Karol Libelt – Poznańskie Jarmarki

200-karol-libelt-poznanskie-jarmarki1807-1875

Miesiąc czerwiec najstosowniejsza to [na przybycie do Poznania] pora. Jarmark na wełnę rozpoczyna się 10 czerwca i dużo sprowadza obywateli. Artyści dramatyczni z Krakowa już przybyli i zwabią dużo obywateli do Poznania. Transakcje Świętojańskie, co prawda, już ustały i wyścigów konnych zaniechano, ale zawsze o tej porze napływ jest niezwykły gości w Poznaniu. Dlatego radzę Szanownemu Panu i Dobrodziejowi przyjazd swój do Poznania przyspieszyć i wystawę przed wełnianym jarmarkiem rozpocząć.

Z listu do Wojciecha Kornelego Stattlera

Karol Libelt zostawił po sobie bogatą spuściznę epistolograficzną, z której wyłania się nieznany dotąd obraz życia prywatnego wybitnego społecznika, filozofa i pedagoga. Najwięcej listów napisał do żony (z więzienia), drugim częstym adresatem był kanonik gnieźnieński ksiądz Jan Zienkiewicz. Korespondował także ze swoimi wybitnymi przyjaciółmi: Józefem Chociszewskim, Augustem Cieszkowskim, Józefem Ignacym Kraszewskim, Teofilem Lenartowiczem, Janem Działyńskim i wieloma innymi. W listach do nich poruszał tematy filozoficzne i polityczne, częstokroć roztrząsał bardzo mu bliską sprawę narodową. W korespondencji zachowała się duża część rozważań Libelta nad teorią estetyki i mistyką narodową.
Karol Fryderyk Libelt urodził się 8 kwietnia 1807 r. w Poznaniu jako syn szewca i służącej. Ojciec zmarł wcześnie, nie pozostawiając mu majątku. Po ukończeniu poznańskiego Gimnazjum św. Marii Magdaleny dzięki stypendium rządowemu rozpoczął naukę na uniwersytecie berlińskim, gdzie w latach 1826-1830 studiował matematykę, filozofię (był uczniem Hegla) i filologię. Po zakończeniu studiów miał objąć posadę profesora gimnazjalnego w Księstwie Poznańskim. Plany te zniweczył wybuch powstania listopadowego, w którym Libelt walczył w oddziale artyleryjskim. Za zasługi na polu bitwy uhonorowano go Orderem Virtuti Militari. Po powstaniu chciał zostać nauczycielem gimnazjalnym w jednej z wielkopolskich szkół, napisał dwutomowy podręcznik do matematyki, ale mimo to odmawiano mu tej posady rządowej. Zaangażował się w działalność komitetu współpracującego z Towarzystwem Demokratycznym Polskim, przygotowującym zbrojne powstanie w zaborze pruskim. W 1841 r. Libelt wniósł podanie do Kolegium Szkolnego o pozwolenie na wykłady publiczne o estetyce i literaturze niemieckiej, które zamierzał wygłaszać w języku polskim w salach Gimnazjum św. Marii Magdaleny w Poznaniu. Wykłady cieszyły się dużym powodzeniem. W tym samym roku, po ogłoszeniu amnestii dla uczestników powstania listopadowego, otrzymał etat nauczyciela matematyki w gimnazjum ewangelickim Fryderyka Wilhelma w Poznaniu. Cztery lata później arcybiskup Leon Przyłuski zamierzał powołać Libelta na stanowisko profesora w seminarium duchownym, ponieważ jednak nie uzyskano zgody rządu pruskiego, jego kandydatura przepadła. W 1846 r. Libelt został aresztowany, a w grudniu następnego roku skazano go na 20 lat więzienia jako jednego z przywódców polskiego ruchu narodowego.
Uwolniony na fali Wiosny Ludów (1848), zaangażował się w pracę organiczną: wstąpił do Ligi Polskiej (gdzie powierzono mu sprawy wydawnicze i oświatowe), otrzymał mandat poselski do parlamentu pruskiego, gdzie kierował Kołem Polskim. Nie mogąc dłużej pełnić funkcji nauczyciela, zaczął pisać traktaty filozoficzne, spod jego pióra wychodziły także pisma publicystyczne i przyrodoznawcze. Opracował własną koncepcję filozofii narodowej na podstawie myśli heglowskiej i mesjanistycznej (System umnictwa czyli filozofii umysłowej), zajmował się również teorią estetyki (Estetyka czyli umnictwo piękne) i zagadnieniami historiograficznymi: traktaty O odwadze cywilnej i O miłości ojczyzny. Wspólnie ze swoim przyjacielem Karolem Marcinkowskim pracował nad utworzeniem Towarzystwa Pomocy Naukowej. Był w gronie założycieli Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk, w 1868 r. został jego prezesem i do końca życia angażował się w jego działalność. Zmarł w czerwcu 1875 r. w Czeszewie.

Emilia Kledzik

 

Poznańskie jarmarki

Jak pisze Antoni Gąsiorowski w Dziejach Poznania, od pierwszej połowy XV w. rokrocznie odbywały się w mieście trzy jarmarki: dwa czterotygodniowe, rozpoczynające się w pierwszą niedzielę Wielkiego Postu i 24 czerwca (św. Jana) oraz jeden pięciotygodniowy – otwierany 29 września (św. Michała). Jarmarki – z niemieckiego Jahrmarkt, targ organizowany raz do roku na głównym placu w mieście – były wydarzeniami o doniosłym znaczeniu handlowym w całej przednowoczesnej Europie. Ich rozkwit w Polsce przypada na XVI i XVII w. Przywilej organizacji jarmarków przysługiwał królom i wysokim dygnitarzom; często przekazywano go jednocześnie z nadaniem praw miejskich. Waga ekonomiczna wynikała ze zniesienia na czas trwania targów tzw. prawa składu, co oznaczało, że transakcje odbywały się bez pobierania od przyjezdnych kupców cła, a do handlu dopuszczano również towary wytwórców niezrzeszonych w cechach rzemieślniczych. Miasto mogło więc zaopatrzyć się w towary nieprodukowane na miejscu lub zawrzeć korzystne umowy hurtowe. Na jarmarkach – poza drewnem, winem, skórami, pożywieniem, meblami, kosztownościami i zwierzętami – sprzedawano także towary sezonowe: na przykład na tzw. Jarmarku Świętojańskim (największym i rozpoczynającym się w okolicach 24 czerwca) handlowano głównie wełną pochodzącą z wiosennego strzyżenia owiec i uważaną za najlepszą w kraju (stąd nazwa: jarmark wełniany).
Tradycja tzw. Transakcji Świętojańskich zachowała się w Poznaniu do dziś. W połowie lat siedemdziesiątych XX w. uczyniono zeń imprezę towarzyszącą Międzynarodowym Targom Poznańskim. Choć termin przesunięto na pierwszą połowę czerwca, czas trwania skrócono do tygodnia i znacznie zmalało jego znaczenie ekonomiczne, zachowała się jarmarkowa ludyczna atmosfera: „Jarmarki świętojańskie – pisze Gąsiorowski – […] były też okazją do oderwania się mieszkańców od szarej codzienności i rychło przybrały charakter ludowego festynu. Uczestniczyła w nim zarówno zjeżdżająca z tej okazji do Poznania szlachta, jak i mieszczanie, bawiąc się występami kuglarzy, wędrownych trup teatralnych i cyrkowych, oraz na redutach”.
Obecnie co roku na początku czerwca prezydent Poznania przekazuje klucze do miasta rzemieślnikom i kupcom, na Starym Rynku wyrastają jarmarczne budy z błyskotkami, watą cukrową, wyrobami ze skóry i antykami, a spacerującym poznaniakom czas umilają uliczni artyści.

Emilia Kledzik

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *