Grzegorz Musiał – Park Wilsona

226-grzegorz-musial-park-wilsonaur. 1952

– A żeń ty się z kim chcesz! – ojciec przez chwilę grzebał wśród rozłożonych na stoliku płyt, jakby nie muzyki szukał, a zaginionego zdjęcia tamtej dziewczyny, nim ją przysypał śnieg i uroczysta biel niepamięci. Białego beretu w niedzielny poranek pod drzewami parku Wilsona w Poznaniu, angielskiego fokstrota, którego tańczyli na trawie po regatach, gdy dziewczęta w białych podkoszulkach i szerokich, czarnych pantalonach klaskały w rytm orkiestry, podwijając pod siebie stopy w białych tenisówkach.

Al fine

W Al fine Grzegorza Musiała pojawia się wspomnienie kabanosów z Poznania, mowa o jednej z dzielnic miasta – Łazarzu, lokalu Adria, uniwersytecie. Są też drogi (nie wszystkie) wiodące do Poznania. „Dlaczego tu wrócił? Żeby od ciosu w skroń nie zginąć pod Mostem Brooklyńskim? Nie gorzej da się zginąć tu, pod wiaduktem obok koszar, przy szosie na Poznań…”. W południowej Kalifornii mężczyzna nosi zdjęcie z poznańską Operą. Powracają też reklamowe hasła: „Że >>ulubieńcy publiczności, słynni satyrycy Din i Don<< dalej będą obrzucać się tortami podczas wielkiego letniego cyrku w Sport-Palace, a i ojca początkująca firma >>gramofony szafkowe, patefony walizkowe, przybory, płyty taneczne i koncertowe, największy wybór, Poznań, 27 Grudnia 3<<, nadal będzie oferować >>ceny niskie, warunki dogodne<<”. Al fine to część polecenia znanego muzykom. Należy powtórzyć określony fragment, po czym zmierzać do zakończenia. Podobnie dzieje się w prozie Grzegorza Musiała. Stan płynny to jeden z głośniejszych debiutów prozatorskich lat osiemdziesiątych – próba samookreślenia autora, próba wypowiedzenia się na temat sztuki, kultury, literatury oraz własnej filozofii życiowej. Powieścią tą Grzegorz Musiał zdobył uznanie krytyki. W tej powieści-dzienniku po refleksjach o pisaniu pojawia się rozdział-obrazek Romeczek z Poznania. Rzeczony to konsumencik otoczony wianuszkiem wielbicieli, w tenisowym garniturze, lubiący szybkie samochody. W Poznaniu prócz Romeczka spotyka się też z czarującą Stephanie: „Była – i pojechała. Jakiś zamęt, płacze, hałaśliwe tłumy pod hotelem >>Merkury<< w Poznaniu. Jakieś walizki, portier, butelka szampana na pożegnanie. […] A przecież pachną jeszcze jej włosy. Nie, nie używała ani chanel, ani coty. Jest to raczej zapach słońca zmieszany z rumiankiem. Piegowate ramiona. I skóra tak biała, że aż przypominał się Huxley i damy pod parasolkami. I jeszcze oczy: wielkie, ciemne”.
Grzegorz Musiał urodził się 4 lutego 1952 r. w Bydgoszczy. Opublikował tomy wierszy: Rewia (1978), Kosmopolites (1980), Listy do brata (1983), Przypadkowi świadkowie zdarzeń (1986), Berliner Tagebuch (1989), Smak popiołu (1992) i powieści: Stan płynny (1979), Czeska biżuteria (1982), W ptaszarni (1987), Al fine (1997). Z angielskiego przełożył m.in. Skowyt i inne wiersze (1984) oraz Kadysz i inne wiersze (1992) Allena Ginsberga. Jest laureatem Nagrody Kościelskich. Ukończył Wydział Lekarski Akademii Medycznej w Gdańsku. Mieszka i pracuje od 1978 r. jako lekarz okulista w Bydgoszczy. W 1982 r. był aresztowany za działalność polityczną. W 1988 r. przebywał w Iowa City (USA) w ramach International Writing Program. Był członkiem zespołów redakcyjnych „Res Publica” (1988-1992), „Tygodnika Literackiego” (1990-1991), w latach 1991-2005 „Kwartalnika Artystycznego” w Bydgoszczy.

Joanna Roszak

Park Wilsona

Park Wilsona to najstarszy ogólnodostępny park miejski w Poznaniu, który otwarto w 1902 r. na terenach dawnej szkółki drzew i krzewów należącej do (działającego od 1834 r.) Towarzystwa Upiększania Miasta. Zaprojektowany został przez Hermanna Kübego jako park składający się z dwóch części. Południowa (od ul. Berwińskiego) była parkiem krajobrazowym (angielskim) z dwoma stawami, do których woda spływała z alpinarium. Granicę stanowiła muszla koncertowa, a część północna (od ul. Parkowej) była parkiem geometrycznym (francuskim), gdzie powstała Palmiarnia.
Park został poddany gruntownej rekonstrukcji na początku lat dziewięćdziesiątych XX w. Na postumentach przy bramie głównej od ul. Głogowskiej pojawiły się odtworzone rzeźby dzieci na rybach Edwarda Haupta, przygotowane przed PeWuKą. Za bramą stanęło popiersie prezydenta Thomasa Woodrowa Wilsona dłuta Zofii Trzcińskiej-Kamińskiej, nawiązujące do stojącego tu wcześniej i zniszczonego przez hitlerowców pomnika tego amerykańskiego przywódcy.
Autorem przedwojennego monumentu był Gutzon Borglum, specjalizujący zresztą się w przedstawieniach prezydentów USA. Jego największym (sic!) dziełem są głowy G. Washingtona, T. Jeffersona, T. Roosevelta i A. Lincolna, wykute w zboczu góry Rushmore w Dakocie Południowej. Poznański pomnik, ufundowany przez I. J. Paderewskiego wykuty został w Ameryce i przypłynął do Polski, a amerykański prezydent kroczył po metalowym postumencie, na którym znajdował się kontur granic Polski, jakie przebieg poparł podczas konferencji wersalskiej. Władysław Czarnecki wspominał, że z makietą pomnika wykonaną przez teatralnych scenografów jeżdżono po mieście szukając dla niego najlepszej lokalizacji, między innymi przed Bazarem, na pl. Wolności oraz przy al. Marcinkowskiego, co było szeroko komentowane w lokalnej prasie. Optymalnym miejscem okazał się park, noszący już wcześniej imię prezydenta USA. Pomnik odsłonięty został w dniu święta narodowego USA, przez prezydenta RP Ignacego Mościckiego, w towarzystwie wdowy po T.W. Wilsonie, prezydenta Poznania Cyryla Ratajskiego, ambasadora USA oraz ministrów. Podczas uroczystego rautu pani prezydentowa zwierzyła się Cyrylowi Ratajskiemu, że gdyby nie podpis na postumencie, nigdy by nie poznała męża na cokole.
Z kronikarskiego obowiązku należy przypomnieć, że przez 40 lat (1951-1990) park nosił imię działacza komunistycznego Marcina Kasprzaka, a w 1963 r. przy wejściu odsłonięto pomnik ówczesnego patrona, który, po zdemontowaniu w 1990 r., stanął w Czołowie pod Śremem, skąd Kasprzak pochodził.

Paweł Cieliczko

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *