Edward Pasewicz – Malta

246-edward-pasewicz-maltaur. 1971

[…] Gdybyś się nagle uniósł, mógłbyś całkiem
zakryć tę wiatę na Kórnickiej,
gdzie czekam na szóstkę i wymyślam, co
powiem szefowi, gdy zapyta dlaczego
tak późno przychodzę. […]

Jeszcze kilka
dni i nie zobaczę cię tu wcale; senne saneczki
będą ześlizgiwać się z pagórka,
dzieci ugniotą śnieg wdrapując się pod górę,
będę wsiadał na innym przystanku.

Senne saneczki

Poeta zapytany o tonację, w jakiej „gra” Poznań, stwierdza: „Raczej można by mówić o wielu tonacjach, ale na przykład z absolutną trzeźwością kojarzy mi się tonacja A-dur, natomiast z Poznaniem wieczorem kojarzy mi się h-moll – jest taki zaniepokojony, jak początek ósmej Schuberta. […] wszyscy myślą, że Poznań jest zupełnie niepoetycki, a to kompletna nieprawda. To miasto ma w sobie coś, co zmusza do poetyckiej refleksji. […] Poznań daje coś takiego, że można się zaczepić w rzeczywistości. Karol Maliszewski napisał, że istnieje szkoła poznańska. Nie jestem zwolennikiem etykietowania, ale coś jest na rzeczy”.
Edward Pasewicz urodził się 9 czerwca 1971 r. w Kostrzynie nad Odrą, ale od dawna mieszka w Poznaniu. Poeta, autor tomów Dolna Wilda (2001), Nauki dla żebraków, Wiersze dla Róży Filipowicz (2004), th (2005), Henry Berryman Pięśni (2007), drobne, drobne (2009) oraz powieści kryminalnej Śmierć w darkroomie, której akcja toczy się w poznańskich knajpach gejowskich. Laureat VIII Konkursu Poetyckiego im. Jacka Bierezina w 2001 r. Buddysta, kompozytor, autor Sonat fortepianowych, stąd też w jego poezji dbałość o stronę brzmieniową wiersza, siła działania na emocje, sugestywność, mówienie na długim oddechu. Karol Maliszewski pisał o jego poezji: „Świat tych wierszy jest światem ludzi pozbawionych społecznego zakotwiczenia: nie chodzą do żadnej pracy, nie mają sprecyzowanych obowiązków […]”.
Pierwszy tom Edwarda Pasewicza nosił tytuł Dolna Wilda – nazwę dała mu ulica Poznania. Pojawia się w nim obrazek z nieistniejącej już knajpki Café 2000. W wierszu Deszcz na Czajczej wyobraża sobie: „Gdyby to była ulica / prowadząca w dół, / do oceanu, wystarczyłby / Rozbieg, potem skok / i leżąc w chłodnej wodzie / patrzyłbym jak mewa / krąży nad plażą / (zawzięta idiotka). // […] Lecz to, co tu jest, / to ledwie kałuża po // deszczu i samochód, który / ochlapał mnie właśnie […]”. Nazwa tej ulicy wiąże się z przysmakiem Otto von Bismarcka – czajczymi jajkami; uliczka biegnie od Rynku Wildeckiego, noszącego niegdyś nazwę pl. Bismarcka, do Dolnej Wildy; w 1919 r. niemiecką nazwę Kiebitzstrasse przetłumaczono na polską: Czajcza.
W Pokoikach do wygaśnięcia – poznańskie Podolany: „A z czego się składa ta piosenka, / to akwarium tonów, ten sklepik cichy / po szesnastej na Podolanach?”. W Wierszu osobistym Marek tańczy na Świętym Marcinie, w utworze Estella (nazwa restauracji z długą tradycją) Pasewicz pisze o wyczekiwaniu świtu przy ul. Mostowej. W kolejnych lirykach pojawiają się Malta (Malta), w Kalekich kontynentach odmalowuje pobliże Starego Rynku: „Wąska uliczka Jaskółcza lub Kozia, / domy jak gdyby pną się ku górze”, wiedzie swojego czytelnika na Cytadelę (Naśladownictwo).
W rozmowie z Andrzejem Sikorskim mówi Edward Pasewicz o Poznaniu: „Chodzę po tych ulicach, spotykam ludzi… Lubię to miasto i nienawidzę. Czasami jest – na swój sposób – puste! Krótko mówiąc, ma wady i zalety, ale… Kiedy dziś patrzę na Poznań, z perspektywy człowieka, który znał parę innych miast, to tutaj czas inaczej płynie. Na przykład, w Krakowie jest bardziej leniwie, czas stoi w miejscu, w Poznaniu pędzi na złamanie karku”. W maju 2010 r. poeta zmienił jednak najwyraźniej opinię o Poznaniu i postanowił wyprowadzić się do Krakowa. „Poznań potwornie mnie rozczarował. Jego mentalność, kunktatorstwo i niekompetencja urzędników. Dla artystów ta atmosfera jest nie do zniesienia”.

Joanna Roszak

no images were found

Malta

Pasewicz patrzy na poznańską Maltę z perspektywy wiaty tramwajowej, ale znacznie atrakcyjniej wygląda ona z Kopca Wolności – wzgórza usypanego w 1919 r. jako wotum za odzyskaną niepodległość, które Niemcy zniszczyli w czasie wojny, a odbudowany został dopiero w 1988 r. Przy Kopcu od 1993 r. znajduje się całoroczny stok narciarski ze sztuczną nawierzchnią i wyciągiem o długości 150 m (1993) oraz wybudowany w 2002 r. – liczący 560 m czynny przez cały rok tor saneczkowy (2002). Promenada nadjeziorna prowadzi do efektownego wiszącego pomostu wspartego na wysokim pylonie, który łączy bulwary spacerowe z ogromną Galerią Handlową Malta (2009). Elewacja galerii zbudowana jest z 1500 szklanych tafli o boku 1,5 m, z których ułożone są grafiki związane z Maltą – Zebra (symbolizująca pobliskie Nowe ZOO), Wioślarz (tor regatowy) oraz tancerka (Malta Festiwal Poznań). Za galerią znajduje się charakterystyczny budynek ze ścianami licowanymi kremowym piaskowcem – jeden z trzech skarbców Narodowego Banku Polskiego.
Wszystkie te obiekty wyrosły przy Jeziorze Maltańskim i trudno sobie wyobrazić, że ten sztuczny zbiornik o powierzchni 64 ha zaczął być napełniany wąską strugą Cybiny dopiero w 1952 r., a obecny wygląd zawdzięcza gruntownej przebudowie z lat 1980-1990, kiedy to powstał jeden z najpiękniejszych w Europie torów regatowych. Wielu poznaniaków spaceruje, biega, jeździ na rowerze czy rolkach po ścieżkach wokół jeziora, mijając nowoczesne hotele, restauracje, kempingi, największą w mieście fontannę, urządzenia toru regatowego czy budowane właśnie Termy Maltańskie. Mogą także skorzystać z komunikacji publicznej w postaci kolejki wąskotorowej, która startuje ze stacji „Maltanka” w charakterystycznym budynku z pruskiego muru, zatrzymuje się na stacjach „Ptyś” i „Balbinka”, a kończy bieg na stacji „Zwierzyniec” przy wejściu do Nowego ZOO, a wkrótce zatrzymywać się będzie także przy matańskich termach.
Poznańska Malta swą nazwę zawdzięcza faktowi, że tereny wokół obecnego jeziora należały do zakonu maltańskiego, o którym szerzej piszemy w haśle o Ianie Serraillierze.

Paweł Cieliczko

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *