Joanna Olech – Dworzec PKS

242-joanna-olech-dworzec-pksur. 1955

Kochani Rodzice!
Do babci dojechałem bez problemów. W pociągu byłoby ekstra, gdyby nie to, że w Łodzi do przedziału wsiadła kobieta z dzieckiem. Dziecko było na oko pięcioletnie, samczyk, Rysio. […] Zanim dojechaliśmy do Poznania, szczeniak wypluł sałatę ziemniaczaną na podłogę, wypchnął wyżutą gumę w zatrzask od walizki […].
Na dworcu czekała babcia. […] Już w PKS-ie wyjęła z torby kanapki i zaczęła mnie dokarmiać, bo co prawda urosłem, ale mizernie wyglądam.

Dynastia Miziołków

Za napisanymi przez Joannę Olech książkami przepadają nie tylko dzieci, ale także dorośli. Nad Dynastią Miziołków można zaśmiewać się do łez. Nic dziwnego, że ta rodzinna, ciepła i dowcipna książka została nagrodzona w 1995 r. Nagrodą im. Kornela Makuszyńskiego, a w 1996 r. okrzyknięto ją Bestsellerem Roku wśród książek dla dzieci.
Skąd przezwisko dwunastoletniego Miziołka? Jako dwuletni maluch przekręcił jedno ze słów w rymowance: „Aniołek, Miziołek, róża, balia”. I tak zostało. Obserwujemy go głównie w relacjach z nielubiącym gotować Mamiszonem (mama, a to chodząca na jogę, a to poddająca się sugestiom ciekawej cioci żywiącej się strawą wysokokaloryczną na zmianę ze środkiem odchudzającym), Papiszonem (z jego nieodłącznym komputerem), Kaszydłem (czteroletnia siostra), Małym Potworem (Anna Klementyna Natalia, najmłodsza z familii), Ogryzkiem (szczurem) oraz kolegami (Kuczmierowski, Fifa, Piroman, Klakson). W fabułę zaplątały się też dziewczyny… (Patrycja, Beata i Buba).
Miziołek nie szczędzi ironicznych uwag na swoich kartkach z dziennika lub listach, z których składa się książka Olech. Poznajemy dylematy dwunastolatka, czasem strojącego żarty, czasem pogrążającego się w zadumie. Ćwiczy pióro i charakter. Jego rodzina wiedzie spokojne, ale ciekawe życie. Niełatwo zostać jego autorytetem, wypracował sobie cnotę podejrzliwości i wysoko ceni własne żarty. Ba, to wirtuoz wyśmienitej, niedotkliwej kpiny.
Perypetie dynastii Miziołka poznawali najpierw czytelnicy „Świata Młodych”, gdzie w 1993 r. Olech drukowała kolejne odcinki z rysunkami Magdy Jasny. Książka, z jej własnymi ilustracjami, ukazała się rok później, została wznowiona w 2009 r. Jest także dostępna dla niewidomych czytelników w alfabecie Braille’a. Kolejna część losów dynastii ukazała się pod tytułem Trudne słówka (2002).
Od 2007 r. autorka w zasiada w zarządzie Sekcji Polskiej International Board on Books for Young People. Niektórzy gimnazjaliści uczą się języka polskiego z podręcznika, który współtworzyła.

Joanna Roszak

Dworzec PKS

To doprawdy szczęście, że na poznańskim dworcu autobusowym bohatera powieści Joanny Olech oczekiwała babcia, która natychmiast podała mu kanapki i tym sposobem odwróciła uwagę chłopca od otoczenia, w jakim je spożywał. Inaczej czytalibyśmy nie o kanapkach, a o wstydliwym punkcie przesiadkowym.
Tam, gdzie dziś znajduje się dworzec autobusowy, po I wojnie światowej rozciągały się puste tereny poforteczne. W 1921 r. odbył się na nich I Targ Poznański, wówczas impreza o zasięgu krajowym, której ekspozycje znajdowały się Wieży Górnośląskiej oraz dwóch drewnianych barakach wzniesionych właśnie na tym placu. Po kilku latach, gdy zbudowano nowoczesne pawilony na terenach targowych, drewniane budynki wykorzystywano na magazyny, spichrze, siedzibę urzędu pośrednictwa pracy, wreszcie na mieszkania dla rodzin bezrobotnych, a w 1932 r. postanowiono tu zbudować dworzec autobusowy.
Poznański dworzec autobusowy mieści się w przebudowanym w latach sześćdziesiątych na potrzeby budynku dworcowego dawnym magazynie przy ul. Towarowej. Najlepsze, co o nim można powiedzieć to, że jest to obiekt niezwykle skromny, tak w sensie architektonicznym, jak i funkcjonalnym. Na szczęście istnieje już projekt zbudowania nowego dworca autobusowego, a właściwie ogromnego centrum komunikacyjnego. Może przy okazji jego uruchamiania warto bezimiennemu placowi przywrócić przedwojenne imię Jarogniewa Drwęckiego – pierwszego polskiego prezydenta Poznania. Wspomnieć też warto, że przed kilkoma laty uliczce biegnącej przed dworcem autobusowym nadano imię Stanisława Matyi – legendarnego przywódcy robotników Ceglorza, którzy 28 czerwca 1956 r. zaprotestowali przeciwko komunistycznej władzy, a który nie był dotychczas uhonorowany w Poznaniu.

Paweł Cieliczko

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *