Artur Maria Swinarski – Biblioteka Raczyńskich

340-artur-swinarski-biblioteka-raczynskich1900-1965

Któż by pomyślał, że w Poznaniu straszy? […]
A przecie… a przecie…
gdy północ wybije dzwon,
gdy przebrzmią z wieży hejnału fałszywe tony,
gdy ratuszowe capy do szopy wrócą zmęczone –
wtedy w swej bibliotece przy placu Wolności
pani Konstancja przyjmuje gości. […]
Za fotelem żony
stoi pan hrabia – pan hrabia nie ma głowy,
jest tylko tułów we fraku i w sztywnej kryzie szyja,
lecz nikt się temu nie dziwi, przecież sto lat już mija…
I nikt się także nie dziwi,
widząc wśród gości Schumana Pantaleona –
za życia byli sobie krzywi,
lecz teraz już dawno każda przewina zmazana i przebaczona.
Matecki przychodzi z Libeltem,
przychodzi Maurycy Mann,
Tytus Działyński
Łukaszewicz,
Doktor Karol Marcinkowski –
(Karol rozgląda się: Emilii nie ma – )

Strachy

Artur Maria Swinarski urodził się w Brodnicy nad Drwęcą, nie jest zatem rodowitym poznaniakiem, mimo iż stał się jedną z najważniejszych postaci poznańskiej sceny satyrycznej międzywojnia. Do Grodu nad Wartą przeprowadził się dopiero po ukończeniu gimnazjum. Jego literackie początki sięgają poznańskiego „Zdroju”, na łamach którego zadebiutował w 1920 r. (dwa lata wcześniej na łamach tego pisma debiutował jako grafik), zaczynając literacką karierę od jednego z najciekawszych i bezprecedensowych ugrupowań i środowisk literackich w ówczesnej Polsce.
Jego powołaniem okazały się kabaret i teatr. W 1928 r. razem z Romanem Wilkanowiczem i Emilem Zegadłowiczem założył pierwszy w dwudziestoleciu międzywojennym poznański kabaret o wdzięcznej nazwie „Ździebko”, który zasłynął z szopek; latach 1928-1932 współtworzył także kabaret artystyczny „Różowa Kukułka”; a w 1932 r. utworzył najsłynniejszy poznański kabaret – „Klub Szyderców pod Kaktusem”. „Szydercy” ożywiali artystyczną atmosferę miasta do 1933 r., kiedy to kawiarnia została zamknięta z powodu problemów finansowych, a Swinarski przeniósł się do Krakowa. W tym czasie powstały Karykatury poznańskie – satyryczna plejada portretów ówczesnych osobistości życia artystycznego miasta oraz Wielkie pranie. Po II wojnie światowej Swinarski już nie powrócił do Poznania, mieszkał w Krakowie, potem w Warszawie, by ostatecznie wyprowadzić się do Wiednia, w którym zmarł 21 kwietnia 1965 r.
Z satyryczną i dramaturgiczną twórczością Swinarskiego wiąże się wiele historii i anegdot; komedia Achilles i panny przez kilka lat nie mogła zostać wystawiona w krakowskim Teatrze im. Słowackiego, ponieważ ówczesny dyrektor – Karol Frycz – nie znalazł chętnego aktora, który zagrałby główną rolę Achillesa uwodzącego pięć córek Likomedesa. Nieskrępowany erotyzm tej sztuki był źródłem wielu kontrowersji, jak widać, nie tylko wśród publiczności, ale także w środowisku artystycznym.
O ile jednak na scenie kabaretowej i teatralnej zdaje się Swinarski niekwestionowanym mistrzem, o tyle jego twórczość poetycka wzbudza kontrowersje. Zwracano uwagę na jego głęboki zmysł tragizmu, którym jest świadomość bliskości śmierci – co wydaje się zaskakujące u „pierwszego satyryka i humorysty” międzywojennego Poznania. Stworzona w Strachach scena jest świadectwem nie tylko zmysłu tragizmu, ale także zmysłu historii. Istniejące realnie rzeczy przypominają poecie o nietuzinkowych twórcach. Biblioteka – spadkobierczyni i skarbnica śladów po umarłych jest miejscem, w którym wspomnienia przeszłości ogniskują się. Dzieła powołują do życia duchy (trochę żartobliwie, ale także z wyraźną nutą nostalgii) i choć są tak bardzo realne w swoich dawnych strojach, wiersz jest smutną refleksją o przemijaniu ludzkiej – związanej z materią indywidualności.
A wracając do spotkania duchów w bibliotece, wspomnieć warto dlaczego Karol Marcinkowski tak rozglądał się za Emilią Sczaniecką. Zapewne chciał zobaczyć jak wygląda w zaświatach, po zaaplikowanej przez niego kuracji przeciw cholerze. Doktor Karol uważał bowiem, że chorym na nią podawać należy szampana lub piwo grodziskie, a gdy to nie działa przypalać rozżarzonym żelazem chore miejsce. Kurację taką zastosował na delikatnej twarzy Emilii Szczanieckiej, czego blizny nosiła do końca życia.

Anna Pytlewska

Biblioteka Raczyńskich przy placu Wolności

Konstancja Raczyńska, goszcząc duchy wybitnych ludzi kultury w Bibliotece Raczyńskich, czyni zadość planowi jej męża Edwarda hr. Raczyńskiego, który zamierzał przekształcić Poznań w Nowe Ateny, a biblioteka miała być nie tylko miejscem gromadzenia woluminów, ale także salonem towarzyskim.
Stworzenie biblioteki nie było proste, najpierw 5 lat (1916-1921) trwały negocjacje związane z zakupem działki, potem kolejnych osiem lat budowa obiektu, w końcu 5 maja 1829 r. uroczyście otwarta została Biblioteka Raczyńskich. Znajdowała się przy narożniku ówczesnego Placu Wilhelmowskiego (obecnie Plac Wolności) oraz Alei Wilhemowskich (obecnie al. Marcinkowskiego) – w najbardziej prestiżowym punkcie miasta. Budynek zaprojektowany został przez francuskich architektów – Charlesa Perciera i P-F Leonarda Fontaina, nawiązując do wschodniej fasady paryskiego Luwru.
Rząd metalowych kolumn oparty na boniowanym cokole dźwiga belkowanie zwieńczone ozdobną balustradą, którego symetrię podkreśla trójkątny naczółek w środku gmachu. Drugi budynek wzniesiony został wzdłuż al. Marcinkowskiego i przeznaczony był na ekspozycję galerii malarstwa europejskiego zgromadzoną przez brata Edwarda – Atanazego Raczyńskiego. Ten jednak, wraz ze swymi zbiorami, wyjechał wkrótce do Berlina i tam były one eksponowane, a przeznaczony na galerię budynek przekształcony został w Hotel Drezdeński.
Biblioteka Raczyńskich jest najstarszą publiczną biblioteką działającą na ziemiach polskich. Zaczątek jej zbiorów stanowiło 13.000 woluminów podarowanych przez fundatora. Były wśród nich liczne rękopisy, starodruki i inkunabuły, w których posiadanie Raczyński wszedł skupując klasztorne zbiory biblioteczne w czasie gdy władze pruskie dokonywały kasaty kolejnych zgromadzeń zakonnych (na przełomie lat 20. i 30. XIX w.). W 1943 r. najcenniejsze zbiory zostały wywiezione do majątku Józefa Aleksandra Raczyńskiego w Obrzycku, co ocaliło je przed zniszczeniem, bo biblioteka wraz z pozostawionym w Poznaniu księgozbiorem doszczętnie spłonęła w 1945 r. Odbudowa Biblioteki Raczyńskich zakończyła się w 1956 r., a w 1998 r. poddana została gruntownemu remontowi. W najbliższych miesiącach rozpocząć się zaś mają prace związane z budową drugiego skrzydła wzdłuż al. Marcinkowskiego, tam gdzie niegdyś stała galeria Atanazego Raczyńskiego. Tylko Konstancja wciąż samotnie siedzi przed gmachem, może warto by było dostawić drugi fotel i usadzić na nim hrabiego Edwarda.

Paweł Cieliczko

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *