Edward Balcerzan ur. 1937
Teatr Polski

016-edward-balcerzan-teatr-polski

Na początku był Teatr Polski. Nowy zdawał mi się przybudówką do Polskiego. Tak to oceniałem w czasie studiów. W kraju, po upadku socrealizmu, działa się wielka odnowa. Teatry odgrywały rolę przeogromną. Teatr Polski […] należał do ówczesnej awangardy. Przeciwstawiał się naturalistycznemu udawaniu życia. […] Teatr Nowy przyszedł do mnie później, wraz z Izabelą Cywińską. Ten teatr mnie wezwał i – oswoił. […] Gdy po grudniowym internowaniu pozwolono Cywińskiej prowadzić nadal Teatr Nowy, i gdy musiała lawirować między władzą a publicznością, […] przychodziliśmy zawsze, żona i ja, i wielu naszych przyjaciół na wszystkie premiery – by Izę wesprzeć […]

Wiek Chlestowa

Zuchwalstwa samoświadomości Edwarda Balcerzana to książka osobista, w której autor zajmuje się bardziej tym, co wydarza się przez literaturę, niż samą literaturą. Blok tekstów poznańskich zaczyna się sympatyczną anegdotą z podróży:
„I nagle pan z grzecznym pieskiem (pod siedzeniem) orzekł kategorycznie:
– Poznań jest piękny.
– Jak Paryż – spróbował ktoś zadrwić, ale pan z grzecznym pieskiem powtórzył wojowniczo i miłośnie, że Poznań jest piękny, więc kpiarz przytaknął zgodliwie: – A wie pan: faktycznie…”.
Profesor Edward Balcerzan – teoretyk, historyk literatury, krytyk literacki, pisarz – debiutował jako poeta na łamach „Życia i Kultury”, dodatku „Głosu Szczecińskiego”. Jest autorem tomów wierszy Morze, pergamin i ty (1960), Podwójne interlinie (1964), Granica na moment (1969), Późny wiek (1972) i powieści Któż by nas takich pięknych (1972). Tłumaczony m.in. przez Karla Dedeciusa. Mąż poetki Bogusławy Latawiec. Autor licznych prac z dziedziny teorii przekładu, semiotyki, komunikacji literackiej, twórca podręcznika Poezja polska w latach 1939-1965, tłumaczeń literatury rosyjskiej, książek Styl i poetyka twórczości dwujęzycznej Brunona Jasieńskiego. Z zagadnień teorii przekładu (1968), Oprócz głosu (1971), Przez znaki. Granice autonomii sztuki poetyckiej (1972), Kręgi wtajemniczenia: czytelnik, badacz, tłumacz, pisarz (1982), Włodzimierz Majakowski (1984), Liryka Juliana Przybosia (1989), O nowatorstwie (2004).
Urodził się 13 października 1937 r. w Wołczańsku koło Charkowa. Po zakończeniu wojny zamieszkał w Szczecinie. Ukończył filologię polską na UAM, potem na kilka lat wrócił do Szczecina, by w 1961 r. zamieszkać w Poznaniu. Tu w 1968 r., na podstawie rozprawy o twórczości Brunona Jasieńskiego, uzyskał stopień doktora. Habilitował się w 1972 r., a osiemnaście lat później został profesorem zwyczajnym. W latach 1972-1981 pełnił funkcję redaktora naczelnego czasopisma naukowego „Teksty”, w latach 1990-1992 „Tekstów Drugich”. W 1982 r. otrzymał Nagrodę im. Jurzykowskiego.
W debiutanckiej powieści Pobyt (1964) Edward Balcerzan opisuje wnętrze poznańskiej Opery, w wierszu 13 X 1967 wraca do chwili, gdy w półmilionowym mieście „stuknęła mu trzydziestka”: „we mnie / w sennych szuwarach obu zatok / czołowych / które teraz bledną / pod palcami o zachodzie półmilionowego miasta”. W młodzieńczym skandalu z pocałunkiem miasto staje się świadkiem całusa, który jest niczym miłosny corpus delicti. Poznań nie może ukryć zdziwienia, oczy wyskakują mu z orbit, pewnie się czerwieni.

kamienice wystąpiły z orbit
zakreślonych lotem białorzęsej ćmy
w kredensie śpiewały pękające szklanki!
– oni całują się na ulicy
– oni całują się na uliii…
przechodniom pierzchły oczy oczliki
w glonach neonów odpłynęły pod wargi
przyszedł jeden zawiesił odważnik
powiedział serce wyżywią warzywa
rynek jeżycki stragan mam przy poczcie
drugi pogłaskał lubił głaskanie
a dewotki na skuterach załechtały
czarne niebo kaczą łapą parasola
przejeżdżały spluwały klomb
okopywał w tym miejscy inny rudy facet
rodziny
radziły
rodziły się sądy

To wiersz-kadr obyczajowy, zdystansowany, zaczepny, w którym plan spotkania nakłada się na plan miasta, zbudowany jak niektóre Peiperowskie obrazy. W Ulicy Peipera jedzie „Tramwaj, paw z blachy, …gl-gl… próżność swą rozgęgla”. Przypomina się także Przybosiowska metafora z Gmachów: „Poeta, / wykrzyknik ulicy”.
Balcerzan pisze w Zuchwalstwach o swoim Poznaniu, swojej Wildzie, swoistościach miasta: „Tekst Poznania odzywa się do nas, eksponując i na przemian zacierając swą historię. Znakami są tu ślady architektonicznego sporu z Prusakami (Zamek contra Bazar, biblioteka Wilhelmowska contra Biblioteka Raczyńskich). […] Rozumienie miasta-palimpsestu wymaga – jak w encyklopedii – odsyłaczy i przypisów. […] Rozumienie znaków miasta wymaga słownika, a właściwie trzech słowników: imiennego, gwarowego i zdarzeniowego. W imiennym znajdują się hasła nieznane w żadnym innym miejscu na Ziemi. Chwaliszewo, Jeżyce, Wierzbak, Wilda, Wierzbięcice, okrąglak – któż bez wiedzy poznańskiej odgadnie, jakie wyglądy, barwy i historie w nich się kryją, skoro gdzieś na Mazowszu czy na Śląsku brzmią one jak neologizmy poetyckie – wykorzystał to Jan Sztaudynger w wierszu Rymarz ulic, napisanym nazwami ulic i dzielnic Poznania, a ostatnie słowo ma w tym wierszu Wilda (moja Wilda)”.

Joanna Roszak

no images were found

Teatr Polski

Do 1925 r. pełna nazwa tej poznańskiej sceny brzmiała – „Teatr Polski w ogrodzie Potockiego”. Honorowano tym największego fundatora – hrabiego Bolesława Potockiego, który przekazał na budowę teatru tereny przy ul. Libelta (tzw. Ogród Potockiego). Teatru tam, co prawda, nigdy nie wzniesiono, ale środki uzyskane ze sprzedaży działki pomogły sfinansować zakup terenu, na którym ostatecznie stanął. Gmach wzniesiony został w latach 1873-1875 ze składek Polaków mieszkających we wszystkich trzech zaborach, a sposób sfinansowania sceny upamiętnia napis na frontonie budynku – Naród sobie. Teatr Polski był pierwszym teatrem narodowym na ziemiach polskich, a poznaniacy określali go mianem „twierdzy w twierdzy” – twierdzy polskości w środku pruskiej Festung Posen. Dzisiaj jednak bardziej zrozumiałe będzie inne nadane mu wówczas określenie – „cacko i pieścidełko”, nawiązujące do niezwykle zdobnych wykończeń wnętrz teatralnych.
Organizatorzy teatru od początku starali się zapewnić tej instytucji solidne podstawy materialne. Zakupili zatem także sąsiednie działki, na których wzniesiony został hotel Victoria, sala zabaw i trzypiętrowa kamienica czynszowa (na tej, nieistniejącej już dziś kamienicy pierwotnie umieszczony był napis z frontonu teatru). Dochody czerpane z tych obiektów pozwalały na utrzymanie sceny.
Kamienice wzdłuż ul. 27 Grudnia rozebrane zostały w 1979 r., by przed teatrem powstał deptak z widokiem na Okrąglak, co miało uświetnić jubileusz 50-lecia Targów Poznańskich. Po ponad 30 latach jedynym efektem są obskurne ściany kamienic przy teatrze, zaniedbany parking i coroczna dotacja miejska na funkcjonowanie teatru.

Paweł Cieliczko

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *