Juliusz Kaden-Bandrowski – Stare ZOO

136-juliusz-kaden-bandrowski-stare-zoo1885-1944

Najgorszym ciosem, który, zdawało się, zagrozi istnieniu ogrodu przyrodniczego, była w samych początkach jego organizacji śmierć niedźwiedzia. Na kupno tego niedźwiedzia (z zoologicznego Poznania) wiele razy odbywały się w Zamościu loterie. Ileż tam wyśpiewano dobroczynnie pieśni, ileż poezyj wydeklamowano na tego upragnionego niedźwiedzia. Tymczasem kupiony wreszcie za loteryjno-koncertowe pieniądze miś przyjechał z Poznania do Zamościa, ale w godzinę po przybyciu – wziął i zdechł.

Aciaki z pierwszej A

Po tym, jak miś „wziął i zdechł”, wzięli się uczniowie i ponownie przeprowadzali koncerty i loterie, aż mogli kupić kolejnego misia, tym razem lepszego zdrowia. Aciaki z pierwszej A (1932) opowiadają o przygodach gimnazjalistów ze szkoły im. Hetmana Zamoyskiego – i Aciaków, i Bekasów – uczniów dwóch równoległych klas. To szczególny, pełen ciepłego humoru zbiór przygód gimnazjalnej młodzieży. W pisaniu pomogło autorowi wniknięcie w psychikę swoich synów-bliźniaków, Andrzeja i Pawła, doświadczenia obcowania z nimi opisał zresztą już wcześniej w Wakacjach moich dzieci (1924). Ten obserwujący dzieci dorosły przypomina sobie jednocześnie własne dzieciństwo.
Juliusz Kaden-Bandrowski urodził się 24 lutego 1885 r. w Rzeszowie. Jego ojciec, lekarz i publicysta, kierował teatrem we Lwowie, matka (z domu Kaden) była pianistką, a młodszy brat Jerzy także został prozaikiem. Juliusz Kaden-Bandrowski studiował grę na pianinie we Lwowie, Krakowie, Lipsku i Brukseli, jednak kontuzja ręki pozbawiła go szans na karierę muzyczną. Równolegle studiował filozofię oraz zajmował się działalnością publicystyczną, pisząc do „Sceny i Sztuki”, „Świata”, „Tygodnika Ilustrowanego”. Były to najwyraźniej artykuły wysokiego lotu, bo w 1913 r. został odznaczony orderem króla Leopolda II za popularyzację kultury belgijskiej. W sierpniu 1914 r. wstąpił do Legionów Polskich, był adiutantem Piłsudskiego, oficerem werbunkowym i kronikarzem I Brygady. Po zakończeniu wojny publikował opowiadania i wspomnienia legionowe, redagował „Żołnierza Polskiego”, a w trakcie wojny polsko-bolszewickiej był szefem Biura Prasowego Naczelnego Dowództwa. Nie mniej aktywny był na niwie cywilnej. Należał do pierwszego komitetu redakcyjnego „Skamandra”, zakładał Związek Zawodowy Literatów Polskich, którego prezesem był w latach 1923-1926, zakładał Polską Akademię Literatury i od 1933 r. pełnił funkcję jej sekretarza generalnego, a w latach 1933-1934 wraz z Arnoldem Szyfmanem organizował Towarzystwo Krzewienia Kultury Teatralnej. Po wybuchu wojny odmówił wyjazdu z kraju i ukrywał się w Warszawie, zajmując się tajnym nauczaniem muzyki. Jego dwaj ukochani synowie – żołnierze Armii Krajowej – zginęli w Powstaniu Warszawskim, wcześniej (1940) zginął jego brat Jerzy, sam Juliusz ciężko ranny 6 sierpnia 1944 r., zmarł dwa dni później.
Autor takich książek, jak: Niezguła, Proch, Piłsudczycy, Iskry, Mogiły, Łuk, Przymierze serc. Najbardziej znane są jednak tomy składające się na trylogię Czarne skrzydła: Generał Barcz, Czarne skrzydła oraz Mateusz Bigda. Akcja najsłynniejszej – Generał Barcz – rozgrywa się w latach 1918-1919, gdy wyzwalany był Kraków oraz Przemyśl, a na zapleczu toczyły się mordercze walki między piłsudczykami i endecją. Tytułowy bohater to literackie przetworzenie Piłsudskiego (może nieco skrzyżowanego z jego szefem sztabu Sosnkowskim), który jest silnym człowiekiem i tak jak jego przeciwnicy w walce o władzę nie liczy się z nikim i z niczym, od konkurentów odróżnia go jednak to, że za nim stoją racje historyczne, a za nimi wyłącznie egoistyczne cele. Czarne skrzydła to z kolei opowieść utkana na tle katastrofy jaka wydarzyła się w 1923 r. w kopalni Reden w Dąbrowie Górniczej. Jest to panorama Zagłębia, a o uczciwości pisarza świadczy nie tylko wielomiesięczny pobyt i rozmowy z ludźmi stamtąd, ale także odmalowanie jako jednej z nielicznych postaci pozytywnych, wrogiego Kadenowi ideowo działacza komunistycznego. Skoro pierwszy tom był o piłsudczykach i endekach, drugi o socjalistach i komunistach, trzeci – Mateusz Bigda – traktować musiał o działaczach chłopskich. Tytułowy bohater to figura Wincentego Witosa, który nie waha się zawierać sojuszy z wrogą chłopstwu prawicą, by dorwać się do władzy. Pisarz bardzo krytycznie ocenia ludowców, którzy nie dorośli do spraw państwowych, tak jak polski parlamentaryzm nie dorósł do skutecznego funkcjonowania. Powstał także czwarty tom – Jedwabny węzeł, osnuty na tle zamachu majowego, jednak zaginął podczas okupacji.
Po zakończeniu cyklu Czarne skrzydła, Kaden-Bandrowski planował napisanie drugiego – Białe skrzydła, a empatia i wrażliwość pisarza, umiejętność pozytywnego portretowania przeciwników politycznych i krytycznego pisania nawet o przyjaciołach pozwala wierzyć, że i z tego zadania wyszedłby obronną ręką. Wierzył on najwyraźniej w moc słowa i uważał, że należy być wiernym sztuce, czemu dawał wyraz od początku swej aktywności pisarskiej. Może taka postawa ukształtowała się w młodości, gdy u progu swej drogi zaangażował się we współpracę ze środowiskiem poznańskiego „Zdroju”.
Drugi cykl jednak nie powstał, a tym, co pozwala poznać tę stronę pisarskiej wrażliwości Kadena, są jego opowiadania biograficzne Miasto mojej matki i W cieniu zapomnianej olszyny oraz książki dedykowane synom Wakacje moich dzieci i Aciaki z pierwszej A.

Joanna Roszak

 

Stare ZOO

Niedźwiedź, o którym wspomina Juliusz Kaden-Bandrowski, przywieziony został do Zamościa z Poznania, a padł pewnie z tęsknoty za poznańskim zoologiem. Niedźwiedź wiąże się zresztą z powstaniem poznańskiego ZOO, które zawiązane zostało przy okazji fetowania 50 urodzin Roberta Jaeckla. Impreza odbywała się w restauracji dworcowej dawnej Kolei Stargardzko-Poznańskiej przy obecnej ul. Zwierzynieckiej (d. Dworcowej). Tam przy piwie i kręglach jubilat obdarowany został przez gości: baranem, kotem, kozą, królikiem, wiewiórką, świnią, kaczką, gęsią, kurą, pawiem oraz – nabytymi od Cyganów – małpą i… tresowanym niedźwiedziem. Zwierzęta zamieszkały w ogrodzie przy restauracji, jednak żywe dary przynoszone przez kolejnych mieszkańców Poznania i okolicznych ziemian sprawiły, że menażeria szybko się powiększała. Po trzech latach od pamiętnej imprezy – 24 lutego 1874 r. – powołano Towarzystwo Akcyjne Ogród Zoologiczny, które dopiero w 1911 r. stało się instytucją miejską.
W Starym ZOO od 1910 r. znajduje się pomnik Roberta Jaeckla, który kierował nim w latach 1881-1907. Za jego czasów poznaniacy mogli podziwiać takie gatunki zwierząt jak wymarłe już zebra Burschella czy papużka karolińska. Największe sukcesy frekwencyjne nie wiązały się jednak wcale z pokazami zwierząt, ale… ludzi. Przedsiębiorczy dyrektor sprowadził do Poznania: karawanę Nubijczyków, a także Papuasów, Samojedów, Kałmuków, Siuksów, Zulusów, amazonki z Dahomeju, Lapończyków, Kirgizów i Tatarów, wojowników Mahdiego z Sudanu, Murzynów z Togo, Syngalezów z Cejlonu, Derwiszów, Berberów, Beduinów czy Maurów. Największą atrakcją byli chyba jednak tubylcy z Samoa na Pacyfiku, których jednego tylko dnia (niedziela 1 września 1901 r.) obejrzało 8000 poznaniaków. W czasach późniejszych prezentowano głównie zwierzęta, ale jeszcze w okresie międzywojennym organizowano tzw. wystawy etnograficzne, które cieszyły się niezmiennie wielkim powodzeniem.
Obecnie Stare ZOO, przekształcane w park miejski z wybiegami dla zwierząt, jest przykładem architektury wiwaryjnej i pozostaje najdłużej nieprzerwanie działającym ogrodem zoologicznym w Polsce.

Paweł Cieliczko

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *