Bogumił Andrzejewski (1922-1994)
Orzeł z ratuszowej wieży

008-bogumil-andrzejewski-orzel-ratusz

Szerokie grube mury
Jasnego miasta strzegły.
Wokół ratusza stały
Domy z błyszczącej cegły.

Malowidła i płaskorzeźby
Zdobiły domów ściany.
Przy bramie miejskiej na warcie
Stał żołnierz ołowiany.

[…] Radowało się serce blaszane
Ratuszowego kurka
Gdy obok z wieży kościoła
Śpiewała sygnaturka.

Ballada o kurku na wieży

Bogumił Witalis Andrzejewski – żołnierz, wybitny afrykanista, pisarz – urodził się 1 lutego 1922 r. w Poznaniu, jako syn kupca o dźwięcznym imieniu Teofil. W wierszu Mój album z lat 1939-1969 Andrzejewski przywołuje marzenie z czasów dzieciństwa, które po latach przemienia się we wspomnienie: „Tak jak kiedyś w dzieciństwie fruwałem nad Poznaniem, / Dzisiaj we śnie na jawie szybuję wysoko nad osłonecznionym Londynem. / Przez pomniejszające szkło przestworu rozrzedzonego porankiem / Przyglądam się malutkim samochodom pędzącym sznurem […] / Zniżam się nad kopułę British Museum, / Potem znów płynę w górę, rozradowany letnim wiatrem. / […] O jaka to wielka radość szybować nad miastem / I przypatrywać się miniaturowej panoramie w dole / I ogromnemu, wzrokochłonnemu, rzekłbyś, pułapowi nieba! // Od czasu do czasu jednak mąci mi radość lotu / Myśl niespokojnie natrętna o konieczności identyfikacji / Psycho-ornitologicznej”.
Uczył się w Gimnazjum im. Bergera, w którego gmachu przy ul. Strzeleckiej dzisiaj kształcą się studenci Politechniki Poznańskiej (na budynek ten nie pożałował grosza Niemiec, Gotthilf Berger). Później pobierał nauki w Zakopanem. W 1940 r. uciekł okupantom i trafił do Palestyny. Został ranny podczas oblężenia Tobruku. W 1941 r. ogłosił swoje pierwsze utwory w piśmie „Przy kierownicy w Tobruku”. W 1944 r. podjął decyzję o pozostaniu na emigracji w Anglii, a dwa lata później ożenił się z Sheilą Muriel Weekes. W 1947 r. ukończył w Oxfordzie anglistykę. Studiował też m.in. język staronorweski, a później arabski i językoznawstwo ogólne w School of Oriental and African Studies University of London. Prowadził badania nad językiem Kenii, Etiopii, a przede wszystkim Somalii. W latach 1952-1964 wykładał języki i literaturę kuszycką na University of London, tam w 1962 r. uzyskał stopień doktora, w latach 1964-1980 pracował jako docent, a w 1980 r. został mianowany profesorem w tej dziedzinie. W 1988 r. rząd Somalii uhonorował go Orderem Gwiazdy Somalijskiej za wkład naukowy w dziedzinie języka i literatury tego kraju oraz za udział w stworzeniu jego oficjalnej ortografii. Zmarł 1 grudnia 1994 r. w Hemel.
Czesław Miłosz pisał we wstępie do książki Andrzejewskiego Podróż do krajów legendarnych: „Uważam go za jednego z poetów znaczących, lepszych niż niejedna postać o głośnym nazwisku […]. Na szczęście dla siebie nie bardzo troszczył się o laury i ubawiłoby go chyba, gdyby usłyszał, że ktoś chce go umieścić w świątyni sław naszego stulecia. Pisał wiersze dla własnej przyjemności, w chwilach wolnych od zajęć, by tak rzec, poważniejszych… Wydaje mi się, że obraz poezji naszego wieku nie może się bez Bogumiła Andrzejewskiego obejść”.
Teksty naukowe publikował m.in. w „African Language Studies” i „Ethiopianist Notes”, poetyckie i prozatorskie zaś w paryskiej „Kulturze” oraz londyńskich „Wiadomościach”. Wydał zaledwie jeden arkusz poetycki – Na wszelki wypadek (1957), zawierający 7 tekstów, oraz zbiór 18 poematów i opowieści – Podróż do krajów legendarnych (1985). Prawomocne jest skojarzenie Jerzego Pietrkiewicza z bestiarium średniowiecznym – w utworach Andrzejewskiego spotykają się bazyliszek, feniks i gryfem.

Joanna Roszak

Orzeł z ratuszowej wieży

Ratuszowy kurek, o którego radującym się, blaszanym sercu pisze Andrzejewski, to orzeł wieńczący wieżę poznańskiego Ratusza. Polski ptak herbowy po raz pierwszy pojawił się na niej w latach 1690-1692 jako symbol królewskiego miasta Poznania, ale też pełniąc funkcję chorągiewki wietrznej, czyli popularnego kurka.
Orzeł na Ratuszu wiąże się z działalnością Komisji Dobrego Porządku, która przeprowadziła kompleksowy remont budynku w latach 1782-1784. Jakób Brang 19 lipca 1783 r., pracując w rękawiczkach, zawiesił na wieży dwumetrowego ptaka z miedzianej blachy pomalowanej na biało, ze złoconą koroną, szponami i dziobem, a oczami z „kryształu morskiego”, który na piersi miał wymalowane godło Rzeczpospolitej oraz herb króla Stanisława Augusta. Jego pracy przyglądał się tłum poznaniaków. Po zakończeniu monter spełnił winem 12 toastów, wyrzucając opróżnione kielichy, z których 3 (ku czci Rzeczpospolitej, magistratu i kupców) się nie stłukły, co przyjęto za dobry omen.
Orzeł królował na wieży przez ponad 100 lat zaboru, mimo że władze pruskie usuwały wszelkie symbole polskości. Zdjęto go dopiero w 1911 r., w związku z kolejnym generalnym remontem Ratusza, i nie wiadomo, czyby tam wrócił, gdyby nie miejski architekt Fritz Teubner, który przekonał niemieckich radnych, że kurek ma walory artystyczne i jest stałym elementem budynku. Rajcy chcieli mu na piersiach wymalować pruskie symbole, ale skończyło się jedynie na umieszczeniu nad dotychczasowym orłem korony Hohenzollernów. Ta nie górowała nad nim długo, gdyż 1 maja 1919 r. mistrz ślusarski Leon Grzymała-Żuromski bez żadnej asekuracji wdrapał się na ponad 70-metrową wieżę i na oczach rozradowanego tłumu odpiłował niemiecką koronę.
Gdy 20 września 1939 r. Niemcy ponownie zajęli Poznań, tym razem zarządzili natychmiastowe usunięcie polskiego orła. Paradoksalnie decyzja ta uratowała ptaka, który – złożony w muzealnym magazynie – nie podzielił losu ratuszowej wieży zniszczonej podczas walk o wyzwolenie miasta. Na swoje miejsce powrócił już 27 grudnia 1947 r. i pewnie do dziś raduje się jego blaszane serce, gdy spogląda na rozwijający się i piękniejący Poznań.

Paweł Cieliczko

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *