Jan z Czarnkowa – Katedra

120-jan-z-czarnkowa-katedra1320–1387
Opiorunie, który spadł na katedre poznanska Roku Panskiego 1371, wniedziele, wktóra spiewa sie Panu „Judaica me etc.”, piorun uderzył wwierzchołek krzyza na prawej wiezy katedry poznanskiej ikoniec rogu tej wiezy zrujnował. Piorun impetem swoim zrobił otwór wsklepieniu kaplicy królewskiej ipotrzaskał zawieszone na scianie portrety króla Przemysła ikrólowej. Wtym samym roku iwnastepnym było wPolsce wiele grabiezy irozbojów inikt im nie przeszkadzał.

Kronika Jana zCzarnkowa

Kronika Jana z Czarnkowa to jeden z najstarszych zabytków piśmienniczych związanych z Wielkopolską, a jej autor zaprezentował nie tylko solidną wiedzę historyczną, ale także spory talent literacki. Jego kronika jest utworem wyjątkowym. Nie opowiada historii kraju czy regionu „od króla Piasta”, lub jeszcze starszych, baśniowych początków, jak to wcześniej czynili Gall Anonim czy Wincenty Kadłubek, ale raczej składa sprawozdanie z czasów przełomu. Tym okresem przejściowym jest 14 lat rządów andegaweńskich w Polsce, które defi nitywnie zamknęły erę piastowską, a stały się preludium do epoki jagiellońskiej. Jan nie udaje obiektywności i nie waży racji, ale opisuje te lata z pasją publicysty, który uważa obranie Ludwika Węgierskiego królem Polski za zdarzenie tragiczne, a jego rządy ocenia jako katastrofalne. Chwali czasy Kazimierza Wielkiego i przekonuje czytelników, że tylko Piast ma prawo do polskiego tronu. Admiracja kronikarza dla panowania Kazimierza Wielkiego staje się bardziej zrozumiała, gdy prześledzimy błyskotliwą karierę syna czarnkowskiego wójta, która została przerwana wraz ze śmiercią króla. Jan studiował we Włoszech, a pracę rozpoczynał na dworze meklemburskiego biskupa Andrzeja z Wiślicy. W Meklemburgii uzyskał pierwsze prebendy, jednak po śmierci biskupa zamienił je na majątek w Wielkopolsce i już w 1356 r. pojawił się w dokumentach jako kanonik poznański i gnieźnieński. W imieniu biskupów polskich posłował do ówczesnej siedziby papieży – Awinionu i mimo braku spektakularnych sukcesów wszedł w krąg najbliższych współpracowników króla Kazimierza Wielkiego. Wyrazem tego było mianowanie go archidiakonem gnieźnieńskim, a przede wszystkim powierzenie stanowiska podkanclerzego królewskiego. Z funkcji tej uczynił jeden z najważniejszych urzędów Rzeczpospolitej, dystansując kanclerzy małopolskiego i wielkopolskiego – wyrastających z tradycji dzielnicowych, podczas gdy on, podkanclerz królewski, był zwornikiem polityki państwowej. Po śmierci króla stanął na czele stronnictwa zmierzającego do osadzenia na krakowskim tronie wnuka zmarłego władcy – księcia słupskiego Kazimierza. Chcąc urzeczywistnić ten plan, miał nawet otworzyć królewski grobowiec, by wykraść klejnoty koronne niezbędne do koronacji jego kandydata. Intrygę jednak odkryto, a Elżbieta Łokietkówna (siostra zmarłego króla, matka Ludwika Węgierskiego i regentka Królestwa) nakazała go uwięzić. Prowadzący proces biskup poznański Jan z Lutogniewa oraz sędzia poznański Przecław pozbawili go wszelkich urzędów, wyzuli z majętności i wydalili z kraju. Banita przebywał we Wrocławiu, Pradze i Lubuszu, a gdy po kilku latach – dzięki wsparciu arcybiskupa gnieźnieńskiego Bodzenty – powrócił i odzyskał część majątku, nie mógł już liczyć na karierę dworską. Zajął się gromadzeniem materiałów i opracowywaniem swojej kroniki politycznej, w której wybielał siebie, jednocześnie w jak najczarniejszych barwach przedstawiał swych przeciwników. Pamiętnik polityczny Jana z Czarnkowa nie ogranicza się do opisu rządów andegaweńskich w Polsce w latach 1370–1384, ale jest barwną panoramą społeczeństwa. Autor portretuje w nim wielu prominentnych uczestników ówczesnych zdarzeń, a także rekonstruuje ich poglądy. Jan z Czarnkowa chciał piórem pokonać swoich wrogów, a sam został tą bronią pokonany. Kronikarza nie określano bowiem jako Jana (to imię zarezerwowane było dla Długosza), ale nazywano go Janko lub Janek z Czarnkowa, co już samo przez się obniżało jego rangę. Podobnie zresztą postąpiono z jego kandydatem na tron – pomorskim księciem, którego nie nazywa się Kazimierzem, ale Kaźkiem słupskim, a takie miano stawia go na pozycji „niepoważnego” kandydata do korony.

Paweł Cieliczko

no images were found


Katedra

Dzieki Janowi zCzarnkowa wiemy, ze wpiata niedziele Wielkiego Postu (23 marca 1371 r.) piorun zniszczył jedna zwiez Katedry poznanskiej. Nie było to pierwsze tak tragiczne zdarzenie wdziejach Katedry, bo juz Gall Anonim pisał, ze podczas najazdu czeskiego ksiecia Brzetysława na poczatku XI w. zniszczona została doszczetnie, ana jej ruinach wilki iniedzwiedzie załozyły legowiska. Wpózniejszych latach wojny ipozary wiele razy pustoszyły poznanska Katedre, apo kazdym kataklizmie odbudowywano ja wieksza, piekniejsza, adekwatnie do kolejnych mód istylów architektonicznych. Najpowazniejszych zniszczen doznała w wyniku ostrzału artyleryjskiego podczas zdobywania Poznania w 1945 r. Pozakonczeniu wojny postanowiono, ze jej odbudowa nie nastapi zgodnie zaktualnymi trendami architektonicznymi, nie bedzie tez przywracany barokowy kształt, ale dokonana zostanie jej regotyzacja, która powszechnie postrzegano wówczas jako „repolonizacje”. Dzieki tej niewatpliwie słusznej decyzji podziwiac dzis mozemy pietnastowieczny kształt trzynawowej bazyliki ztrzynastoma kaplicami, dwoma zakrystiami idwoma wiezami, które nakryto jednak nie gotyckimi, ale barokowymi hełmami. Nad wejsciem do Katedry dumny napis głosi „Prima sedes episcoporum Poloniae” – pierwsza siedziba biskupów polskich, co dowodzic ma, ze poznanska swiatynia jest „matka” wszystkich polskich kosciołów. Historycy debatuja, czy rzeczywiscie tak było, jednak w Poznaniu dominuje niepodwazalna opinia, ze Katedra powstała na miejscu, w którym chrzczono Mieszka i jego dwór około 966 r., gdy erygowano biskupstwo poznanskie, awiec ponad 30 lat przed utworzeniem arcybiskupstwa wGnieznie. Wpodziemiach eksponowane sa fragmenty wykopalisk, które dowodza tak starej metryki. Wnetrze Bazyliki Archikatedralnej Poznanskiej pod wezwaniem Swietych Apostołów Piotra iPawła bardzo ucierpiało podczas wojny, stad liczne elementy wyposazenia sprowadzono zDolnego Slaska: pochodzacy z1512r. gotycki ołtarz zkoscioła wGórze, stalle zXV w. ze Zgorzelca, aambone ichrzcielnice zMilicza. Na szczescie zachowały sie oryginalne płyty nagrobne, zabytki oraz przybory liturgiczne. Nie ucierpiał takze wieniec kaplic otaczajacy, równiez nietkniety, budynek główny. Wpodziemiach mozna obejrzec najstarsze fragmenty budowli: pozostałosci sredniowiecznych murów, mise chrzcielna igrobowce pierwszych władców.

Paweł Cieliczko

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *