Bogdan Rutha – Kościół Franciszkanów

302-bogdan-rutha-kosciol-franciszkanow1920-1983

Długie wizyty adwokata w naszym mieszkaniu, jego przeciągające się sam na sam z naszą powódką w czasie, gdy wyganiała z domu męża do pobliskiego kościoła OO. Franciszkanów, gdzie kazała mu modlić się o pozytywny epilog swoich zajęć z adwokatem, lub gdy żądała od niego, by siedział w ustępie i czekał, aż po niego przyjdzie, dalej – jej energiczne i niecierpliwe pohukiwania na adwokata podczas owych wizyt, dochodzące przez ściany do naszych uszu, wszystko to kazało nam mieć się na baczności i liczyć się z dalszym wzrostem procesów.

Mieszkanie

O Poznaniu bohater opowiadania Mieszkanie Bogdana Ruthy mówi: „Przybyłem do owego solennego miasta zamieszkiwanego przez ludzi o wielu uroczych cechach, jednak […] zbyt często stanowiących połączenie kupca z katolikiem, zdejmującego na wszelki wypadek kapelusz przed kościołem”. Zamieszkał naprzeciw sądu, w lokum, w którym na porządku dziennym były bitwy i awantury. Klimat panuje tu mroczny, by tak rzec: kafkowski. Tyle że bohaterowi Ruthy – inaczej niż w powieściach Franza Kafki – udaje się z tego mieszkania wydostać. Sprawczynią procesowych korowodów była sąsiadka-rekordzistka w pieniactwie. Dni wolne od spraw sądowych należały do rzadkości. Oskarżeni stawali się świadkami, świadkowie oskarżonymi. Łatwo było o sądowe qui pro quo: „po niedługim czasie wszystko to ogromnie się zagmatwało i sędziowie na rozprawach kłócili się z ławnikami, ze sobą, z pozwanymi i z powodami, gdzie kto siedzi, to znaczy – gdzie aktualnie powinien siedzieć: czy na ławie oskarżonych, czy na tej dla świadków […]”.
Bogdan Rutha urodził się w Poznaniu, pochodził z rodziny ziemiańskiej. Dzieciństwo spędził w Jarocinie, Rabce, Poznaniu, a od 1934 r. zamieszkał w folwarku rodzinnym pod Lednogórą. W 1936 r. zachorował na gruźlicę i po zdanej eksternistycznie maturze w gimnazjum w Trzemesznie wyjechał na leczenie do Davos w Szwajcarii, a potem do Lozanny, gdzie podjął studia medyczne, które dokończył w 1944 r. na Tajnym Uniwersytecie Ziem Zachodnich. Do Polski powrócił tuż przed wybuchem wojny, a jako że odmówił podpisania volkslisty, a w Szwajcarii działał w Międzynarodowym Komitecie Pomocy Hiszpanii Republikańskiej, musiał się ukrywać. Znaczny czas spędził wówczas w Zakopanem, gdzie wstąpił do Związku Walki Zbrojnej i organizował przerzuty członków ruchu oporu na Węgry i na Słowację. Po wojnie pracował w Łodzi, Piotrkowie Trybunalskim i Gnieźnie, imając się różnych zajęć, lecz w 1948 r. przeszedł na rentę dla zasłużonych, przyznaną mu przez Radę Ministrów.
Debiutował w 1954 r. recenzją polskiego przekładu Czarodziejskiej góry Tomasza Manna, opublikowaną w „Tygodniku Powszechnym”. Pobyt na leczeniu w szwajcarskim kurorcie był istotnym doświadczeniem nie tylko dla Castorpa, ale i dla Ruthy, czego wyrazem były jego pierwsze utwory prozatorskie: Opowieści z Czarodziejskiej góry, które w 1955 r. ukazały się na łamach „Życia Literackiego”. Autor powieści i opowiadań: Opowieści z Davos (1960), W Hiszpanii o świcie (1967), Misja o północy (1970), Wyspa psów (1971), Nasze ciekawe czasy (1972), Szczurzy pałac (1973), Dozorcy słowików (1974), Sala pełna księżyców (1975), Cudowne wspaniałe życie (1978), Przyjęcie w „Angleterre” (1983), Lawendowe wzgórze (1987). Za najważniejszą jego powieść uważany jest Szczurzy pałac, opowiadający o okupacyjnej Polsce.
Bogdan Rutha zmarł w maju 1983 r. w Puszczykówku pod Poznaniem, a pochowany został w Rogalinku.

Joanna Roszak

Kościół Franciszkanów

Może uporczywe procesowanie się właścicielki mieszkania, o czym mowa w cytowanym passusie, wiąże się z jakimś kłopotliwym genius loci ciążącym nad okolicami kościoła Franciszkanów. Zakonnicy ci, przybywszy w połowie XVII w. z Gniezna do Poznania, swój czas i energię dzielić musieli między ewangelizację i spory sądowe.
Przeciwnikami franciszkanów konwentualnych (zwanych czarnymi) byli działający w mieście od dwóch stuleci franciszkanie obserwanci (zwani bernardynami), uważający się za jedynych dziedziców świętego z Asyżu, którzy pragnęli zapobiec powstaniu w mieście drugiego zgromadzenia. Współpracując z magistratem, usunęli konkurentów spod zamku do drewnianego kościółka na podmiejskiej Grobli, skąd po potopie szwedzkim przenieśli się oni do kościoła św. Rocha, a dopiero w 1668 r. udało im się rozpocząć budowę obecnej świątyni, która zakończyła się w 1728 r.
W 1830 r. franciszkanie stali się ofiarą decyzji rządu pruskiego o kasacie zakonów – kościół z klasztorem najpierw stał się magazynem, a potem przekazany został niemieckim katolikom. Przebicie ul. Paderewskiego spowodowało całkowite rozebranie, i tak popadających w ruinę, zabudowań klasztornych. Zakonnicy odzyskali klasztor i kościół w 1921 r., a ponownie stracili go w czasie II wojny światowej na rzecz katolików niemieckich. Po wojnie powrócili do zniszczonego kościoła, odbudowali go i znajdują się w nim do chwili obecnej. W ostatnich latach przeprowadzony został kompleksowy remont świątyni, dzięki czemu błyszczy ona jak w latach swej świetności.
Z konfliktem wiążą się także okoliczności powstania Sanktuarium Matki Bożej w Cudy Wielmożnej Pani Poznania. Oba zwaśnione zakony uzyskały zgodę Watykanu na budowę tzw. Domku Loretańskiego ku czci Matki Boskiej Loretańskiej, której kult był bardzo popularny na przełomie XVI i XVII w. Bernardyni jednak swoją kaplicę zbudowali szybciej i dlatego franciszkanie skoncentrowali się na propagowaniu kultu dopiero objawionej, lokalnej Matki Boskiej Boreckiej. Franciszkanin Tomasz Dybowski w 1666 r. kupił kopię niepozornego obrazu spod Borku Wielkopolskiego, który już dwa lata później zasłynął cudami. W trzechsetną rocznicę pierwszych cudów, w 1968 r. odbyła się uroczysta koronacja obrazu Matki Boskiej w Cudy Wielmożnej Pani Poznania.
Znajdująca się przy Wzgórzu Przemysła, tuż przy Starym Rynku, świątynia pod wezwaniem św. Antoniego z Padwy to barokowy trójnawowy kościół. Ze względu na obniżenie poziomu ul. Franciszkańskiej wybudowano w 1875 r. schody wiodące do świątyni. We wnętrzu uwagę zwracają dzieła dwóch franciszkanów – braci Antoniego i Adama Swachów. Pierwszy przez 30 lat zdobił świątynię polichromiami, stiukami i malowidłami prezentującymi dzieje św. Franciszka, drugi wykonał rzeźbione stalle, a wspólnie stworzyli ołtarz, w którym umieszczony jest cudowny obraz.
Franciszkanie animują też życie kulturalne miasta – w ich kościele odbywa się m.in. Festiwal Muzyki Pasyjnej i Paschalnej, a w podziemiach świątyni obejrzeć można makiety starego Poznania.

Paweł Cieliczko

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *