Jarosław Iwaszkiewicz – Kościół pw. Najświętszej Marii Panny in Summo Posnaniensi

118-jaroslaw-iwaszkiewicz-kosciol-nmp1894-1980

[…] a z Poznania pozostało mi na zawsze wspomnienie kościółka Panny Marii przy katedrze, wspomnienie fary jezuickiej, która zaimponowała mi swoją architekturą, niemieckich jeszcze afiszów wzywających do poparcia ostatnich przedstawień w operze, biblioteki Raczyńskich i całego Placu Wolności, który w roku 1919 nazywał się jeszcze (przynajmniej w ustach mieszkańców miasta) Wilhelmplatzem.

Podróże do Polski

Jarosław Iwaszkiewicz nigdy nie mieszkał w Poznaniu dłużej. Odbywał natomiast często „heroiczne podróże do Poznania”. Pisał: „wszystkie moje podróże do Poznania miały w sobie jakiś pierwiastek egzotyczny. Osobliwe i ciekawe, wbijały się zawsze w pamięć […] były wtajemniczeniami w nie znane mi dziedziny polskości i pociągały innymi formami tradycji, z którymi się tu stykałem”, gdzie indziej wspominał: „samo miasto Poznań zawsze miało dla mnie ten jakiś obcy odcień i musiałem w sobie przezwyciężyć wiele przesądów, aby się do Poznania tak przywiązać, jak to miało miejsce w dalszym ciągu przebiegu mojej biografii”.
Pierwsze regularne podróże Iwaszkiewicza do Poznania wiązały się z jego współpracą z poznańskim „Zdrojem”. Iwaszkiewicz był jego „przedstawicielem” w Warszawie i do późnej jesieni 1920 r. przyjeżdżał regularnie w sprawach redakcyjnych. Drukował w tym piśmie swoje teksty m.in. Gody jesienne oraz przekłady z Rimbauda, a także utwory swych warszawskich kolegów: Wierzyńskiego czy Horzycy. Z kolei w 1929 r. często odwiedzał Poznań, pisząc korespondencje z odbywającej się w nim Powszechnej Wystawy Krajowej.
Do 1945 r. wyjazdy do Poznania były jednak sporadyczne i okolicznościowe. Dopiero w „zimnym kwietniu 1945 r., chyba kiedy jeszcze broniła się cytadela poznańska, czy też w krótkim czasie po jej kapitulacji, zjawiał się w Stawisku nieznajomy młody człowiek. Przedstawiał się jako Czesław Kubalik, poeta, i zaprezentował numer pisma literackiego, które już w Poznaniu sporządził i wydał, a które to pismo nawiązując do hulewiczowskich tradycji nazwał »Zdrojem«. Przedstawił mi to pięknie wydane pismo jako gotowy warsztat, czekający tylko na to, abym ja go objął. […] Przed Poznaniem, który znalazł się w samym pępku nowej Polski, zdawały się otwierać olbrzymie możliwości. Po namyśle, po naradach, zdecydowałem się na wyjazd do Poznania i na objęcie tam redakcji dwutygodnika literackiego. Tylko nie chciałem w tytule pisma nawiązywać do tradycji, nazwałem je po prostu »Życie Literackie«”. I tak się rozpoczęła ponadroczna przygoda Jarosława Iwaszkiewicza z Poznaniem i „Życiem Literackim”. Zaprzyjaźnił się wtedy z Jankiem Szulcem, Czesławem Latawcem, Romanem Kołonieckim, Stefanem Sojeckim, Wojciechem Bąkiem, Ludwikiem Mikusińskim.
Twórczość Jarosława Iwaszkiewicza – poety, prozaika, autora powieści i opowiadań, wypisów z podróży, esejów, tłumaczeń – jest ogromna. Utwory zebrane, które za jego życia wydawał Czytelnik, liczyły 27 tomów, po śmierci wydano jeszcze kilka. W 2007 r. nakładem Czytelnika ukazał się pierwszy tom jego Dzienników, obejmujący czas do 1956 r.

Maciej Gierszewski

Kościół pw. Najświętszej Marii Panny in Summo Posnaniensi

Nie ma w Polsce kościoła, który mógłby się szczycić starszą metryką niż niewielki kościółek pod wezwaniem Najświętszej Marii Panny na Ostrowie Tumskim. Jego historia sięga 965 r., kiedy to w związku z przybyciem Dobrawy wzniesiono kaplicę na terenie ówczesnej siedziby książęcej, co utrwalono w jego nazwie (in Summo Posnaniensi oznacza na grodzie poznańskim). Podczas najazdu księcia czeskiego Brzetysława I w 1038 r. świątynia została całkowicie zniszczona, lecz wkrótce Kazimierz Odnowiciel odbudował ją i to na tyle solidnie, że przetrwała blisko 400 lat. Podupadać zaczęła pod koniec XIV w., lecz dopiero ok. 1430 r. biskup Andrzej z Bnina rozpoczął budowę na jej miejscu nowego kościoła gotyckiego. Prace prowadził warsztat mistrza Hanusza z Prus, który wcześniej odbudował chór Katedry poznańskiej. Wznoszony budynek miał prawdopodobnie pełnić jedynie funkcję prezbiterium znacznie większej świątyni, na co wskazują solidne ławy fundamentowe i grube filary. Najwyraźniej jednak doszło do nieporozumień między zleceniodawcą i wykonawcą, bo Hanusz opuścił budowę. Została ona pospiesznie dokończona przez kościański zakład Jana Lorka, który wzniósł m.in. ścianę szczytową z malowniczymi ostrołukowymi blendami i sterczynami, sklepienia założył zaś poznański rzemieślnik Niklos. Konsekracji świątyni dokonano w 1448 r.
Kościółek był zaniedbany już w końcu XVIII w., a gdy w 1805 r. władze pruskie rozwiązały kapitułę katedralną, został pozostawiony samemu sobie. Kilkakrotnie zamierzano rozebrać niszczejący, zrujnowany budynek, który jednak szczęśliwie ocalał. W połowie XIX w. władze berlińskie i poznańskie dostrzegły walory architektoniczne świątyni i podjęto decyzję o jej restauracji w duchu neogotyckim, co nastąpiło w 1860 r. W 1886 r. przed zachodnią fasadą kościoła stanęła figura Najświętszej Marii Panny Niepokalanie Poczętej ufundowana przez ks. Michała Sibilskiego.
Znana nam obecnie świątynia zachowana jest w stylu gotyckim, wzniesiona z czerwonej cegły przetykanej glazurowaną, szczyt wypełniają biało otynkowane blendy, a wieńczy go sygnaturka oraz sterczyny z kwiatonami. Halowa konstrukcja podzielona jest na trzy nawy przykryte sklepieniem gwiaździstym oraz prezbiterium i ambit, nad którymi znajduje się sklepienie żaglaste. Wnętrze zaprojektowane zostało po wojnie przez Wacława Taranczewskiego, który zlikwidował elementy powstałe podczas restauracji w XIX w. i przywrócił kościołowi gotycki charakter. On też wykonał ołtarz główny, Wacław Twarowski namalował polichromie, a pracownia Zygmunta Kośmickiego uzupełniła gotyckie okna witrażami.
W cokole budowli widoczny jest głaz z charakterystycznymi rowkami. Według tradycji, wyżłobienia powstały od ostrzenia na nim mieczy, co miało im nadawać nadprzyrodzoną, „boską” moc. Wspomnieć jeszcze należy, iż od 1999 r. przy tym kościele prowadzi prace wykopaliskowe poznańska archeolog prof. Hanna Kóčka-Krenz, która odkryła m.in. relikty palatium Mieszka I wraz z kaplicą, pod świątynią zaś spodziewa się znaleźć pozostałości przedromańskiej rotundy, a może nawet groby księżniczki Dobrawy i pierwszego biskupa Jordana.

Paweł Cieliczko

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *