Józef Ignacy Kraszewski – Muzeum-Pracownia Józefa Ignacego Kraszewskiego

176-jozef-kraszewski-pracownia-muzeum-kraszewskiego1812-1887

Chcielibyśmy stąd zawędrować do Poznania, ale z boleścią wyznać przychodzi… że nie ma po co. Gdyby zadaniem naszym było na teraz śledzić rozwój instytucji kredytowych, towarzystw rolniczych i innych zacnych, potrzebnych, i po obywatelsku pojętych.

Rachunki

Józef Ignacy Kraszewski, tytan pracy, nasz najpłodniejszy pisarz, autor 220 powieści, 150 opowiadań i 20 sztuk teatralnych, pisał o Poznaniu niepochlebnie. Wnikliwy krytyk literacki, cięty publicysta, rysownik, historyk i tłumacz, romantyczny spiskowiec i wielbiciel płci pięknej, a przy tym organicznik, propagator „pisania dla powszechności” miał sporo do zarzucenia poznaniakom.
W wystąpieniach publicznych czy na łamach prasy autor Starej baśni wypowiadał się o poznańskiej duchowości i wielkopolskim ziemiaństwie w najlepszym razie z chłodną rezerwą. W prywatnej korespondencji bywał złośliwy. Nie mógł się pogodzić z podatnością Wielkiego Księstwa na obce wpływy oraz artystyczną ignorancją: „w Poznańskiem […] propagują francuszczyznę i niemczyznę i głupiznę” pisał na florencki adres do Teofila Lenartowicza, chyba bez obawy, że wywoła oburzenie – mazowiecki lirnik swój wielkopolski epizod zamknął dużo wcześniej. „Polują, grają i piją, i bydlęcą się bez niczyjej opozycji”, dodawał w późniejszym liście. Wypowiedzi rzeczywiście ostre, warto jednak pamiętać o specyfice XIX-wiecznej epistolografii, która w trudnej rzeczywistości – pod zaborami i na emigracji – zastępowała często inne formy kontaktu: w liście można było się pożalić, poplotkować, poopowiadać, bez odpowiedzialności, jaką pociągało za sobą słowo drukowane. Zresztą Lenartowicz, który z Kraszewskim pozostawał zazwyczaj w przyjacielskiej zgodzie, w jednym z listów pozwalał sobie na złośliwostki: „Kraszewski rżnie powieści historyczne na potęgę, a przy tym przez sen dwudziestu palcami kropi drugie powieścidła, podłe, na handel. Ten stary mnie do rozpaczy doprowadza”.
Chłodny stosunek do poznańskiej społeczności, niezdolnej wznieść się ponad prowincjonalne horyzonty, nie przeszkadzał Kraszewskiemu drukować na łamach lokalnej prasy i bywać w Wielkopolsce. W maju 1867 r. pisarz przyjechał do Poznania. Z ogromnymi honorami został ugoszczony w Bazarze, a sylwetkę pisarza w najjaśniejszych barwach odmalował w swoim przemówieniu Hipolit Cegielski. W tym samym czasie w literaturze coraz silniej do głosu dochodziły tendencje pozytywistyczne. Powstawały pierwsze manifesty nowej szkoły realistycznej czy „realnej”. Ważnym punktem odniesienia dla młodych pozytywistów był właśnie dorobek Kraszewskiego. Trzeba jednak pamiętać, że w połowie XIX w. pojęcie realizmu nie było w krytyce literackiej dobrze umocowane i jego rozumienie wykraczało poza ramy terminu z zakresu estetyki czy poetyki. Jeszcze w 1877 r. Kraszewski pisał, że w okresie „tak zwanego pozytywizmu”, „we wszystkich sferach działalności ludzkiej” przyszedł czas na „tak zwany realizm” (Sztuka i realizm). A w Wielkopolsce podobne idee przyjmowały się przecież nieźle…
Coraz starszy Kraszewski ze smutkiem przyglądał się, jak kolejno odchodzą Marcinkowski, Mielżyński i Libelt, fundatorzy poznańskiej myśli organicznikowskiej. Na jego oczach dokonywała się systematyczna germanizacja miasta, a sukcesy gospodarcze regionu nie pociągały za sobą rozwoju sztuki słowa, choć trzeba przyznać, że pisarz sumiennie odnotowywał nawet drobne przejawy aktywności kulturalnej.

Wojciech Hamerski
Joanna Roszak

 

Muzeum-Pracownia Józefa Ignacego Kraszewskiego

Tak jak założenie Muzeum Literackiego Henryka Sienkiewicza wiąże się z osobą Ignacego Mosia, a Muzeum Instrumentów Muzycznych z Tadeuszem Szulcem, tak powstanie Pracowni–Muzeum Józefa Ignacego Kraszewskiego związane jest z innym poznańskim kolekcjonerem – Marianem Walczakiem. Gromadzone przez 30 lat zbiory przekazał on w 1979 r. Poznaniowi jako prezent na 150 urodziny Biblioteki Raczyńskich. Podobnie jak Igo Moś zażyczył sobie, by kolekcja ta „pozostała po wsze czasy w mieście Poznaniu, tworząc niepodzielną i wyodrębnioną całość”.
Początek tego zbioru ma metrykę sięgającą XIX w. Zalążkiem prezentowanej kolekcji stały się bowiem dary jubileuszowe z 1879 r., które pisarz otrzymał w Krakowie i w Dreźnie. W 1883 r. Kraszewski w testamencie polecił złożyć zbiór pamiątek w jakimś publicznym muzeum. W późniejszym liście do Władysława Łubieńskiego z Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk ofiarował go tej właśnie instytucji. Po licznych perypetiach zbiór dotarł 20 czerwca 1884 r. do Poznania, a otwarcie ekspozycji nastąpiło w styczniu 1885 r. Podczas okupacji pamiątki spoczywały w podziemiach Muzeum Wielkopolskiego w Poznaniu, a te, które ocalały, do późnych lat siedemdziesiątych XX w. znajdowały się w Rogalinie.
Pracownię-Muzeum otwarto w 1986 r. w odrestaurowanej w tym celu kamieniczce przy ul. Wronieckiej 14. Zgromadzono tu około 3000 wydań książek Kraszewskiego (w tym około 200 pierwszych edycji), kilkadziesiąt rękopisów, fotografii, a także opracowań dotyczących tego pisarza. Ocalały zbiór pamiątek wypełnia tzw. gabinet Kraszewskiego.

Paweł Cieliczko

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *