Henryk Sienkiewicz – Muzeum Henryka Sienkiewicza

312-henryk-sienkiewicz-muzeum-sienkiewicza1846-1916

Ja przynajmniej w wieku Michasia, gdym latał za gołębiami po ulicach lub grywał w pliszki pod ratuszem, miałem swoje czasy zdrowia i wesołości. Kaszel mnie nie męczył; gdym w skórę brał, tom płakał, póki bili; zresztą byłem swobodny jak ptak i nie dbałem o nic. Michaś i tego nawet nie miał. Życie byłoby i jego położyło na kowadło i biło młotem; tyle by więc wygrał, ile by jako malec naśmiał się serdecznie z tego, co dzieci bawi, napłatał figlów i wylatał się na otwartym powietrzu w promieniach słońca. Ale takiej zgody pracy z dzieciństwem nie miałem przed oczyma. Przeciwnie: widziałem dziecko idące do szkoły i wracające z niej chmurne zgarbione pod ciężarem książek, wysilone, ze zmarszczkami w kątach oczu, tłumiące ustawicznie jakoby wybuch płaczu – więcem mu współczuł i chciałem być dla niego ucieczką. Jestem sam nauczycielem, jakkolwiek prywatnym, i nie wiem, co bym robił na świecie, gdybym jeszcze stracił wiarę w wartość nauki i pożytek, jaki z niej płynie. Myślę tylko po prostu, że nauka nie powinna być tragedią dla dzieci, że łacina nie może zastąpić powietrza i zdrowia, a dobry lub zły akcent nie powinien stanowić o losie i życiu maleńkich istot.

Z pamiętnika poznańskiego nauczyciela

Autor Trylogii nieraz podejmował temat germanizacji ludności polskiej pod zaborem pruskim. Opowiadanie Z pamiętnika poznańskiego nauczyciela – w którym nazwa miasta pojawia się tylko w tytule – należy w gruncie rzeczy do tekstów interwencyjnych. Noblista stanął w obronie dzieci wrzesińskich, ogłaszając w 1906 r. list otwarty do cesarza Wilhelma II, rozpowszechniony potem w wielu krajach europejskich. Dla poznaniaków stał się bohaterem sprawy narodowej, a władze pruskie uznały, iż Sienkiewicz to persona non grata w Wielkopolsce.
Po raz pierwszy autor Quo vadis przebywał w Poznaniu w 1880 r., dzięki staraniom Franciszka Dobrowolskiego, redaktora „Dziennika Poznańskiego”, którego wspierali Karol Chłapowski i Helena Modrzejewska. W Grodzie nad Wartą zjawił się w piątek 9 kwietnia, wiele wskazuje na to, że przybył pociągiem o 21.56. „Z roli, jaką miał odegrać w Poznaniu Sienkiewicz, zdawała sobie sprawę warszawska prasa. Na przykład »Gazeta Polska« donosiła: „Z powodu wzmagającego się uchodźstwa włościan poznańskich do Ameryki, współpracownik nasz, Henryk Sienkiewicz (Litwos) został wezwany, by w Poznaniu powtórzyć odczyty Za chlebem”. Wszystkie prelekcje Sienkiewicza odbyły się w wielkiej sali Bazaru: pierwsza w środę 14 kwietnia o godzinie 19.00, druga w piątek 16 kwietnia o tej samej porze, trzecia w sobotę 17 kwietnia o godzinie 15.00. Za bilety w księgarni Żupańskiego poznaniacy zapłacili 1 markę, uczniowie – 50 fenigów. W „Dzienniku Poznańskim” 8 czerwca 1880 r. ukazała się specjalna odbitka Za chlebem, która nie była poznańskim debiutem pisarza, bo wcześniej już w „Kurierze Poznańskim”, pod pseudonimem Litwos, drukował Z pamiętnika poznańskiego nauczyciela.
Po pobycie w Poznaniu Sienkiewicz zwiedził Gniezno, Inowrocław, Rogalin, Kórnik. Autor Krzyżaków był także w Śmiełowie, co upamiętnia głaz z tablicą: „Tutaj Sienkiewicz podziwiał dęby pamiętające czasy bitwy pod Grunwaldem. 1899-1999”. W Rogalinie – gdzie gościł w latach 1880, 1893, 1895 i pisał fragmenty Rodziny Połanieckich – w 1993 r. z inicjatywy Ignacego Mosia znalazła się tablica wykuta w kamieniu narzutowym z tamtejszych pól, umieszczona obok pałacu. Odsłonięcia dokonali Wirydianna z Raczyńskich Rey i Juliusz Sienkiewicz.
Warto też zwrócić uwagę na dwie pozycje książkowe9w sposób szczególny łączące Sienkiewicza z Wielkopolską: opracowanie Janusza Maciejewskiego „Wielkopolskie” opowiadania Henryka Sienkiewicza (1957) oraz poświęcone Marii Radziejewskiej, której Sienkiewicz był jedyną miłością, opracowanie Krystyny Kolińskiej-Sochaczewskiej Sienkiewicz i piękna Wielkopolska (1977). Wspomnieć warto, że czwarta Maria w jego życiu najpierw mieszkała na parterze kamienicy przy ul. Fredry w Poznaniu.

Joanna Roszak

 

Muzeum Henryka Sienkiewicza

Związki Henryka Sienkiewicza z Poznaniem miały charakter incydentalny, a tutaj właśnie funkcjonuje drugie (obok jego dworku w Oblęgorku, gdzie mieszkał) muzeum poświęcone temu pisarzowi. Stało się tak za sprawą poznaniaka Ignacego Mosia, który wysiedlony do Generalnej Guberni w czasie okupacji poznał rodzinę noblisty, a podobno nawet uratował życie jego synowi Henrykowi Józefowi. Jako wyraz wdzięczności otrzymał egzemplarz bibliofilskiego wydania Quo vadis z heliograwiurami Piotra Stachiewicza oznaczony numerem 1, podarowany do biblioteki pisarza. Od tej książki zaczęła się pasja Igo Mosia, która sprawiła, że miast kupcem bławatnym został znanym kolekcjonerem.
Dzięki osobistemu zaangażowaniu i środkom, szczęściu, pomocy zamożnych sponsorów, a także spadkom otrzymywanym od krewnych pisarza, Igo Moś gromadził coraz większą kolekcję sienkiewiczianów. Dnia 5 października 1977 r. podpisał akt fundacyjny, w którym stało: „Darczyńca zastrzega sobie, że zbiory pozostaną po wsze czasy w mieście Poznaniu, tworząc niepodzielną całość pod patronatem Biblioteki Raczyńskich w Poznaniu”, a już w czerwcu 1978 r. otwarte zostało Muzeum Literackie Henryka Sienkiewicza, na którego siedzibę władze miasta przeznaczyły narożną kamieniczkę Starego Rynku, oznaczoną numerem 84.
Dzięki kolejnym darom fundatora, a także zakupom Biblioteki Raczyńskich, w muzeum zgromadzono około 150 rękopisów, ponad 4000 wydań książek Sienkiewicza, a także utworzono liczącą blisko 500 pozycji kolekcję medalierstwa poświęconego polskim literatom. Najcenniejszą pamiątką jest jednak pośmiertna maska twarzy pisarza oraz odlew prawej dłoni – wykonane przez rzeźbiarza F.K. Blacka i zakupione przez Barbarę Piasecką-Johnson. Zbiory prezentowane są we wnętrzach z przełomu XIX i XX w.
Wspomnieć jeszcze warto, że kamieniczka, w której znajduje się muzeum, należała w przeszłości do Jana Baptysty Quadro, a w okresie międzywojennym odbudował ją z prywatnych środków prezydent Poznania Cyryl Ratajski. Na narożniku kamienicy umieszczona została wówczas rzeźba przedstawiająca włoskiego architekta, posąg wykonał Władysław Marcinkowski, który przetopił w tym celu wydaną mu z miejskiego składu głowę kanclerza Bismarcka, która przed 1919 r. wieńczyła jego posąg na pl. Mickiewicza. Ignacy Moś zawsze podkreślał, że zgodę na otwarcie muzeum w tym budynku uzyskał nie tylko od ówczesnych władz, ale także od syna byłego prezydenta, którego jako przedwojenny kamienicznik uważał za jedynego prawowitego jej dysponenta.

Paweł Cieliczko

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *