Ernst Theodor Amadeus Hoffmann – Hotel pod Kotwicą (Resursa Obywatelska)

112-ernst-hoffmann-hotel-pod-kotwica1776-1822

Przypominasz sobie jeszcze czasy, kiedy opuściliśmy po raz pierwszy stolicę i udaliśmy się do małego miasteczka P***? – Przyzwoitość i dobre obyczaje wymagały, ażebyśmy od razu dali się przyjąć do klubu, który tworzyli tak zwani dostojnicy miejscy. Otrzymaliśmy wiadomość, sporządzoną w uroczystym, najsolidniej urzędowym stylu, że po dokonaniu podliczenia głosów, zostaliśmy rzeczywiście przyjęci jako członkowie klubu i do tego dołożono grubą chyba na piętnaście czy dwadzieścia arkuszy, czysto oprawioną księgę zawierającą jego prawa. Spisał je pewien stary radca, całkiem na modłę pruskiego prawa krajowego, z podziałem na nagłówki i paragrafy. Czegoś rozkoszniejszego jeszcze nie czytano. Dano na przykład taki nagłówek: „O kobietach i dzieciach, o ich uprawnieniach i prawach”, gdzie regulowano prawnie sprawy tak ważne jak to, że żony członków klubu piją tamże w każdy czwartek i sobotę herbatę, a zimą wolno im nawet cztery albo sześć razy zatańczyć…

Bracia Serafiońscy

Wspomniane małe miasteczko P*** to Poznań, do którego Hoffmann przybył wiosną 1800 r. Wrażenia z pierwszych miesięcy pobytu opisywał wkrótce w liście do przyjaciela: „Cierpię na marskość wątroby i musiałem ja, wróg wszelkich lekarstw i doktorów, przyjąć lekarza, który pomoże mi znowu stanąć na nogi i który codziennie wyszykowuje na moim biurku najuczeńsze recepty. Lecz zostawmy to na boku, bo żyję teraz w większym zadowoleniu, jako że dzięki Bogu mamy już październik i zbliża się wielkimi krokami moja podróż do Berlina – tak jak z pewnych powodów wszystko co złe przypisuję mojemu tutaj przeniesieniu, również chorobę przypisać mogę tutejszemu stylowi życia, do którego chyba tylko diabeł może przywyknąć – obarczenie pracą – polska kuchnia – niestrawna dla niemieckiego żołądka – brak jakiegokolwiek urozmaicenia, które wliczone w ekonomię Natury ma przydać duchowi pogody i wytrwałości, wszystko to w dłuższym okresie może zaszkodzić i najzdrowszemu człowiekowi. […] W domu troszczą się o mnie […] pani radczyni Schwarz, która piecze dobre ciasto śliwkowe, a przy tym recenzuje powieści dla gazety literackiej, okazuje mi poniekąd zainteresowanie. On (mianowicie radca Schwarz) to tęga głowa […] chce napisać bardzo dowcipną operetkę, a ja do niej bardzo dowcipną muzykę!”. Uzdolnieni poznańscy urzędnicy nie napisali operetki, ale ich wspólnym dziełem była Kantata na koniec wieku, której tekst napisał Schwarz, a partyturę Hoffmann. Wykonano ją w hotelu Speicherta, gdzie zebrało się towarzystwo z poznańskiej Resursy.
Talent muzyczny Hoffmanna doceniony został nawet przez królową Prus, której dostarczono partyturę i tekst kantaty. Nie przysporzyły mu natomiast uznania przełożonych umiejętności plastyczne. W trakcie wielkiej reduty ostatkowej w 1802 r., trwającej od niedzieli 28 lutego i do północy we wtorek 2 marca, rozkolportowano wśród uczestników narysowane przez niego karykatury, w których wykpiwał przywary przedstawicieli poznańskiego establishmentu. Skargi dotkniętych tym prominentów dotarły do Berlina i już 27 marca 1802 r. poznański asesor rządowy E.T.A. Hoffmann awansowany został na radcę stanu w… Płocku.
W Poznaniu wydano pierwsze kompozycje Hoffmanna, tu miała miejsce premiera Kantaty na koniec wieku, tutaj powstała śpiewogra List, Scherz und Rache do tekstu Goethego. Na pamiątkowej tablicy umieszczonej w gmachu poznańskiej Opery upamiętniono natomiast rzecz najważniejszą w poznańskiej biografii niemieckiego romantyka: „Jako pisarz, kompozytor, malarz i prawnik działał w Poznaniu (w latach 1800-1802), gdzie 26.7.1802 roku w kościele klasztornym pod wezwaniem Bożego Ciała poślubił Polkę Marię Theklę Michalinę Trzcińską, z którą był związany aż do śmierci”.
Po dwustu latach od czasu, gdy w Poznaniu bawił autor Historii o dziadku do orzechów i Kota Mruczysława poglądów na życie postanowiono przypomnieć o nim. Niemiecki romantyk został patronem odbywającego się od 2001 r. Polsko-Niemieckiego Festiwalu Hoffmannowskiego, podczas którego prezentowane są najbardziej atrakcyjne przedstawienia operowe i baletowe, przygotowane przez teatry z Polski i Niemiec, a ze szczególną radością organizatorzy goszczą wszelkie „hoffmanniana”.

Paweł Cieliczko

 

Hotel pod Kotwicą (Resursa Obywatelska)

Resursa Obywatelska, o regulaminie której wspomina Hoffmann, założona została w 1793 r., gdy tylko Poznań – po II rozbiorze Polski – znalazł się w Prusach Południowych. Zadaniem tej instytucji było zintegrowanie miejscowej inteligencji, mieszczaństwa i szlachty z nowoprzybyłymi pruskimi urzędnikami oraz wojskowymi, a klubowi zgodnie patronowali polski biskup i niemiecki komendant garnizonu. W Resursie odbywały się bale i spotkania towarzyskie, a w Sylwestra 1800/1801 miało miejsce prawykonanie Kantaty na koniec wieku, tu też podczas ostatkowej reduty 1802 r. kolportowane były karykatury pruskich oficjeli.
Pałacowa kamienica przy Starym Rynku 95/96, gdzie Speichertowie prowadzili hotel z restauracją, w którym mieściła się Resursa, ma bardzo ciekawą historię. Pierwotnie znajdowały się tu dwa średniowieczne domy – najstarszą zapisaną właścicielką pierwszego (Pod Murzyny) była Anna Krystkowa, drugi należał do węgierskiej rodziny Ungerów. Oba nabył królewski pocztmajster Henryk August Keyzer, na którego zlecenie Antoni Höhne w latach 1782-1783, zbudował nową kamienicę Pod Kotwicą. Keyzer zorganizował w niej najlepszy w mieście zajazd oraz pocztę obsługującą przesyłki do Warszawy, Berlina, Torunia i Gdańska, o czym przypomina pamiątkowa tablica z okazji 400-lecia Poczty Polskiej.
Dom Pod Kotwicą był przez lata jedynym obiektem w Poznaniu zasługującym na miano hotelu (Gasthof), co odróżniało go od licznych zajazdów (Wirtshaus) serwujących jedynie skromny nocleg i posiłek. Wyróżniała go już sama monumentalna, pięcioosiowa fasada, rozdzielana przez korynckie kolumny. Do wystroju i wyglądu tej kamienicy nawiązywały oba – zaprojektowane i zbudowane na Starym Rynku już po niej – pałace Gurowskich (Działyńskich) oraz Mielżyńskich.

Paweł Cieliczko

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *