Bogusław Kogut – Starołęka

154-boguslaw-kogut-staroleka1925-1987

Tutaj nie ma wiszących ogrodów,
po ulicach gondole nie płyną,
ale rośnie mego miasta młodość –
plon radosny troski i czynu.

Gdy nad nowym miastem, na Dębcu,
starołęcki wędruje księżyc,
tutaj nocą hartuje się szczęście
w maszynowniach Wildy i Jeżyc.

W moim mieście świty różowe
wstają wcześnie i pachną tynkiem,
wtedy wchodzą na szczeble rusztowań
architekci Starego Rynku.

Pozdrawiam Poznań – moje miasto

Bogusław Kogut pochodził z chłopskiej rodziny z Klęczan pod Dębicą, która w 1936 r. przeprowadziła się pod Bydgoszcz, w której uczęszczał do gimnazjum. Okupację przeżył w Generalnej Guberni, gdzie pracował jako robotnik leśny i rolny, działał w konspiracyjnym Stronnictwie Ludowym oraz w Batalionach Chłopskich. Po wojnie wrócił do Bydgoszczy, gdzie pracował w Izbie Skarbowej i uczył się w Liceum dla Dorosłych. W Poznaniu studiował polonistykę, z której musiał zrezygnować po trzech latach ze względu na gruźlicę płuc, ale pozostał tu już na stałe.
Kogut był jednym z najbardziej ideowych działaczy Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, do której wstąpił w 1951 r. Aktywnie działał także w Związku Literatów Polskich (od 1951 r.), w którym opiekował się Kołem Młodych. Był radnym Miejskiej Rady Narodowej, przewodnicząc Komisji Kultury i Sztuki, posłem na sejm (1957-1962), redaktorem „Tygodnika Zachodniego”, pisarzem, publicystą i poetą. Zapamiętany jednak został jako ideowy czerwonogwardzista (po chińsku: hung uei-ping). „Bogusław Kogut, ówczesny hunwejbin środowiska poznańskiego, po latach popełnił samobójstwo, częściowo z powodu wyrzutów >>sumienia politycznego<< – napisał o nim Leszek Żuliński, recenzując Obławę Joanny Siedleckiej.
Debiutował w 1946 r. wierszami Błogosławiony trud oraz Mojemu ojcu, opublikowanym na łamach miesięcznika „Wieś Tworząca”. Za wiersz Drogi braterstwa (1951) nagrodzony został przez Ministerstwo Kultury, Związek Literatów Polskich oraz Towarzystwo Przyjaźni Polsko-Radzieckiej. Kogut tworzył poezję, określaną mianem agitacyjno-hymnicznej, przeciwstawiał nadchodzące nowe staremu, które musi zginąć nawet krajobraz był postępowy albo wsteczny – pisał Józef Ratajczak we wstępie do jego tomiku Pieśni drwala (1968). Sam Kogut – autor tomików: Dom ocalony (1953), Kamienie na bruk (1957), Śmierć Don Kichota (1961), Tryptyk dziedziczny (1970), Tryptyki i erotyki (1985) – nie miał złudzeń co do rzeczywistego znaczenia poezji. Gdy współzakładał „Nowy Prom” (1958) w artykule programowym tej grupy pisał o zakończeniu jej roli w wielkich zmaganiach z wyzwaniami społecznymi: „Jeszcze tu i ówdzie wiersz, dzieło poety, mobilizuje i ożywia na chwilę stare, ludzkie przyzwyczajenia, zupełnie puste miejsca po zmarłych nagle pojęciach. Ale w skali decydującej poezja już się nie liczy, już nie współtworzy ani nie wyprzedza, rezonuje tylko, trzyma fason – i to wszystko”.
Nie w poezji, a w prozie potrafił dać upust rozpierającej go energii i nie była to wcale proza najgorszego sortu. Posiadał umiejętność uchwycenia cennych szczegółów i pokazania postaw oraz rzeczywistych przemyśleń swoich bohaterów. Szkoda tylko, że galeria tych bohaterów jest dość krótka, a są nimi zwykle silni, zaangażowani mężczyźni. Sam pisarz takim mężczyzną starał się być, stąd jego język jest opanowany i chłodny, ale zdarza się mu uderzyć w sentymentalną nutę. Kogut stara się zarysować panoramę typów ludzkich, społeczeństwa, które zmierzyć się musi z historią, i pisze o tym, jak historia kształtuje tych, którzy wpadną w jej tryby – dobrowolnie czy przypadkowo. Był autorem powieści Zbuntowani (1953), Rudy Mojżesz (1959), Syn pułkownika (1961), Kłusownicy i naganiacze (1963), Kalina (1963), Nietoperze (1964), Komu wolno żyć (1965), a za powieść Jeszcze miłość (1967) uhonorowano go Literacką Nagrodą Centralnej Rady Związków Zawodowych. Pisał także opowiadania Na krecim tropie (1954), Walka z cieniem (1964), szkiców krytycznoliterackich Własne i cudze (1957), artykułów i recenzje Manowce (1969), a także przemówienia wyborczego Głos pisarza i kandydata (1957).
Przytoczony wiersz Koguta można zestawić z Pejzażem horyzontalnym Wiesława Dymnego o gierkowskich pomysłach na budowę Huty Katowice. Architekci Starego Rynku i architekci socjalistycznej wyobraźni – wbrew temu, co zdawało się Kogutowi – nie chodzili ani wtedy, ani potem pod rękę. Kogut kreuje sielankowy nastrój wiersza, a tym samym sielankowy obraz rozkwitającego dzięki pracy Poznania. Co prawda, nie ma tu ani wieży Eiffla, ani gondolierów, ani wiszących ogrodów, ale ile za to czynu i troski. Dziś te dwie kategorie nie kojarzą się już tak radośnie, szczęście hartuje się gdzie indziej niż w fabryce, a świty pachną raczej kawą z ekspresu niż świeżymi tynkami.

Paweł Cieliczko
Joanna Roszak

 

Starołęka

Znamienne jest, że starołęcki księżyc nie świecił nad swoim „kwadratem” (rejonem Poznania), ale wędrował nad nowym miastem na Dębcu. Księżyc, podobnie jak Kogut, zachwycać się bowiem musiał industrializacją miasta, a szczególnie dębiecką kolonią domów zbudowanych na przełomie lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych XX w. w stylu socrealizmu, którego najlepszą reprezentacją jest Osiedle Centralne w Nowej Hucie.
Sama Starołęka nie jest natomiast – jak mogłoby się wydawać – obszarem, który pojawił się wraz z wielką industrializacją lat powojennych. Wsią o tej nazwie, leżącą wzdłuż prawego brzegu Warty, uposażone zostało bowiem miasto Poznań już w akcie lokacyjnym w 1253 r. Przekształcanie wsi w tereny przemysłowe rozpoczęło się w XIX w., wraz z uruchomieniem linii kolejowej z Poznania na Górny Śląsk, która przechodziła przez Starołękę. Obecna dzielnica przemysłowa powstała w wyniku połączenia dwóch wsi – Starołęki Małej (włączona w granice Poznania w 1925 r.) oraz Starołęki Wielkiej (przyłączonej do Poznania podczas wojny).
Ta część miasta kojarzona jest z ośrodkami przemysłowymi, Stomilem-Poznań S.A. – Ośrodkiem Badawczo-Rozwojowym Przemysłu Oponiarskiego, założonym w 1928 r. Niegdyś mieścił się na tych terenach zakład Pollena-Lechia. Znajduje się tu też stacja kolejowa, na której zatrzymują się pociągi jadące do Katowic. Do pozostałości Twierdzy Poznań należy Fort I.

Paweł Cieliczko

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *