Julia Woykowska/Antoni Woykowski – Liceum SS. Urszulanek

Julia Woykowska
1816-1851
Antoni Woykowski
1815-1850

Szarlatany, szarlatany! Duch kłamstwa wieje po waszych zakładach; formy przyzwoitości, bojaźń opinii – oto cała zasada ich moralności… Panny mają się rumienić, mają w oczy mężczyznom nie patrzeć idąc przez ulicę, nie oglądać się, a w kościele patrzeć w książkę do nabożeństwa, dygać zręcznie i miłostek wystrzegać się… Jeżeli piętnuje się publicznie rajfurki nierządu, czemuż takich pań trzymających pensje nie stawiają pod pręgierz?

List do „Tygodnika Literackiego”

 

Julia Molińska-Woykowska napisała wiele tekstów interwencyjnych, lecz zacytowany ma szczególny kontekst, bowiem autorka sama starała się prowadzić nowoczesną szkołę dla dziewcząt. Jej nowoczesny program nauczania (literatura, historia oraz nauki przyrodnicze) – wzbudził jednak oburzenie poznańskich mieszczan i wielkopolskich ziemian, których córki zamierzała kształcić i kształtować. Apolonia Motty, prowadząca jedną z typowych pensji dla panien, pisała – „Nic tu dobrego nie słychać tylko jedna rzecz, którą się teraz cała prowincja zajmuje, a tą jest wielka pensja panny Molińskiej – ciekawam co dalej będzie, bo kto tę osobę miał honor widzieć, to może śmiało powiedzieć, iż ona z tych dziewcząt porobi wariatki”. Bojkot środowiskowy, brak uczennic oraz protesty spowodowały, że nowoczesna szkoła dla dziewcząt została zamknięta przez władze pruskie po kilku miesiącach funkcjonowania.
Bezkompromisowa Julia Molińska urodziła się w Bninie koło Kórnika w rodzinie urzędniczej. Gimnazjum ukończyła w Lesznie, studiowała we Wrocławiu, a potem była guwernantka na wielkopolskich dworach. Namiętnie czytała powieści George Sand, chłonąc ich ideały, które „uformowały młodą dziewczynę rewolucyjnie”. Gdy na świat spojrzała oczami francuskiej pisarki, ujrzała jak bardzo promowani są mężczyźni i jak poślednie role pozostawiono kobietom. Wbrew dominującemu poglądowi, uważała, że ich powinności życiowe nie ograniczają się do bycia żonami i matkami, a mogą one być światłymi obywatelkami oraz ofiarnymi społeczniczkami, w konsekwencji stać się musiał feministką oraz antyklerykałką i zostać „jedną z pierwszych polskich emancypantek” – jak o niej pisała Narcyza Żmichowska.
Z jednym z artykułów traktujących o równouprawnieniu, które wtedy postrzegane było jako skrajny feminizm, pojawiła się Julia Molińska w redakcji „Tygodnika Literackiego”, gdzie pracował Antoni Woykowski. Tak zawiązała się jedna z najbarwniejszych par XIX-wiecznego Poznania – „rewolucjonistów romantycznych” – jak pisał o nich Stanisław Wasilewski. Pobrali się we Wrocławiu, nie zawierając ślubu kościelnego, co było wbrew poczytywane jako działanie i grzeszne i nieobyczajne. W Poznaniu ten milowy krok rewolucji obyczajowej, wywołał „huczek nie lada” – „Na placu Wolności, zwanym wówczas Wilhelmplatz, zahuczało. W powietrzu krążyły trzaski łamanych świec i słychać było słowa szeptanej przez pobożne usta klątwy, która czekała parę odstępców: Przeklęci będą w domu i na dworze, przeklęci stojąc, siedząc i pijąc… Praktyczni, przewidujący Poznańczycy zadawali sobie już teraz pytanie, w takim razie gdzie spocznie po śmierci romantyczna para wiarusów czyli bezbożników na wiarę żyjących? Chyba za murem cmentarza, a nie na poświęconej ziemi?”.
Antoni Woykowski pochodził z rodziny poznańskich winiarzy, nie odziedziczył po ojcu zapału do handlu, ale za to do książek i muzyki. Gdy został sierotą, przerwał naukę w Gimnazjum św. Marii Magdaleny, sam się kształcił, popularyzował Chopina i Moniuszkę oraz nowoczesne idee społeczne, a czynił to na łamach wydawanego własnym sumptem „Tygodnika Literackiego”. Autor Wspomnień i szkiców znad Warty, pisał o nim: „Woykowski-syn był […] pokracznym garbusem. Wszelako mieszczanie poznańscy boleli nierównie więcej nad duchowym kalectwem Antosia, który naczytał się i nasłuchał zgubnych pryncypiów romantyzmu! Krótko mówiąc, Chopin i Słowacki przewrócili w głowie synowi zacnej rodziny mieszczańskiej. Zaledwie o rok starszy od panny Molińskiej, jeszcze mniej od niej zrównoważony i praktyczny, znalazł w zapalistej nauczycielce utęsknioną duszę bliźnią […]”.
Treść „Tygodnika Literackiego”, budziła zastrzeżenia pruskiej cenzury oraz święte oburzenie polskich sfer konserwatywnych i klerykalnych. Gdy pismo – mimo poświęcenia odziedziczonej kamienicy przy Starym Rynku – zbankrutowało, wywołało to ulgę poznaniaków. Woykowski otrzymał jednak wkrótce spadek po wuju i „Na domiar złego i na większy jeszcze postrach rewolucjonistka zaczęła wydawać własne pismo: »Gazetę Wielkopolską«, w której wykładała obszerniej swe zasady wywrotowe, ale przez cenzurę pruską na przekór caratowi tolerowane”. „Gazeta Wielkopolska Niedzielna” – bo taki był pełen tytuł – faktycznie była wywrotowa, bo promowała idee niepodległościowe opierając się nie na katolicyzmie, ale na chrześcijańskim socjalizmie utopijnym.
Uwrażliwienie społeczne Woykowskich przejawiało się nie tylko w walce o prawa kobiet, ale także w działaniach zmierzających do poprawienia losu chłopów. Drogę do tego widzieli w podniesieniu poziomu tych ludzi, co czynić chcieli poprzez wydawane przez nich „Pismo dla Ludu Polskiego”, oraz „Pismo dla Nauczycieli Ludu”, a także elementarze, katechizmy, czytanki umoralniające i popularne opowiadania z dziejów Polski.
Antoni Woykowski zmarł nagle w Poznaniu, 20 kwietnia 1850 r., po ataku paraliżu. Julia po jego śmierci przeżyła załamanie psychiczne, sprzedała drukarnie by spłacić długi i zamieszkała z rodzicami, a po ich śmierci, u brata. Zmarła we Wrocławiu, 9 sierpnia 1851, rok po mężu przeżywszy podobnie jak on zaledwie 35 lat – „tragiczna prekursorka czasów, które przyjść miały…” – napisze Wasylewski.

Paweł Cieliczko
Joanna Roszak

Liceum ss. Urszulanek

no images were found

Jedyną chyba funkcjonującą w Poznaniu szkołą średnią nawiązującą do tradycji XIX-wiecznych pensji żeńskich jest Liceum i Gimnazjum ss. Urszulanek przy Al. Niepodległości. W 1919 r. Urszulanki powróciły z Krakowa do Poznania, do którego opuszczenia zmuszone zostały przez władze pruskie w 1875 r. Już w 1921 r. siostry uzyskały prawa gimnazjum państwowego, w następnym roku rozpoczęły budowę własnego gmachu, a w 1927 r. uzyskała pełne prawa szkoły państwowej.
Budynek Liceum ss. Urszulanek powstał przy Wałach Leszczyńskiego, czyli obecnej al. Niepodległości. Ta szeroka, malownicza ulica wytyczona została w 1908 r. wraz z ul. Królowej Jadwigi, jako część tzw. Ringów, które powstały na miejscu znoszonych pruskich fortyfikacji, a twórcą nowej koncepcji rozwoju miasta był wybitny urbanista Herman Joseph Stübben. W okresie międzywojennym żywa była jeszcze tradycja pruskich obwarowań stąd poszczególne odcinki dawnych Ringów nazwane zostały Wałami Zygmunta Starego, Stefana Batorego i Stanisława Leszczyńskiego. W okresie Polski Ludowej, prowadząca do Cytadeli aleja nosiła nazwę Stalingradzkiej.

Paweł Cieliczko

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *