Juliusz Kubel – Pomnik Starego Marycha

184-juliusz-kubel-pomnik-starego-marychaur. 1949

Kochany chłopyszek – pomyślałem sobie i ruk-cuk wyprysłem na ulicę. Patrzę, a tu pełno taki młodej wiary i wszyscy walą w te samą stronę.
– Na rekolekcje? – się pytam.
– No – odpowiada mi gilata salacha wew bestrej katanie.
– A do którego kościoła?
– Nie do kościoła, ino do hali „Arena”. Tam grają rock, taką muzykę – dorzucił zdalasiały ginol zez włosami ochrympanymi tępym knypem i zez agrafką wew klubrze.
Do „Areny” weszłem za darmochę, bo znam tam osobiście jednego, co wpuszcza. Wchodzę i własnym oczom nie wierzę. Na środyszku kiwa się śtyrech nygusów. Każdy wygląda jak pies nośpłata i szczypie kole gitary, jakby sobie chciał rękę przebrać. Dwadzieścia kociambrów wećpionych na raz zez kejtrami do blaszanej kisty nie zrobiłoby takiego rejwachu.

Blubry Starego Marycha

W 2001 r. u wylotu deptaka od strony pl. Wiosny Ludów stanął odlany z brązu pomnik starszego mężczyzny wspartego o rower. Wielu poznaniakom spoglądającym na Starego Marycha trudno uwierzyć, że to całkowicie fikcyjna postać. Pomnik nie upamiętnia więc człowieka, a jest – jedynym w Polsce – pomnikiem gwary. Starego Marycha wymyślił poznański dziennikarz Juliusz Kubel, poznaniak z dziada pradziada – aż od ósmego pokolenia – który wychował się na Ratajach (obecnie dzielnica Poznania) w czasach, kiedy przypominały one jeszcze sielską wieś. Tam nauczył się gwary, bo – jak przyznaje – „inaczej się wtedy nie mówiło”. Do dziś uważa, że jest ona najpiękniejsza. „Poznaniaka poznam na drugim końcu świata po kilku zdaniach. Intonacja zawsze zostaje”.
Marych, bohater pisanych gwarą felietonów Blubry Starego Marycha, po raz pierwszy przemówił na antenie radiowej w 1983 r. głosem nieżyjącego już aktora Mariana Pogasza. Przez siedemnaście lat opowiadał słuchaczom radia poznańskiego o sobie, swej żonie Frącce i poznańskiej codzienności. „To portret miasta” – przyznaje zakochany w Poznaniu Kubel, a felietony to „zapis tradycyjnej obyczajowości poznańskiej, ale i swoista kronika, komentarz do wszystkiego, co nas w tych latach obchodziło, śmieszyło, denerwowało, drażniło, zniewalało”.
Protoplastą Starego Marychem, był wuja Cesiek, bohater gawęd Stanisława Strugarka, które Kubel poznał jako dziecko. „To był dla mnie wzór, ale różnica między nami jest duża. To różnica temperamentów, czasu, w jakim pisał on, a w jakim ja. On zajmował się prawie wyłącznie satyrą obyczajową. Nie było w tym dwuznaczności, drugiego i trzeciego dna” – przyznaje Kubel. „Ulepiony z gwary i ciepłej wielkopolskiej ironii Marych […] nabijał się ze wszystkiego, co wydawało mu się kpiny godne, również z PZPR, którą w gawędach symbolizowała postać o nazwisku Kasprzoczka, oraz z partyjnych władców PRL, samego rzecznika ówczesnego rządu nie pomijając”.
Sam Juliusz Kubel to nie tylko dziennikarz, ale i autor sztuk teatralnych oraz tekstów piosenek. Jego matka (z domu Leitgeber) pochodziła ze znanej bamberskiej rodziny. Kubel od dawna należy do Towarzystwa Bambrów Poznańskich, a swą konferansjerką uświetnia bamberskie święta. Pomimo wielu okazji i propozycji nigdy z Poznania nie wyjechał, choć przyznaje, że „Tu się kariery nie robi, artyści stąd uciekają […]”. Nie lubi innych miast, bo „Zresztą w Poznaniu Europa i Polska były zawsze” – tłumaczy. Pielęgnuje w sobie poznańskie cechy – jest uporządkowany, punktualny, skrupulatny. „Nigdy nie zaczął żadnej partii szachów bez policzenia wszystkich figur” – opowiada o nim brat Aleksander. W domu ma nienaganny porządek, bo lubi, gdy wszystko leży na swoim miejscu. „Utrzymywanie porządku pozwala mu tworzyć tak wiele rzeczy na raz” – mówi zaprzyjaźniona z Kublem dziennikarka Barbara Fabiańska, ale jak dodaje: „Nie opuszcza go przy tym fantazja i poczucie humoru”.
Po nagłej śmierci Mariana Pogasza Stary Marych odszedł. Jednak na prośbę wielu słuchaczy na antenie radia Merkury w 2001 r. pojawiła się nowa postać – Helcia z Piątkowa. Helcia, podobnie jak jej mąż Biniu istnieli już wcześniej, gdyż pojawiali się w gawędach Starego Marycha. Ta postać „blubra” po swojemu. „Jej pełen ekspresji język nie jest już tak mocno nasycony gwarą, jak u Starego Marycha” – przyznaje Kubel. A na tych, którzy chcą posmakować brzmienia gwary poznańskiej, czekają Blubry Starego Marycha (2006) i Blubry Heli przy niedzieli (2007) – również w wersji audio.

Aldona Szukalska

Pomnik Starego Marycha

Pierwszym poznańskim pomnikiem odsłoniętym w XX w. był monument cesarza Fryderyka III wzniesiony w 1901 r. na pl. Wilhelmowskim (obecnie pl. Wolności). Pierwszym pomnikiem odsłoniętym w Poznaniu w XXI w. jest rzeźba miejska przedstawiająca Starego Marycha, która od 21 marca 2001 r. stoi u wylotu deptaka (ul. Półwiejskiej) na pl. Wiosny Ludów. Jeśli pomniki mogłyby być zwiastunami tego, co przyniesie stulecie, to niemiecki cesarz mocno dzierżący pruski sztandar zwiastował wiek wojen, a tutejszy Marych prowadzący swój rower pozwala nam snuć znacznie spokojniejsze wizje przyszłości.
Stary Marych jest najbardziej poznańskim z poznaniaków, czego wyrazem było jego bezapelacyjne zwycięstwo w plebiscycie „Gazety Wyborczej”, które zaowocowało powstaniem rzeźby. Pomnik Starego Marycha jest w gruncie rzeczy jedynym w Polsce pomnikiem gwary, co przeczy tezie, jakoby poznaniacy nie potrafili docenić i uhonorować swojej odrębności kulturowej. Rzeźba Roberta Sobocińskiego prezentuje „typowego” starego poznaniaka w marynarce, czapce z daszkiem i z teczką, który prowadzi swój wysłużony rower, ale najwyraźniej też na nim jeździ, o czym zaświadcza spięta klamerką do bielizny nogawka spodni. Złotym blaskiem błyszczy kierownica roweru, której dotknięcie podobno przynosi szczęście, oraz bagażnik roweru – wiecznie okupowany przez młodszych i starszych turystów, pozujących do pamiątkowych fotografii.
Kilka razy w roku Stary Marych porzuca swój rower i uczestniczy w najbardziej poznańskich uroczystościach. Wędruje Świętym Marcinie w
A skoro od przepowiedni zaczęliśmy, to i przepowiednią warto zakończyć. Nowa legenda miejska mówi o tym, iż pomnik Starego Marycha nie stoi nieruchomo, ale przesuwa się o milimetr każdego roku, a gdy w końcu Marych dojdzie do Starego Rynku, to będzie koniec świata. Nie mamy jednak powodu niepokoić się tą przepowiednią, bo póki co dzieli go od rynku kilkaset metrów, a pokonanie takiej drogi zajmie mu jeszcze kilka milionów lat.

Paweł Cieliczko

2 thoughts on “Juliusz Kubel – Pomnik Starego Marycha

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *