Józef Hen – Radio Merkury

110-jozef-hen-radio-merkuryur. 1923

– Nie poznajecie mnie, panie kolego, a przecież my się znamy. – Mężczyzna wydał mi się rozżalony i ja, oczywiście, od razu poczułem się winny. – Po wojnie w Poznaniu, w sztabie Drugiej Armii. Był pan tam, prawda? – Przytaknąłem: był taki poznański epizod w moim życiu, trwał kilka miesięcy. […] – Czytywałem wówczas pańskie felietony w gazetce armijnej, nawet niektóre mam wycięte, proszę.

Człowiek, który miał powiesić Greisera

Bohater opowiadania Józefa Hena Człowiek, który miał powiesić Greisera to starszy sierżant z dwoma Krzyżami Walecznych. Mundek przeżył wojnę, stracił najbliższych, m.in. rodziców, którzy prowadzili kiedyś sklep we Lwowie. Spotkanemu przypadkowo mężczyźnie, znanemu z wojska, pierwszemu opowiada po latach historię swojego życia. Tonął w Wiśle, palił się w czołgu na Wale Pomorskim, później poszedł do II Armii, w której został kierowcą. Zdobył sympatię generała D. Kiedyś powiedział dowódcy, co stało się z jego rodziną. Połączyło ich poczucie straty. Gdy w Poznaniu sądzono nazistę, namiestnika Rzeszy w Kraju Warty, a przedtem prezydenta Senatu Wolnego Miasta Gdańsk, Artura Greisera (1897-1946), generał chciał dać Mundkowi możliwość zemsty. Wezwał go do biura, oznajmił, że „załatwił mu”, by ten powiesił mordercę. Mundek jednak wygrał swoją wojnę już wtedy, gdy zapadł wyrok. Nie obchodziło go, że sto osób i jedna młoda dziewczyna czekają w kolejce do wieszania Greisera. Nie chciał być katem. Następnego dnia zameldował generałowi, że rezygnuje z wykonania egzekucji. „Generał poderwał się.
– Czyś ty oszalał! – wrzasnął. – To ja się dla ciebie staram, kiedy stu chętnych…
– … i jedna dziewczyna – powiedziałem złośliwie.
– Tak, dziewczyna! – krzyknął generał, który w swojej gorączce nie zwrócił uwagi na to, że odezwałem się bez zezwolenia. – Ona jest bardziej mężczyzną niż ty! Daję ci taką sposobność! Za wszystkie twoje cierpienia… A twoi rodzice! Co oni by na to powiedzieli?
Miałem już coś opryskliwego na języku, ale się pohamowałem. Wiedziałem zbyt dobrze, na czym mi zależy”.
Po tym generał kazał dać Mundkowi kapelusz i zaczął mówić do niego na „wy”. Tak Mundek skończył służbę wojskową.
Artur Greiser, jako namiestnik utworzonego przez nazistów Kraju Warty, prowadził na terenie Wielkopolski brutalną germanizację i prześladował ludność polską. Jego zaangażowanie było tak wielkie, że władze niemieckie chciały, by zarządzał Generalnym Gubernatorstwem zamiast „zbyt łagodnego” Hansa Franka. W 1945 r. został aresztowany przez wojska amerykańskie, a wkrótce potem wydany Polsce. Sądzony był przez Najwyższy Trybunał Narodowy, a jego obrońcą był wybitny adwokat Stanisław Hejmowski, władzom zależało bowiem, by był to prawdziwy proces, a nie samosąd. Greisera uznano winnym i skazano na śmierć. Powieszono go 14 lipca 1946 r. na stoku poznańskiej Cytadeli. Była to ostatnia publiczna egzekucja w Polsce.
Józef Hen urodził się w Warszawie 8 listopada 1923 r. Po zakończeniu wojny zamieszkał w Poznaniu, gdzie pracował w redakcji gazety II Armii Wojska Polskiego „Orzeł Biały”, w której zamieszczał felietony. Wiele z jego utworów porusza temat wojny (Nikt nie woła, Bokser i śmierć). Autor wspomnień (Nowolipie), esejów, biografii Michela Montaigne’a (Ja, Michał z Montaigne), zapisków osobistych (Nie boję się bezsennych nocy). Tłumaczony na niemal dwadzieścia języków. Autor scenariuszy filmowych do Krzyża Walecznych, Prawa i pięści, do seriali Życie Kamila Kuranta, Królewskie sny. Współscenarzysta Starej baśni. W 2003 r. wydał powieść historyczną Mój przyjaciel król: Opowieść o Stanisławie Auguście.

Joanna Roszak

no images were found

Radio Merkury

Opowiadanie Józefa Hena stało się kanwą słuchowiska Kapelusz i ciasteczko zrealizowanego przez Teatr Polskiego Radia – Scena Współczesna, które wyreżyserował dziennikarz poznańskiego Radia Merkury – Robert Mirzyński. Mundkowi użyczył głosu Edward Żentara, a w nagraniach uczestniczyli aktorzy Teatru Nowego: Witold Dębicki, Ildefons Stachowiak, Grażyna Korin i Małgorzata Łodej. W słuchowisku wykorzystano także archiwalne fragmenty nagrań z procesu Greisera w Poznaniu.
Słuchowisko to jednak nie jedyna rzecz, która wiąże byłego namiestnika Kraju Warty z poznańskim radiem. Jego miejską rezydencją była bowiem willa przy ul. Berwińskiego 5, w której od 1945 r. znajduje się siedziba poznańskiej rozgłośni radiowej. Wybór Greisera nie dziwi, gdyż w Poznaniu nie ma wielu samodzielnych willi miejskich, zbudowanych poza zwartymi kompleksami zabudowy kamienicznej i otoczonych doskonale zaprojektowanymi ogrodami. Budynek jest świetnie wyeksponowany tak z perspektywy ul. Matejki, jak i ulic Wyspiańskiego oraz Berwińskiego. Bryła jest urozmaicona licznymi dobudówkami, balkonami, tarasami i wieżyczkami, a płaskie ściany kontrastują z ozdobnym, girlandowym fryzem wieńczącym pilastry z korynckimi kapitelami. Budynek powstał na początku XX w. według projektu Paula Genge dla prawnika Paula Ueckera, a w okresie międzywojennym znajdował się w nim konsulat francuski.
Radio Merkury swoją historię wywodzi od pierwszej audycji radiowej wyemitowanej w Poznaniu 24 kwietnia 1927 r., kiedy to Poznańskim Radjem kierował Emil Zegadłowicz. Tłumy poznaniaków stojące na placu Wolności przy wielkich głośnikach (tzw. gigantofonach) wysłuchały tykania zegara, poznańskiego hejnału, okolicznościowych przemówień i koncertu muzyki poważnej, a wieczorem Pomsty Jontkowej transmitowanej z miejskiej Opery. Poznańska rozgłośnia jako pierwsza transmitowała już w kwietniu 1927 r. mszę świętą z Katedry na Ostrowie Tumskim, która (wszak to Poznań) poprzedzona była reklamą sklepu ze świecami. Pierwsza też przeprowadziła relację na żywo z meczu piłkarskiego, a miejscowa Warta pokonała w nim Philips Eindhoven 5:2. Program rozpoczynał się poranną gimnastyką, nadawano pionierskie radiowe kursy języków obcych, własne słuchowiska, ale poznańska rozgłośnia słynęła przede wszystkim jako doskonałe radio muzyczne. Do wybuchu wojny studia znajdowały się w budynku Arkadii przy placu Wolności.
Po 1989 r. poznańska rozgłośnia przyjęła nazwę Radio Merkury, która nawiązuje do postaci greckiego boga opiekującego się handlem i patronującego udanym interesom, co harmonijnie łączy cechy zaradnego, targowego Poznania z uznaniem, jakie ma on dla kulturalnej tradycji.

Paweł Cieliczko

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *