Józef Łukaszewicz – Kościół Bożego Ciała

206-jozef-lukaszewicz-kosciol-bozego-ciala(1799-1873)

Rok 1402. Podczas świąt wielkanocnych znajdował się Władysław Jagiełło w Poznaniu. Sarnicki (Annales, pag. 343) przytacza o nim następującą anegdotę, którą od mieszczan poznańskich słyszał. Król był na nabożeństwie zmartwychwstania Pańskiego w kościele Bożego Ciała. Ujrzawszy w czasie nabożeństwa obraz Wniebowstąpienia Pańskiego ciągniony dawnym obyczajem w górę za pomocą sznurów, zapytał: „czyjby był obraz?” Gdy mu powiedziano, że Chrystusa Pana, rzekł: „dajcież mu świecę” Wkrótce potem spuszczono z góry obraz diabła, odmalowany w postaci smoka. Król znowu zapytał: „a to czyj wizerunek?”. Gdy mu powiedziano, że to jest diabeł z nieba ztrącony: „zapalcież mu” – rzekł – „dwie świece woskowe” – Zapytany o przyczynę tych względów dla diabła, miał wyrzec słowa, które później w mowie naszej w przysłowie weszły: „Służ Bogu a diabła nie gniewaj”

Obraz historyczno-statystyczny miasta Poznania w dawniejszych czasach

Niewiele polskich przysłów dotyczy Poznania, warto więc odnotować pochodzenie jednego z najbardziej znanych, którego poznańska genealogia jest podwójnie uzasadniona. Jak mało które oddaje ono bowiem pragmatyczną postawę poznaniaków, potrafiących Bogu palić świeczkę a diabłu ogarek, co często zarzucają im mieszkańcy innych regionów Polski. Wypowiedź Jagiełły w kościele Bożego Ciała zyskuje dodatkowy kontekst, gdy uświadomimy sobie, że świątynię tę ufundował kilka lat wcześniej, na miejscu, gdzie rzekomo unosić się miały nad ziemią trzy hostie pokaleczone uprzednio przez Żydów i tam przez nich zakopane. Jeśli zbudowanie kościoła było „świeczką”, to przysłowie stało się „ogarkiem”, wyrażającym królewski dystans do opowieści, która legła u podstaw tej fundacji. Na słuszność takiej interpretacji wskazuje sam Łukaszewicz, który relacjonując okoliczności powstania świątyni pisze „Mnie się zdaje, że jedną z głównych pobudek w tej mierze była Władysławowi następująca okoliczność. Po śmierci Jadwigi, właśnie w tym czasie przypadłej, Władysław Jagiełło obawiał się, aby go od tronu nie usuniono; lękał się zaś najbardziej Wielkopolanów, którzy przed kilkunastu laty Zygmunta [Luksemburczyka], margrabię brandenburskiego, na tron powoływali i jemu przysięgę wierności złożyli. Między innemi zarzutami, które Władysławowi czyniono był i ten, że skrycie do poganizmu i hussytyzmu się skłaniał. Wypadało mu tedy okazać narodowi, że był dobrym Katolikiem, a okazać to w prowincyi, która najsprzeczniejszą jego wyborowi na tron była. Z tego więc względu wystawił kościół Bożego Ciała w Poznaniu”.
Józef Łukaszewicz urodził się w Krąplewie koło Kościana, jako syn pochodzącego z Małopolski żołnierza Dąbrowskiego, który kupił tam sołectwo, by wieść życie wielkopolskiego gospodarza. Gdy umarł, matce nie udało się utrzymać majątku i dlatego Łukaszewicz wiódł potem życie chudego literata. Nim to nastąpiło, uczył się w szkole franciszkanów w Pyzdrach, przebywał u pastora Rottwitta w Bninie, wreszcie w 1811 r. podjął naukę w Gimnazjum św. Marii Magdaleny w Poznaniu, a maturę zdał w 1819 r. w znajdującym się w zaborze rosyjskim Kaliszu. Zarobiwszy nieco jako guwerner Żółtowskich w podkościańskim Ujeździe, podjął studia w zakresie historii i literatury w Krakowie, których jednak nie ukończył. Pisywał wówczas utwory poetyckie na przemian z artykułami o rzadkich drukach, publikowane na łamach „Weterana Poznańskiego”. Dochody uzyskiwał, kopiując znajdujące się w krakowskich bibliotekach teksty historyczne dla Tytusa Działyńskiego i Edwarda Raczyńskiego oraz pośrednicząc w zakupie do ich zbiorów cennych woluminów.
Objęcie funkcji bibliotekarza w bibliotece Edwarda Raczyńskiego było pierwszym stałym zatrudnieniem Łukaszewicza, który w wieku 30 lat zyskał pensję, trzypokojowe mieszkanie przy bibliotece i możliwość korzystania z ogromnych zbiorów. Debiutował książką Wiadomość historyczna o dysydentach w mieście Poznaniu w XVI i XVII wieku porządkiem lat zebrana (1832). Kolejna książka O kościołach braci czeskich w dawnej Wielkopolsce (1835) ugruntowała jego pozycję jako badacza reformacji, co kontynuował w pracy Dzieje kościołów wyznania helweckiego na Litwie (1842) oraz Dziejach kościoła wyznania helweckiego w dawnej Małej Polsce (1853). Najważniejszym jego dziełem stał się jednak dwutomowy Opis historyczno-statystyczny miasta Poznania w dawniejszych czasach (1838). Ta pierwsza monografia Poznania pisana była w odcinkach, a prenumeratorzy sukcesywnie otrzymywali kolejne zeszyty, przygotowywane na podstawie bardzo szerokiej kwerendy czynionej przez autora w zbiorach bibliotecznych i archiwach. Tempo pracy i konieczność terminowego oddania kolejnego zeszytu powodowała, że zeszyty wydawane były bez korekty i w bardzo ubogiej szacie graficznej, co jednak z powodzeniem rekompensowała ich zawartość.
Jako bibliotekarz Łukaszewicz był zobowiązany do udostępniania zbiorów przez trzy godziny dziennie (między 17.00. a 20.00), znacznie więcej czasu pochłaniała mu praca w charakterze tłumacza, kopisty oraz wydawcy przy kolejnych tomach Edwarda Raczyńskiego. Dodatkowo pracował w poznańskim Archiwum Miejskim (1832-1843), uczył języka polskiego w Gimnazjum Fryderyka Wilhelma (1838-1842). Był założycielem i redaktorem leszczyńskiego „Przyjaciela Ludu”, w którym publikował liczne artykuły o tematyce historycznej (1834-1845). Wraz z Antonim Poplińskim i Antonim Woykowskim redagował „Tygodnik Literacki” (1838-1839), a potem z pierwszym z nich wydawał „Orędownika Naukowego” (1840-1846) oraz (od 1841 r.) prowadził małą drukarnię i księgarnię. W 1852 r. jego życie zmieniło się zasadniczo, gdy jego żona – Seweryna z Fryzów – odziedziczyła majątek Targoszyce (500 ha) w powiecie krotoszyńskim. Jako posiadacz ziemski napisał jeszcze trzytomowy Krótki opis historyczny kościołów parochialnych, kościółków, kaplic, klasztorów, szkółek parafialnych, szpitali i innych zakładów dobroczynnych w dawnej diecezji poznańskiej (1858-1863), a potem Krótki historyczno-statystyczny opis miast i wsi w dzisiejszym powiecie krotoszyńskim od najdawniejszych czasów aż po rok 1794 (1869), którego drugi tom wydał, dwa lata po śmierci Łukaszewicza, w 1875 r. jego przyjaciel Jan Konstanty Żupański.

Paweł Cieliczko


Kościół Bożego Ciała

Budowa kościoła i klasztoru karmelitów trzewiczkowych trwała prawie sto lat, a zakonnicy sprawili, że Poznań stał się największym sanktuarium pielgrzymkowym w Polsce w XV i XVI w. Po kasacie zakonu w 1823 r. kościół bardzo podupadł, a przed rozbiórką uchronili go franciszkanie reformaci.
Świątynia stoi na niewielkim dziedzińcu pomiędzy ulicami Krakowską, Strzelecką i Karmelicką. Wokół niej – na dawnym placu cmentarnym – rosną rozłożyste drzewa, które zasłaniają ten – największy po Katedrze – gotycki kościół w mieście. Przy brukowanej alejce stoi osiemnastowieczna rzeźba św. Eliasza – patrona karmelitów trzewiczkowych. Pseudohalowy kościół ma prostą konstrukcję, zwarty układ przestrzenny, a jego trzy nawy rozdzielone są ostrołukowymi arkadami, wspartymi na profilowanych filarach. Na zakończonym trójkątnym szczytem naczółku znajduje się płaskorzeźba przedstawiająca kielich i trzy hostie.
Unosząc głowę ponad surowe białe ściany, wśród gęstych żebrowań nawy głównej dojrzeć można malowidła, które przekazywały wiernym ważne treści. Na sklepieniu widzimy Najświętszą Marię Pannę, św. Józefa z Dzieciątkiem i prorokiem Eliaszem, odnalezienie trzech cudownych hostii, przysięgę wierności składaną przez burmistrza Poznania królowi Janowi II Kazimierzowi, a także błogosławionego Anioła Karmelitę oraz papieża Damazego. W środku nawy – tam, gdzie według legendy odnaleziono hostie – znajduje się studzienka, a nad nią ołtarzyk, na którego czterech planszach przedstawiona jest historia założenia kościoła. Pod nim znajdują się pełnoplastyczne figury Żydów usiłujących utopić hostie.

Paweł Cieliczko

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *