Jerzy Hulewicz/Witold Hulewicz – Ulica 27 Grudnia

114-witold-hulewicz-ulica-27-grudniaJerzy Hulewicz
1886-1941
Witold Hulewicz
1895-1941

P., 31 marca 1917

Kochany mój Zdzichu.
[…] Jeszcze o innej kwestii muszę Cię poinformować. Pisałem Ci, że pochlebnie Przybyszewski wyraził się o moich nowelkach itd., i że w Poznaniu ma powstać dwutygodnik literacko-artystyczny, w którym ja mam udział finansowy. Sprawy te postąpiły już znacznie dalej. Spółka wydawnicza „Ostoja”, założona w październiku (mają w niej udział także Jerzy, Bohdan, dr Meissner, Kędzierski i inni) z kapitałem wynoszącym dzisiaj około 26 tysięcy, rozwija się bardzo pomyślnie. Otrzymuje zewsząd masę rękopisów, a wybiera tylko najlepsze. […] Żeromski obiecał powieść na jesieni, a Bohdan, który teraz ma dostać posadę, chce się postarać o jakiś utwór Reymonta. […] Teraz druga sprawa: pismo ma wychodzić oficjalnie pod marką Ostoi, ale być od niej zupełnie niezależnym. Kapitału ma 30 tysięcy, nazywać się będzie „Zdrój”, a pierwszy numer wyjdzie 1 października. Zdaje mi się, że spadniesz z krzesła, gdy Ci wypiszę skład komitetu redakcyjnego:
1. Kierownik: Stanisław Przybyszewski
2. Dział artystyczny i ilustracje: Jerzy Hulewicz
3. Dział filozoficzny: Kazimierz Łuczewski.
Bohdan ma przystąpić do redakcji po złożeniu doktoratu. […] Piszę Ci dlatego o tym wszystkim, bo wiem, że to musi Cię ucieszyć i zainteresować, jako dodatni rozwój ruchu umysłowego naszej dzielnicy.

List Witolda Hulewicza do Zdzisława Bronisza

Rodzina Hulewiczów mieszkała w Kościankach pod Wrześnią: Jerzy – malarz, Witold – pisarz i tłumacz, Bohdan – literat, synowie Leona Hulewicza i Heleny z Kaczkowskich, pianistki. To oni uczynili z Kościanek mekkę artystyczną Wielkopolski. W sierpniu 1916 r. na zaproszenie Hulewiczów przyjechał tam Stanisław Przybyszewski. Agnieszka Hulewicz-Feillowa odmalowuje klimat tego miejsca: „Kościanki gościły bowiem chętnie każdego, kto otarł się o sztukę i chciał słuchać czytanych głośno utworów Jerzego lub dyskutować na tematy filozoficzne. Spirytyzm, metampsychoza, buddyzm, pointylizm, kubizm, ekspresjonizm i wszelkie inne -izmy, jeżeli takie były, stawały się tematami zgłębianymi w kółku chętnych wtajemniczonych”. Zauważa też, jak istotne było dla braci poparcie Przybyszewskiego: „Trwa nieustanne sympozjum na temat sztuki, recytacje oraz muzykowanie przy fortepianie. Stół ugina się od przysmaków, stare trunki z kościaneckich piwnic płyną rzeką… Przybyszewski króluje […] Jerzy i Witold również tkwią przy kominku w gabinecie, wsłuchani w tajniki wiedzy tajemnej…”. Autor manifestu Confiteor spędzał w Kościankach czas z żoną Jadwigą i jej córką Janiną. Hulewiczów spotkał za to bojkot środowiska, które oskarżało ich o sprzyjanie antychrystowi. „Antychryst” zresztą wygłosił w Poznaniu odczyt Znaczenie kulturalne Poznania. Znów sarkano, że nie ujął w nim wielu zasług wielkopolskich ludzi kultury.
Z błogosławieństwem Przybyszewskiego Bohdan i Jerzy 7 października 1917 r. założyli w Poznaniu Spółkę Wydawniczą „Ostoja”, której nakładem zaczął się ukazywać „Zdrój”. „Pismo nasze pragnie być terenem, na którym wypowiadają się ci wszyscy, którzy nie uważają sztuki za zabawę, lecz za pracę”. Pismo, które stopniowo popadało w ogromne długi (Hulewiczowie musieli nawet sprzedać Kościanki), wydawali do 1922 r.
Grupa „Zdrój” funkcjonowała w latach 1920-1923. Na łamach „Zdroju” publikowali Wacław Berent i Jarosław Iwaszkiewicz, a trzon grupy stanowili Jan Stur i Emil Zegadłowicz. Przybyszewski pozyskiwał zacnych współpracowników. Przejmował się losami pisma, o czym świadczą słowa z jego listu nadanego z Kościanek: „Sytuacja tu w Poznańskiem, o ile rozchodzi się o Ostoję i >>Zdrój<<, wydaje mi się być niesłychanie trudną. Rękoma i nogami broni się tutejsze społeczeństwo […] jak najusilniej przeciwko tym innowacjom, mogącym dotychczasowy błogi spokój zakłócić”. Przybyszewski radził, by nie programować pisma głównie na młodych, długo był też niechętny jego brataniu się z plastykami z Buntu. Stanisław Helsztyński opisuje ten okres „Zdroju”: „Młodzi zażądali specjalnego numeru dla siebie, dla Buntu, dla ekspresjonizmu… Zachęcony powodzeniem pierwszych sześciu zeszytów, Jerzy Hulewicz poddawał się bojowemu nastrojowi i zamieszkawszy w Poznaniu stanął w ogniu walki, tworząc równocześnie szereg doskonałych drzeworytów i pisząc coraz buńczuczniejsze apostrofy. Z Monachium szły głosy ostrzegawcze. Przybyszewski odradzał coraz energiczniej łączenie ekspresjonizmu i Zdroju”.
Wojciech Suchocki, dyrektor poznańskiego Muzeum Narodowego, przywoływał opinię o Poznaniu jako artystycznej Beocji, gdy otwierał wystawę Buntu: „Nie dane było Poznaniowi ani w dwudziestoleciu, ani w poprzedzającym stuleciu wydać osobowości czy ruchów artystycznych, które by dobitnie kłam zadawały przyznanej miastu opinii artystycznej Beocji. […] Tym większą uwagę musi przyciągnąć moment, kiedy niezbyt liczna, ale nader czynna grupa ludzi tu właśnie podejmuje działania artystyczne, literackie, publicystyczne i organizacyjne”. Ateńczycy uważali mieszkańców sąsiedniej rolniczej Beocji za niewykształconych. Nie pamiętali, że to z Beocji pochodzili Hezjod, Pindar i Plutarch.
Pierwsza wystawa Buntu odbyła się 1 kwietnia 1918 r. Poznańskie Towarzystwo Przyjaciół Sztuk Pięknych uznało wtedy za „niemoralny” i odrzuciło drzeworyt Stefana Szmaja, Pocałunek. Siedmioro artystów wycofało się z zaplanowanej wystawy i przeniosło prace na ul. Berlińską (obecnie ul. 27 Grudnia). Buntowcy podkreślali przecież: „Nie znamy woli narzuconych hamulców”. Stanisław Helsztyński pisał o tej ekspozycji: „Wystawa podziałała w Poznaniu jak burza z piorunami, oczyszczająca duszne powietrze nadwarciańskiego grodu. […] Przybyszewski cieszył się wyczynem poznańskiej młodzieży. Wystawa wzbudziła niebywały entuzjazm, ściągnęła tłumy publiczności żądnej sensacji, pokryła koszta i przyniosła czysty zysk artystom, których dzieła w dużej mierze zakupiono.
Witold Hulewicz studiował w Poznaniu i na Sorbonie w Paryżu. To autor m.in. zbioru Płomień w garści (1921), powieści o Beethovenie Przybłęda Boży, przekładów Rainera Marii Rilkego. Od grudnia 1927 r. kierował Rozgłośnią Wileńską Polskiego Radia. Został aresztowany 2 września 1940 r. i rozstrzelany przez Niemców w Palmirach 18 czerwca 1941. Jerzy Hulewicz zmarł 1 lipca tego samego roku, gdy dowiedział się o śmierci brata.

Joanna Roszak

 

Ulica 27 Grudnia

Właśnie przy obecnej ul. 27 Grudnia (wówczas ul. Berlińskiej) odbyła się pierwsza wystawa Buntowców. To jedna z najbardziej reprezentacyjnych ulic Poznania, biegnąca od Okrąglaka do Arkadii. Swoją obecną nazwę zawdzięcza temu, że właśnie 27 grudnia 1918 r. z balkonu pobliskiego hotelu Bazar przemawiał Ignacy Jan Paderewski, którego mowa stała się impulsem do wybuchu Powstania Wielkopolskiego. Zdarzenie to upamiętnione zostało w nazwach: placu Wolności oraz wychodzących z niego ulic: ul. Paderewskiego oraz ul. 27 Grudnia.

Joanna Roszak

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *