Joanna Drażba 1971-1995
Hospicjum Palium (Ośrodek Opieki Dziennej im. Joanny Drażby)

066-joanna-drazba-hospicjum-palium

Głupie są wszystkie początki, a jeszcze głupsze ich zakończenia. Wisi nade mną motyl, taki dmuchany balon, i kpi sobie ze mnie kolorami. Nie zaprzeczam, ma rację. Znalazłam się w takim punkcie, gdzie wszystko straciło sens i cała układanka życia zaczyna się rozsypywać. Dziwię się, że w ogóle coś robię, to znaczy, piszę. Nie mam dużego wyboru: telewizja, książka, muzyka, zielone drzewa za oknem, ostatni wierni Przyjaciele. I sanktuarium opieki rodzinnej oraz czułość i najdoskonalsza pomoc medyczna od profesora Jacka Łuczaka. Jak się z tym wszystkim rozstać?

Za parawanem powiek

Joanna Drażba rozstała się z tym wszystkim 24 czerwca 1995 r., w dniu swoich 24 urodzin. Po dwudziestu latach szczęśliwego życia i czterech latach cierpień zmarła na chorobę nowotworową. Przed śmiercią przekazała prof. Jackowi Łuczakowi swoje wiersze oraz pamiętnik choroby, które zostały opublikowane w kilkakrotnie już wznawianej książeczce Za parawanem powiek. „Utwory te są – pisał Jacek Łuczak – bezcennym przekazem dla wszystkich pogrążonych w cierpieniu, szukających piękna, prawdy i wsparcia. Utwory od Tej, która popłynęła w wieczność <>”.
Młoda poetka zmagała się ze śmiertelną chorobą. I choć z heroizmem znosiła ból, pisała o tym, jak trudno i źle jest jej żegnać się ze światem: – „Czuję potworny żal. Jestem sama. Wszyscy gdzieś poszli, gdzieś są, coś robią, żyją. A ja nie wiem, co mam robić. Nie wiem jak mam żyć. Duszę się z żalu i bezsilności. Już się nie pozbieram”. Nie uwznioślała cierpienia, ale pisała o jego przyziemności: „Nie mam siły. Jestem za słaba. A nikt mi nie jest w stanie pomóc. Tak bardzo chciałabym, by ktoś tu teraz ze mną był. Czuję się taka samotna, opuszczona”.
Mierzyła się ze strachem przed śmiercią, która z każdym dniem coraz bardziej przybliża się do każdego z nas, ale do niej pędziła galopem: „I znowu jestem o jeden dzień bliżej śmierci. Tak jak każdy zresztą. A ja tych dni mam niewiele. To jest taki bukiet ostatnich dni. Bukiet brzydki, niechciany. Dni są bure, mętne, jak ponure, złe róże w żółtym kolorze. Naokoło dzieje się życie. Mnie nie chce się żyć. Nawet gdybym była zdrowa nie chciałoby mi się żyć. Życie jest zbyt banalne i prostackie, by w nim uczestniczyć. Życie zmusza do banału i prostactwa, dlatego nie chcę żyć. Niech żyją ci, którzy zgadzają się na banał i prostactwo. Ja odchodzę”.
A gdy rozpaczliwe próby znalezienia sensu w śmierci nie przynosiły rezultatu, starała się przekonać samą siebie, że jej się jednak uda, że ona wyzdrowieje: „Ciągle ta oślepiająca złość. Dławiąca i dusząca. I to rozdzierające pragnienie wyzdrowienia, normalnego życia. Ciągle się łudzę, że to jednak sen. Bo przecież życie nie może być tak koszmarne, tak okrutne. Już wkrótce się obudzę. Obudzę się w Poznaniu, na stancji. A ten koszmarny sen to wynik wysokiej gorączki, jaką miałam przy grypie. Obudzę się i będzie zima. Alicja przyniesie mi gorącej herbaty, Jarek będzie żył i zrobi nam zakupy. Andrzej razem z nim przyjdą mnie odwiedzić i będą mi opowiadać różne wesołe rzeczy. A ja się będę śmiała, śmiała, śmiała… Po kilku dniach wyzdrowieję i będę szczęśliwa. A ten sen zapamiętam. Zapamiętam, by zrozumieć sens istnienia, którego do tej pory nie mogłam odszukać”.
Nawet w ostatnich dniach nie traciła sarkastycznego poczucia humoru, starając się żartować z nadchodzącego kresu, dostrzegać jego „pozytywne” aspekty: „Dobre jest to, że nigdy nie będę stara. Starość mnie przeraża. A mnie to ominie. To jest ta dobra strona”.
Poezja i pamiętnik Joanny Drażby, mimo że pisane wtedy, gdy już umierała, nie są kroniką powolnej śmierci, ale wyrywaniem się do życia i apoteozą życia, życia, dla którego warto otwierać rano oczy. Przejmująco brzmią słowa, które zanotowała w przeddzień śmierci: „Dziękuję rodzicom za wspaniałe 20 lat życia, wspomnienia których nie zatarły 4 lata cierpień”.

Paweł Cieliczko

no images were found

Hospicjum Palium (Ośrodek Opieki Dziennej im. Joanny Drażby)

Historia poznańskiej opieki paliatywnej wiąże się nierozerwalnie z osobą prof. Jacka Łuczaka, który jako lekarz anestezjolog zetknął się na początku lat osiemdziesiątych XX w. z chorymi wymagającymi specjalnej opieki w ostatnich tygodniach życia. Jego wrodzona wrażliwość, wciąż pogłębiana wiedza oraz niezwykły talent organizacyjny stały się fundamentem stworzenia w Poznaniu najlepszego systemu opieki i edukacji paliatywnej w Polsce.
Najpierw powstało Hospicjum Domowe przy kościele św. Jana Kantego. Osobiste doświadczenia sprawowania w latach 1984-1986 opieki domowej nad Antoniną Mazur doprowadziły Jacka Łuczaka do utworzenia w 1987 r., przy Klinice Onkologii Akademii Medycznej w Poznaniu, Poradni Walki z Bólem, której zespół wyjazdowy opiekował się w domach kilkudziesięcioma chorymi. W kolejnych latach poznańska opieka paliatywna związana była ze Szpitalem Klinicznym nr 1 im. Pawłowa (obecnie Przemienienia Pańskiego), w którym w 1987 r. otwarty został mikroskopijny, liczący 7 łóżek, Oddział Opieki Paliatywnej.
W 1991 r. Akademia Medyczna otrzymała budynek w stanie surowym przy ul. Kurlandzkiej. Po trwających 6 lat pracach adaptacyjnych, pierwsza jego część udostępniona została dla potrzeb chorych w październiku 1997 r. Był to Ośrodek Opieki Dziennej im. Joanny Drażby. Jacek Łuczak powiedział, że „Joasia była naszym nieocenionym nauczycielem, opromieniała nas swoją duchowością i urokiem, całą swoją bogatą osobowością”.
Całe Hospicjum Palium udostępnione zostało dla chorych w grudniu 2001 r. Mieści się tu Oddział Opieki Stacjonarnej oraz Poradnia Opieki Paliatywnej i Leczenia Bólu wraz z Zespołem Opieki Domowej. Otwarty został także Hostel dla Dzieci im. Natalii Cyrkler, zmarłej w wieku 13 lat dziewczynki, która uważała za konieczne popularyzowanie idei opieki paliatywnej wśród dzieci, to tu przyjmowani są mali pacjenci z opiekunami. W obiektach na Osiedlu Rusa 25 znalazła nową siedzibę także kierowana przez prof. Jacka Łuczaka Katedra i Klinika Medycyny Paliatywnej UM im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu (wyodrębniona z Kliniki Opieki Paliatywnej, Anestezjologii i Intensywnej Terapii Onkologicznej). Hospicjum jest także siedzibą Polskiego Towarzystwa Opieki Paliatywnej, Stowarzyszenia Rozwijania Opieki Paliatywnej w krajach Europy Środkowo-Wschodniej (ECEPT) oraz Międzynarodowego Ośrodka Edukacji i Informacji. Poznański model zintegrowanej opieki paliatywnej służy jako wzorzec organizacyjny dla organizacji podobnych ośrodków w Polsce i w krajach Europy Środkowej.
Joanna Drażba pisała o wielkim motylu, który kpił sobie z niej kolorami, gdy leżała jak nieładna larwa w kokonie pościeli, larwa, która była już motylem i wie że z kokonu łóżka się nie wydostanie i nigdy nie będzie pięknym, kolorowym motylem. Motyle – ten symbol duszy, delikatności i wrażliwości – są symbolem metamorfozy, stąd akcja zbierania funduszy na rozbudowę poznańskiego ośrodka opieki paliatywnej odbywa się pod hasłem „Motyle dla Hospicjum”. Organizatorom zależy na rozbudowaniu (obecnie liczącego 24 łóżka) oddziału opieki stacjonarnej o kolejnych 12 łóżek. Nie mniej ważne ma być uwrażliwienie ludzi zdrowych na cierpienia umierających, a poezja Joanny Drażby uwrażliwia w sposób wyjątkowy.

Paweł Cieliczko

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *