Jan Góra – Klasztor i kościół Dominikanów

088-jan-gora-kosciol-klasztor-dominikanowur. 1948

Klasztor Dominikanów w Poznaniu […] jest moim domem. Ten trzypiętrowy budynek, obrośnięty dzikim winem od strony podwórza, jest cały zielony na wiosnę i w lecie. Jesienią staje się ciemnoczerwony, brunatny niemal. Jesienne wiatry strącają później liście, tak że pozostają tylko ogonki sterczące na zewnątrz, co sprawia wrażenie, jakby klasztor się nastroszył, najeżył albo został otoczony siatką kolczastą. Nie trwa to jednak długo. Pierwsze przymrozki przywracają tym murom wygląd bryły pospinanej zewsząd siatką drucianą. […] Klasztor wygląda wtedy jak coś skupionego w sobie i zwartego. Jego wewnętrzne życie jest jakby zamknięte dla oczu świata. Od ulicy natomiast, na zewnątrz klasztor zawsze jest jednakowy. Pokryty szlachetnym tynkiem. Jako nowicjusze pracowaliśmy przy tynkowaniu zewnętrznych murów klasztoru. Tynk był wtedy biały. Dzisiaj jest już szary. Klasztor nasz połączony jest z kościołem zabudowanym przejściem, co stwarza możliwość udawania się do i przebywania w kościele bez wystawiania głowy na zewnątrz. Mamy jeszcze wybetonowany ogródek, w którym rośnie kilka drzew, kilkanaście krzewów, kilkadziesiąt kwiatków i kilkaset tysięcy źdźbeł trawy.

Mój świat

W Kasztanie ojciec Jan Góra pisał o swoich poznańskich początkach: „Zakonną celę w Warszawie na Starówce naprzeciw kasztana musiałem opuścić i udać się z płaczem i lamentem do Poznania. Dzisiaj brzmi to jak kokieteria, ale wtedy naprawdę płakałem, długo nie mogąc się pogodzić z tym, że będę uczył cudze dzieci, to znaczy, że będę duszpasterzem młodzieży”. Później ojciec Góra – jeden z najsłynniejszych współczesnych Wielkopolan – ułożył hasło: „Wielko plus mało równa się Polska”, a z przekleństwa „obyś cudze dzieci uczył” uczynił błogosławieństwo – dla siebie i dla „dzieci”. Nawet najkrótszą charakterystykę ojca Jana Góry trzeba zaprezentować na długim oddechu – urodzony 8 lutego 1948 r. w Prudniku, dominikanin, duszpasterz akademicki, doktor teologii, przyjaciel Jana Pawła II, najlepszy biznesmen wśród kapłanów, najlepszy kapłan wśród biznesmenów, twórca ośrodków w Hermanicach, na Jamnej i nad Lednicą, propagator idei Małych Ojczyzn, pisarz, autor ponad dwudziestu książek, pomysłodawca i organizator od 1997 r. spotkań młodzieży chrześcijańskiej nad Jeziorem Lednickim – Lednica 2000 – które rokrocznie przyciągają dziesiątki tysięcy młodych ludzi z całego kraju, a ostatnio nawet z zagranicy. Jacek Kowalski pisał o lednickiej bramie: „Brama Trzeciego Tysiąclecia jest unikalnym pomysłem kulturotwórczym, współ- czesnym, a jednocześnie wpisującym się w historię tego miejsca, przez nie zaś – w historię całego kraju. […] Brama […] w twórczy sposób i w nowej formie przekazuje odwieczne treści cywilizacji europejskiej, polskiej i chrześcijańskiej”. Lednica stała się atrakcją na Szlaku Piastowskim, wszak być może rezydował tu pierwszy biskup i stała pierwsza chrzcielnica. W 1000 r. przybył na Lednicę cesarz Otto III, w 1997 r. Ojciec Święty Jan Paweł II kołował w helikopterze nad Bramą Rybą, a w 2000 r. uczestnicząca w spotkaniu młodzież przechodziła pod Rybą symbolicznie w nowe tysiąclecie ze słowami Jana Pawła II: „Nie wystarczy przekroczyć próg, trzeba iść w głąb”. Papież co roku kierował przesłanie do młodych na Lednicy.
Jan Góra, autor m.in. Dopokąd idę, Mój dom, Idź albo zdechnij: o starych plebanach i bezpowrotnie odeszłych czasach, Pijani Bogiem, został laureatem m.in. Nagrody Kościelskich i Złotego Hipolita 2005 (nagroda przyznawana przez Kapitułę Towarzystwa im. Hipolita Cegielskiego wybitnym osobistościom, zasłużonym dla polskiej nauki, kultury, polityki), Honorowym Obywatelem Pozania (2007). Wraz z młodzieżą akademicką przygotował Podręcznik pokolenia JP2, a podczas spotkania na Lednicy w 2009 r. obdarował każdego brewiarzem – Lednicką Liturgią Czasu. W 2011 r. otrzymał Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski.
W przeddzień beatyfikacji Jana Pawła II 1 maja 2011 r. ukazała się niecodzienna książka Listy. Ten dokument to zbiór listów, które przez lata o. Jan Góra pisywał do Papieża, opowiadając o swoim duszpasterzowaniu, i odpowiedzi Jana Pawła II, który żywo uczestniczył w życiu młodych.

Joanna Roszak

 

Klasztor i kościół Dominikanów

Dominikanie przybyli do Poznania w 1231 r. Gdy lokowano Poznań lewobrzeżny w 1253 r. ich zgromadzenie umieszczono w centrum miasta, co przechowane zostało w nazwie jednej ze staromiejskich ulic – Dominikańskiej. Po sześciuset prawie latach, na mocy pruskiego rozporządzenia z 1833 r., zakonnicy zmuszeni byli opuścić Poznań, a ich zakon uległ kasacie. Powrócili po ponad 100 latach, w 1937 r., zaproszeni dwa lata wcześniej, przez prymasa Augusta Hlonda, do prowadzenia duszpasterstwa akademickiego.
Klasztor, o którym pisze o. Jan Góra, dominikanie rozpoczęli budować krótko po przybyciu do Poznania, bo już w 1939 r., na podstawie planu Stefana Cybichowskiego, który zaprojektował dla nich także kościół. Wojna uniemożliwiła powstanie świątyni, a budynki klasztorne zajęli Niemcy. Po zakończeniu wojny polskie władze państwowe nie zgodziły się na realizację pierwotnego założenia architektonicznego. Konkurs na projekt kościoła wygrał Marek Leykam (twórca koncepcji Okrąglaka), ale z kolei władze kościelne nie zgodziły się na finansowanie jego modernistycznej koncepcji. Kompromisowym rozwiązaniem okazał się przedwojenny projekt Adolfa Szyszko-Bohusza, przygotowany pierwotnie dla Trembowli na Podolu, który dla poznańskich potrzeb i warunków zmodyfikował wybitny poznański architekt Władysław Czarnecki.
Kościół Matki Boskiej Królowej Różańca Świętego przy al. Niepodległości 20 rozpoczęto budować w 1948 r., a wiernym został udostępniony już w 1949 r., choć prace wykończeniowe trwały w nim jeszcze wiele lat. Podobnie jak sąsiadujący gmach Urzędu Wojewódzkiego, budynek kościoła cofnięty jest nieco od ulicy, a jego bryła przypomina wczesnochrześcijańską bazylikę z dwiema prostokątnymi wieżami. Przed świątynią znajduje się atrium otoczone krużgankami, w których wmurowane są tablice upamiętniające wybitne osoby (wśród nich Kazimierę Iłłakowiczównę i Romana Brandstaettera), organizacje akademickie i niepodległościowe, a także zdarzenia, dla których nie było miejsca w obowiązującym w Polsce Ludowej wykładzie historii. Stąd zbudowanie na skwerku naprzeciw kościoła pomnika Polskiego Państwa Podziemnego, przedstawiającego zrywające się do lotu ptaki, było lokalizacją dobrze korespondującą ze znajdującym się po przeciwnej stronie ulicy kościołem i klasztorem.

Paweł Cieliczko

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *