.

Joanna Roszak

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *