Franciszek Ksawery Tuczyński – Ulica Szewska

1844-1890

Wyjechał nareszcie nasz bohater do Poznania i zamieszkał w jednej oberży na Chwaliszewie. Kilka dni był spokojnym, nie wiedząc co począć. Wreszcie sprzykrzyło mu się i rozpoczął, jak zwykle, od rzemiosła. Jako krawiec wyszedł na miasto i poszedł na gospodę. Tam, zapytawszy się o robotę, zaraz ją dostał. Majster, dając mu robotę, ostrzegł, żeby tak delikatnie szył, iżby szewków dojrzeć nie można. Kasper mruknął kilka razy, spojrzał na swych towarzyszów i widział, że u ich roboty szewki znać było. Usiadł więc w kącie, zakrył się płachtą i tak szył. Towarzysze poczęli Kaspra wyśmiewać, nazywając go głupcem, ale on nie zważał na to, tylko szył a szył. Gdy majster wszedł i zobaczył Kaspra pod płachtą, rzekł:
– Czyś ty zwaryował?… kto widział szyć pod płachtą!
– Nie powiedzieliścież mi, że szewków nie ma być widać? – odrzekł na to Kasper – tu pod płachtą nikt mych szewków nie dojrzy, a u tych tam czeladników i ślepiec szewki mógłby dojrzeć!

Kasper Pokraka. Sowizdrzał Polski.
Żywot największego figlarza, jaki żył na bożym świecie

Kasper Pokraka to popularny marchołt, błazen, rzygulec, łgarz. Jak na sowizdrzała przystało, specjalizuje się w plugawych, nierzadko skatologicznych żartach, głupstwach, sprośnościach, grubiaństwach i nieprzyzwoitościach wszelkiego rodzaju.
Hultaj ten w Poznaniu obmyślił jeszcze jeden żart. Oszukał poznańskie bamberki – stał przed Ratuszem, przy pręgierzu, skupował od nich mleko, odlewając je do wielkiej kadzi. Kazał im jednak czekać na zapłatę, aż kadź się wypełni. Gdy tak się stało, zamiast pójść rozmienić pieniądze, czmychnął i znalazł na rynku dobry punkt obserwacyjny, by już niebawem śmiać się do rozpuku, gdy bamberki kotłowały się wokół kadzi, starają się odzyskać swoje mleko, rozbijają naczynia.
Pojęcie literatury sowizdrzalskiej stworzył Aleksander Brückner. Radosław Grześkowiak i Edmund Kizik tak piszą o niej w szkicu Z dziejów recepcji Sowiźrzała i jego skatologicznego humoru: „Najwytrwalszy jej badacz, Stanisław Grzeszczuk, uznał ją za produkt plebejski. […] W połowie XIX stulecia zastąpiły go nowe spolszczenia i przeróbki niemieckiego Eulenspiegla, przemianowujące dawnego Sowiźrzała na Dyla Sowizdrzała, Kaspra Sowizdrzała, Kaspra Pokrakę czy Jana Okpiświata. […] Ta straganowa literatura z reguły kierowana była do czytelnika plebejskiego. O jej popularności świadczy nie tylko duża ilość wydań, ale też bujna recepcja w polskiej bajce ludowej. Pisząc o oddziaływaniu staropolskiego przekładu Eulenspiegla, który po raz pierwszy drukiem ukazał się z pewnością przed 1547 r., nie należy zapominać, że jest on najstarszym znanym polskim zbiorem facecji, wyprzedzającym renesansową falę popularności tego gatunku. Dopiero w Dworzaninie polskim z 1566 r. Górnicki zilustrował wywód o humorze serią rodzimych anegdot (jedną z nich znamy zresztą z Sowiźrzała), a po dwóch latach dołączył do niego Mikołaj Rej, zbiór facecji włączając do Źwierciadła. […] fabułę 77. Historyi, jako Sowiźrzał gospodarzowi brzękiem pieniężnym zapłacił spotykamy zarówno w Figlikach Reja jako epigram Co brząkając obiad płacił, jak i pt. Zapach i brzęk w zbiorze fraszek z końca XVII w. księdza Mateusza Ignacego Kuligowskiego, zaś w wersji prozaicznej pt. Jaka cześć, taka i dzięka znajdujemy ją we wspomnianym już zbiorze. Co nowego”.
Joanna Roszak

no images were found

Ulica Szewska

Nazwa tej ulicy przypomina o złotych czasach cechów zrzeszających rzemieślników, gdy nie było jeszcze urzędów ochrony konsumenta, ani konkurencji. Wtedy to bowiem wyłącznie cechy dbały o zdrową konkurencję, a robiły to w ten sposób, że przedstawiciele jednego zawodu nie tylko lokowali swoje zakłady w tym samym zakątku miasta, ale nawet mieszkali przy jednej ulicy. Taka sytuacja skutecznie chroniła interesy rzemieślników i prowadziła do absolutnego wykluczenia jakichkolwiek praktyk zmierzających do obniżenia cen czy promowania klientów. Inne poznańskie ulice będące wspomnieniem po złotych czasach cechów to: Czapnicza (Strzelecka), Garbary, Masztalerska, Piekary czy Sukiennicza (Żydowska).
Niewiele osób wie, że na ul. Szewskiej mieścił się pierwszy zakład dla ladacznic utworzony w 1894 przez Marię Karłowską, który w biurze pruskiej policji obyczajowej zarejestrowany został jako „Zakład Dobrego Pasterza”. Karłowska namawiała prostytutki do porzucenia nierządu i życia zgodnie z etyką chrześcijańską, starała się nauczyć je uczciwej pracy: prania, darcia pierza, gotowania, szycia bielizny i żebraniny. Sąsiedzi z ul. Szewskiej nie potrafili docenić jej działań, dokuczając wychowanicom, co skłaniało je do szybkiej rezygnacji z resocjalizacji i zawrócenia z drogi cnoty. Akcję przed klęską uratowała hr. Potulicka, która podarowała niewielkie gospodarstwo na Winiarach, z dala od demoralizującego sąsiedztwa, gdzie Karłowska założyła pierwsze zgromadzenia zakonne „Dom Dobrego Pasterza”, a potem zakon Zgromadzenia Sióstr Pasterek, który funkcjonuje do dziś u zbiegu ul. Piątkowskiej i Serbskiej.
Paweł Cieliczko

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *