Franciszek Fenikowski 1922-1982
Dolina na Wildzie

074-franciszek-fenikowski-dolina-wilda

Wartka Warta niosła szkliste kry lodu, rozbijające się szumem o mostowe filary. Nadrzeczna Dębina zamieniała się w ogród z baśni. Na Placu Wolności, Błoniach, Rynku Wildeckim wyrastały czarodziejsko w ciągu jednej nocy gaje zielonych choinek. Śnieg bielił głowy ratuszowego Światowida, złotego Chrystusa na żelaznym krzyżu u Chwaliszewskiego Mostu, małego rycerza wznoszącego nagi miecz na pręgierzowym słupcu […]. Wydmuchiwałem w lodowej powłoce szyby okrągły otwór i – wyczekując błysku pierwszej gwiazdy – patrzałem ku uliczce noszącej miano: „Dolina”.
Ta nazwa fascynowała mnie od dawna! Byłem pewny, że poeta z czasów Wiosny Ludów Dahlman, autor dalszego ciągu popularnej piosenki Józefa Tetmajera Na dolinie zawierucha, tę właśnie opisywał Dolinę, że to na tej drodze, opadającej pochyło wzdłuż warcianej skarpy od Górnej ku Dolnej Wildzie, czuwał niegdyś pastuszek z kolędy: „czterym lata wiernie pasał w tej tu dolinie, jako żywo nie słyszałem o tej nowinie, by synaczka Panieneczka miała porodzić, by panieństwo z macierzyństwem miało się zgodzić”.

Okno

Pasterzy czuwających w polu i trzymających nocne straże nad stadem, anioła oraz święte Dzieciątko owinięte w pieluszki i położone w żłobie widzi Fenikowski nie w mieście Dawida, ale w mieście Przemysła. Nie w Betlejem opodal Jerozolimy urodził się Jezus – podpowiadała wyobraźnia młodemu mieszkańcowi Poznania – ale na poznańskiej ul. Dolina, w dzielnicy Wilda. Betlejemskiego pastuszka wyglądał właśnie stąd, z okna swojego domu. Krajobraz, jaki rysował mu się przed oczyma (a jest w nim miejsce także dla kominiarza i listonosza), ma niewątpliwie proweniencję w obrazach Bruegla. Mikrokosmos tej ulicy – jak pisze Franciszek Fenikowski – po zachodniej stronie składał się z szarych, czteropiętrowych kamienic i ceglastej „fachówki” pana Michalskiego, po wschodniej znajdowały się domki, garaże, warsztaty rzemieślnicze, ogrody.
Impresja świąteczna zatytułowana Okno, utrzymana w stylu felietonu, wybrana została z pośmiertnej spuścizny pisarza i opublikowana w grudniowym numerze „Nurtu” (1986, nr 2). Tekst powstał pięć lat wcześniej. Fenikowski wspomina w felietonie poznańskiego poetę Romana Wilkanowicza, przywołuje dźwięki granej przez mamę kolędy Hej, w Dzień Narodzenia i głos ojca. Wraca we wspomnieniach do klejenia łańcuchów choinkowych czy wystawiania butów dla Mikołaja.
Franciszek Fenikowski – prozaik i poeta – znany jest głównie jako autor powieści, legend, wierszy, słuchowisk silnie osadzonych w tradycji gdańsko-kaszubskiej i morskiej: Zakręt Pięciu Gwizdków, Długie Morze, Kasper z Morskiego Psa, Baszta Trzech Koron, Smok króla Augusta, Statek błaznów, Bal kapitański. Mitologizował nie tylko poznańską ul. Dolina. Pisał też na przykład, że piękno Kaszub narodziło się z uśmiechu Stwórcy. Kierował działem literackim w „Dzienniku Bałtyckim”, redagował „Rejsy”. W 1971 r. został laureatem Medalu Stolema. Zmarł w Warszawie.

Joanna Roszak

 

Dolina na Wildzie

Dolina to krótka wildecka uliczka, zaczynająca się u zbiegu ulic Chwiałkowskiego i Górnej Wildy, a kończąca się w miejscu gdzie Czajcza dobiega do Dolnej Wildy. Zbigniew Zakrzewski, pisząc o niej, wspominał o starej kamienicy z muru pruskiego pod numerem 4, którą możemy oglądać do dnia dzisiejszego, jednak wokół niej nie ma już otwartych terenów i ogrodów, które zastąpione zostały przez wielopiętrowe budynki mieszkalne.
Wilda, na której znajduje się opisywana ulica, to jedna z historycznych dzielnic Poznania. Wymieniana była już w przywileju lokacyjnym z 1253 r. jako Wierzbice (stąd nazwa Wierzbięcice nadana głównej arterii Wildy). Obecna nazwa dzielnicy funkcjonuje od końca XV w., a pochodzi od nazwiska bogatej poznańskiej rodziny Wildów, której najbardziej znany przedstawiciel – Mikołaj Wilda – był burmistrzem Poznania w latach 1461 i 1481. Prowadzony przez jego syna folwark nabyty został przez miasto w 1529 r. Intensywny rozwój dzielnicy rozpoczął się w latach osiemdziesiątych XX w., a nabrał szalonego tempa po 1900 r., kiedy Wilda została włączona w granice Poznania. Wówczas zbudowano większość wildeckich kamienic i wtedy też utrwalił się – pokutujący do dnia dzisiejszego – podział na dobrą (północną) i złą (południową) Wildę, pomiędzy którymi granica przebiegała na wysokości Rynku Wildeckiego, który wówczas nosił imię Otto von Bismarcka.

Paweł Cieliczko

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *