Jacek Kowalski – Stadion Miejski

172-jacek-kowalski-stadion-miejskiur. 1964

Mój ludu i wy Krakowianie! Zaśpiewam piosenkę niezwykłą,
Jak rżnęli się nasi przodkowie i czy coś z tego wynikło!
Kazimierz umarł, krakowski książę i książąt wzór,
O spadek po nim Leszek i Mieszko prowadzą spór.
Za Leszkiem jest Kraków, zdolny do wszelkich bijatyk lub jatek,
Za Mieszka poznańskie rycerstwo da sobie odciąć podatek.
Mieszko do spadku ma prawo, a Leszek na spadek ma chęć.
Mieszko ma lat siedemdziesiąt i dwa, a Leszek lat pięć.
Oto na wieść o rozdźwięku zbroi się miasto i wieś.
Lud mówi: Wisła ma z Lechem na pieńku, ale Lech Wisłę ma gdzieś.
Leszek miecz troczy do boku, sił sobie dodając uśmieszkiem,
A Mieszko mruczy: Zobaczysz, co znaczy zadrzeć z Mieszkiem!
Zwołują posiłki, już stają, gotowe na krwawy bój:
Grodzisk, Warka, Okocim, Żywiec i Busko Zdrój.
Jest w małopolskiej ziemi wieś nazywana Mozgawą,
Tam krew się bratnia zapieni, wzburzona rozprawą krwawą,
[…] Już Leszek z komesem Goworkiem w poznańskiej krwi ubabrany,
Czując zwycięstwo swoich, wrzeszczy: Krakowia Pany!
A Mieszko z rozpaczą powiada: Mój ludu, cóż się rozklejasz!?
I siły wśród swoich wzmaga, podnosząc okrzyk: Kolejarz!

Pieśń o bitwie pod Mozgawą

W Pieśni o bitwie pod Mozgawą mowa o mającym miejsce 13 września 1195 r. nierozstrzygniętym, niezwykle krwawym starciu rycerstwa wielkopolskiego dowodzonego przez Mieszka III Starego z rycerstwem małopolskim popierającym Leszka Białego, a wspieranym przez oddziały ruskie Romana Halickiego. Po śmierci Kazimierza Sprawiedliwego w 1194 r. wybrano na tron krakowski jego pięcioletniego syna Leszka Białego, co wywołało zbrojną reakcję stryja Mieszka Starego. Wincenty Kadłubek pisał w swojej kronice: „W roku Pańskim 1195 […] Mieszko Stary zebrawszy oddział dzielnych wojów zbliża się do prowincji krakowskiej, Krakowianie zabiegają mu drogę z Romanem księciem włodzimierskim […]. Była zaś w dzielnicy krakowskiej miejscowość, od nazwy rzeki zwana Mozgawą, położona niedaleko klasztoru w Jędrzejowie. W lasach sosnowych i zagajnikach tej miejscowości oba wojska ustawiły szyk bojowy […] Bolesław, syn Mieszka, przebity włócznią wyzionął ducha […] A pewien szeregowy woj rani śmiertelnie Mieszka Starego. Gdy usiłuje go dobić, ów zrzuciwszy hełm, krzyczy, że jest księciem”.
Śpiewając o średniowiecznej bitwie pod Mozgawą, Jacek Kowalski wplata współczesne realia: „Wisła ma z Lechem na pieńku, ale Lech Wisłę[…]” – średniowieczna potyczka antycypowała najwyraźniej niesnaski między kibicami krakowskiego i poznańskiego klubu piłkarskiego.
Poznaniak z urodzenia, Jacek Kowalski to współczesny sarmata, poeta i pieśniarz. Mówi: „Trudność polega na tym, że nasi przodkowie – chodzi mi w tym przypadku oczywiście o Sarmatów – są powszechnie uważani za warchołów i pijaków. Ten stereotyp przyćmiewa ich prawdziwe oblicze. Nieliczne świetne zjawiska medialne (jak filmy Hoffmana, powieści Sienkiewicza) nie potrafią zmienić tego stanu rzeczy, albo go jeszcze utrwalają, zamiast przywrócić prawdziwe oblicze Sarmacji. […] Tolkiena też kiedyś mało kto znał. Ale renesans prawdziwej Sarmacji w świadomości naszej i europejskiej – to coś więcej niż moda”. Do wzrostu tej mody pieśniarz się przyczyna, jego płyty: Śpiewnik sarmacki, czy Konfederacja barska po kowalsku są fonograficznymi hitami.
Jacek Kowalski jest mocno związany ze środowiskiem skupionym wokół poznańskich dominikanów. Z wykształcenia historyk sztuki, specjalizuje się w średniowieczu. Stara się pokazać, że polska historia jest atrakcyjna. Znalazł formułę na jej opowiadanie, którą zresztą – co chyba oczywiste w jego przypadku – zaczerpnął z jednego z najwybitniejszych pisarzy staropolskich, a prezentuje ją w Poetyce według Wacława Kochowskiego przez Jacka Kowalskiego:

Pisać trzeba gęsto, by rym w rymie
Wędził się jak węgorz w wonnym dymie.
Słowa jak hajduki w ryzie
lub jak buldog, gdy się wgryzie.
Słowem słowo musi bóść niby gwóźdź!

Joanna Roszak

no images were found

Stadion Miejski

Dziś wielkopolscy i małopolscy rycerze nie walczą już w bitwach na rozlewiskach Mozgawy, ale mierzą się na sportowych arenach. W Poznaniu najważniejszą z tych aren jest Stadion Miejski przy ul. Bułgarskiej, na którym od 1980 r. mecze rozgrywa Lech, a od 2010 r. także Warta.
Budowa tego kompleksu rozpoczęła się w 1968 r. od osuszenia i podniesienia podmokłych terenów i usypania wałów ziemnych, na których rozmieszczono betonowe ławki. W 1980 r. stadion oddano do użytku, a w 1986 r. jego sylwetka wzbogaciła się o cztery charakterystyczne maszty wysokości 56 m, na których zawieszono jupitery o mocy blisko 2000 luksów. To na tym stadionie Lech odniósł swoje największe sukcesy: 6 razy zostając mistrzem Polski (1983, 1984, 1990, 1992, 1993, 2010), 5 razy zdobywając Puchar Polski (1982, 1984, 1988, 2004, 2009) oraz 4 razy Superpuchar Polski (1990, 1992, 2004, 2009). Do sukcesów fetowanych na tym obiekcie, należałoby jeszcze dorzucić 2 Puchary Polski zdobyte przez Amicę Wronki (1998 i 1999), która przed kilkoma laty połączyła się z Lechem.
W 2002 r. rozpoczął się remont obiektu, którego zakres – w związku z przyznaniem Polsce i Ukrainie prawa organizowania Euro 2012 – został znacznie rozszerzony. Po kompleksowej modernizacji, dobudowaniu czwartej trybuny, zadaszeniu boiska i trybun, a wreszcie pokryciu całości materiałem imitującym tkaninę napełnioną podmuchami wiatru, zaprezentowano pierwszy polski stadion spełniający wymogi UEFA. Jego otwarcie 20 września 2010 r. uświetnił koncert Stinga w ramach światowej trasy „Symphonicities”. Chrzest bojowy w organizowaniu imprez sportowych obiekt ma już za sobą, gdyż jeszcze w trakcie przebudowy w 2006 r., rozegrano na nim mecz otwarcia oraz finałowy Mistrzostw Europy do lat 19.
Wracając do pieśni Jacka Kowalskiego, wspomnieć warto, że w Poznaniu udało się uniknąć bratobójczych walk pomiędzy kibicami lokalnych klubów piłkarskich, tak jak to się dzieje w Warszawie (Legia i Polonia), Krakowie (Wisła i Cracovia), Łodzi (Widzew i ŁKS) czy Trójmieście (Lechia Gdańsk i Arka Gdynia). Współpraca pomiędzy Lechem i Wartą układa się doskonale i oba kluby wspólnie korzystać będą ze Stadionu Miejskiego, co pozwala cieszyć się wspaniałymi widowiskami sportowymi, a nie drenuje budżetu miasta kosztami dwóch obiektów.

Paweł Cieliczko

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *