Jan Grzegorczyk – Pomnik Jana Pawła II

096-jan-grzegorczyk-pomnik-jp2ur. 1959

Przed miesiącem na placu przed katedrą stanęła statua Jana Pawła II. Biskup Zdzisław w liście zapraszającym diecezjan na jej odsłonięcie poinformował, że znając trudną sytuację ekonomiczną ludzi, nie zwrócił się do nich z apelem o wsparcie finansowe. Jego pragnienie serca, aby pomnik przypominał przechodniom największego Polaka w dziejach, swój materialny kształt zyskało dzięki hojności Aleksandra Stogi, który wspierał juz niejedno kościelne dzieło. Tak wiec dzięki tej hojności Papież wyciągał rękę w geście błogosławieństwa, jako żywo przed dwudziestu laty. Młody, zdrowy, silny Papież. Ten, który jeździł na nartach i pływał kajakiem. Była pewna niedogodność, gdyż trudno było znaleźć dla pomnika odpowiednie miejsce. Usunięto zatem inny pomnik, zapomnianego staropolskiego poety, i umieszczono go w kurialnym ogrodzie pod lipą.

Adieu

„Nie pisałem jej po to, by zadowolić hierarchię, natomiast nie oznacza to, że nie chcę, by ją czytała. Jeśli ktoś z biskupów sięgnął po tę książkę i pozwoliło mu to zobaczyć coś nowego, to mogę się tylko radować. Natomiast pisałem dla wszystkich, rzuciłem na glebę, którą jest każdy człowiek. Często jestem zadziwiony, kto okazuje się urodzajną glebą dla mej książki. Cieszę się z każdej rozumiejącej moje intencje lektury, godzę się z każdym odrzuceniem. Smucą mnie najbardziej potępieńcze sądy tych, którzy moich książek nie czytali, ale wiedzą, że »nie tak pisze się o Kościele, bo jest naszą Matką«”.
Ukazanie się Trufli i Cudzego pola – będących kontynuacją książki Adieu. Przypadki księdza Grosera – wywołało wśród czytelników bardzo żywą reakcję. Te „pierwsze katolickie powieści obyczajowe”, jak określili je krytycy, przełamały tabu, jakim jest życie prywatne księdza. Jednak ich kontrowersyjny charakter wynika przede wszystkim z faktu, iż są to powieści „z kluczem”, a dodatkowo ich akcja rozgrywa się na tle wydarzeń, które jeszcze niedawno pojawiały się na pierwszych stronach gazet, takich jak: atak terrorystyczny na Nowy Jork, sprawa arcybiskupa Paetza czy spory o Radio Maryja. Choć autor nie jest kapłanem, przyznaje, że dość dobrze poznał realia życia w Kościele, a powstanie obu książek poprzedziły wnikliwe i liczne rozmowy z kapłanami oraz siostrami zakonnymi. Jako publicystyczną zapowiedź swych przyszłych głośnych książek wymienia wywiady, które przeprowadził z młodymi księżmi na początku lat dziewięćdziesiątych („Ksiądz do tańca i do różańca”), poruszające trudne problemy formacji w polskich seminariach duchownych.
I w Adieu, i w Truflach wraca obraz siedziby biskupów poznańskich: „Wacław właściwie się nie odzywał. Patrzył na odwracających się od kamery kleryków, którzy nie godzili się na komentowanie artykułu. Brama seminarium, brama Pałacu Arcybiskupiego. Martwe budynki. Daremne polowanie na arcybiskupa Kowalczyka, nuncjusza apostolskiego w Polsce, który jak wszyscy mniemali, miał do Poznania przywieźć pismo dotyczące ustąpienia arcypasterza. Nagle na ekranie pojawił się biskup Fortuniak, który ze spokojnym uśmiechem stwierdził, że on wierzy arcybiskupowi”. Na kartach powieści pojawia się także pomnik Jana Pawła II na Ostrowie Tumskim: „Paweł wypił cztery kieliszki Strobowego wina, a golf na niemieckich rejestracjach stał pod pałacem biskupa. Zatrzymał się pod pomnikiem Papieża. Dopiero teraz uzmysłowił sobie, że to jest ten pomnik, którego nie widział, a który jak słyszał, był źródłem nieszczęść Grosera”.
Jan Grzegorczyk urodził się 12 marca 1959 r. w Poznaniu. Studiował polonistykę na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza, gdzie u prof. Jerzego Ziomka pisał pracę magisterską na temat powieści Romana Brandstaettera Jezus z Nazarethu. W 1982 r. rozpoczął pracę w redakcji miesięcznika „W drodze”, z którą związany jest do dziś. Duży wpływ na jego pisarstwo mieli skupieni wokół redakcji wybitni twórcy, tacy jak: Anna Kamieńska, Andrzej Kijowski, Gustaw Herling-Grudziński, Julian Stryjkowski czy Roman Brandstaetter, z którym Grzegorczyk przyjaźnił się i który „przepowiedział” mu przyszłość literacką. Dla rozwoju jego twórczości ważna okazała się także wieloletnia przyjaźń i literacka współpraca z ojcem Janem Górą, dominikaninem, pisarzem, twórcą Lednicy 2000. Napisali razem książki Góra albo jak wyżebrać niebo i człowieka, Ryba to znaczy Chrystus oraz Skrawek nieba. Wśród pierwszych recenzentów swych prac i pomysłów wymienia dominikanina ojca Pawła Kozackiego (w latach 1995-2010 redaktor naczelny miesięcznika „W drodze”) oraz trapistę ojca Michała Zioło.
Jan Grzegorczyk znany jest także jako publicysta i autor scenariuszy do filmów dokumentalnych (Raj nieodzyskany, Widziałem wielu Bogów, Skrawek nieba) oraz słuchowisk radiowych (List od Papieża, Tata kupi mi auto). Przez wiele lat tłumaczył z żoną książki, głównie z języka angielskiego. Szczególne znaczenie miała dla niego twórczość holenderskiego księdza Henriego J.M. Nouwena (Zraniony uzdrowiciel, Przekroczyć siebie, Powrót syna marnotrawnego). Niebo dla akrobaty to z kolei zbiór opowiadań traktujących o zmaganiach z chorobą, cierpieniem i o sprawach ostatecznych. Mimo że miejscem akcji jest hospicjum, historie jego pacjentów i ich bliskich oraz wolontariuszy pełne są nadziei i ciepła. Postawieni wobec tragicznych sytuacji bohaterowie starają się odnaleźć sens życia, naprawić wyrządzone zło, odkupić popełnione winy. Ostatnio opublikował Pieśń słoneczną Róży Bluszcz.

Aldona Szukalska

Pomnik Jana Pawła II

Pomnik Jana Pawła II na Ostrowie Tumskim powstał w miejscu, z którego usunięto obelisk poświęcony pamięci Jana Kochanowskiego (szerzej w haśle o Kochanowskim). Papież stoi przed Katedrą z szeroko rozpostartymi w geście powitania rękoma, a ze względu na charakterystyczną postawę nazywany jest „surfującym papieżem”. Na niewielkim cokole widoczny jest napis „Na tej opoce”, który odczytywać można bardzo wieloznacznie – za opokę uznając św. Piotra, Kościół, Jana Pawła II lub pierwszą polską katedrę i miejsce, z którego swój początek wywodzi państwo polskie, co dodatkowo symbolizuje fakt wmurowania w cokół kamieni z palatium Mieszka I.
To jednak nie na placu przed Katedrą, a przy Alejach Marcinkowskiego miał zgodnie z pierwotnym zamysłem stanąć pomnik papieża. Władze miasta proponowały miejsce przy kościele św. Marcina, kuria chciała, by był to placyk przed Muzeum Narodowym. Zgodnie ustalono, że pomnik stanie na placu Wolności między muzeum a Biblioteką Raczyńskich i rozpisano konkurs. Spośród nadesłanych prac najciekawsza zakładała stworzenie pomnika z podziemną ekspozycją i miejscem do modlitw. Jednak plany zbudowania parkingu pod placem Wolności oraz rewitalizacji Alej wstrzymywały budowę pomnika. Ówczesnemu arcybiskupowi zależało, by odsłonięty został w roku milenijnym. Kiedy w czerwcu 2000 r. zobaczył rzeźbę papieża odsłanianą przed katedrą w Łodzi, natychmiast skontaktował się z jej autorką, Krystyną Fałdygą-Solską i poprosił o przygotowanie podobnego pomnika dla Poznania. Prace przebiegały w ekspresowym tempie i już 26 listopada 2000 r. odsłonięty został pomnik przed poznańską Katedrą.

Paweł Cieliczko

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *