Kazimiera Iłłakowiczówna – Pegaz na Operze

Kazimiera Iłłakowiczówna - Pegaz na Operze - redakcja Paweł Cieliczko1888-1983

Poświęcone ryzykantowi, który niedawno wsiadł na Pegaza
umieszczonego na dachu opery w Poznaniu

Jest w Poznaniu na operze Pegaz,
jak chce, to on leci, a jak chce, to biega
po Sołaczu, Łazarzu, po Krętej, po Młyńskiej…
Czy nie tak, panie Gulczyński?

[…] Może to i lepiej, może to i zdrowiej
nie dowierzać nadto Pegazowi.
Ledwo człek wgramolił się i wsiadł,
pędzi, leci z wrzaskiem cały świat.

„Ach, milicja… Ach, Gulczyński, zsiądź pan, zsiądź!”
I przyjeżdża straż pożarna człeka zdjąć,
powiadają, że pijany i czuć go wińskiem…
Czy nie tak, panie Gulczyński? […]

Jest w Poznaniu

Jej życie starczyłoby na napisanie kilku biografii. Urodziła się 6 sierpnia 1888 w Wilnie, była wnuczką Tomasza Zana, filarety i przyjaciela Adama Mickiewicza. Z nieformalnego związku jego syna Klemensa przyszły na świat Barbara i Kazia. Ojciec został zastrzelony w pociągu, dwa lata później zmarła na gruźlicę matka poetki, a Kazimierę zaadoptował brat matki, Jakub Iłłakowicz. Uczyła się w Warszawie w liceum Platerówny. Maturę poetka złożyła w Petersburgu, gdzie potem studiowała. Przebywała też w Szwajcarii i uczyła się na Oxfordzie, a na Uniwersytecie Jagiellońskim studiowała polonistykę i anglistykę.
W 1905 r. debiutowała w „Tygodniku Ilustrowanym” wierszem Jabłonie. Pierwszy tomik, Ikarowe loty, wydała w 1911 r. pod pseudonimem I.K. Iłłakowicz. Od 1915 r. pracowała jako siostra miłosierdzia oddziału przy Wszechrosyjskim Związku Ziemskim. Chora znalazła się w Mińsku. Tu dotychczas ateistka znalazła wiarę w Boga. Od stycznia 1917 r. do września 1918 r. pracowała w Piotrogrodzie jako korektorka w drukarni. Później wróciła do Warszawy. Dzięki Piłsudskiemu została pracownikiem MSZ – pierwszą tam kobietą – a po przewrocie majowym objęła stanowisko sekretarza Piłsudskiego w Ministerstwie Spraw Wojskowych. W czasie II wojny światowej przebywała w Rumunii, a gdy powróciła do kraju, przyjaciela znalazła w Jarosławie Iwaszkiewiczu. Wtedy właśnie zaczęła się jej poznańska historia. Iwaszkiewicz wydawał w stolicy Wielkopolski „Życie Literackie” i tu Iłłakowiczówna została – jak to określiła – zawodowym literatem. Zamieszkała przy ul. Gajowej 4, w mieszkaniu księgarza Bolesława Żyndy.
„Poezja była moją najdoskonalszą miłością, bo w niej mogłam wyznać wszystko” – mówiła autorka piętnastu zbiorów poetyckich, tłumaczka. Pisała także wiersze dla dzieci, które przed wojną opublikowała w Rymach dziecięcych (1923). Stworzyła tom poetycki poświęcony Józefowi Piłsudskiemu, Wiersze o Marszałku Piłsudskim (1936), a także zbiór wspomnień Ścieżka obok drogi (1938). Od 1947 r. pisała w Poznaniu i często o nim (Diabły na Ostrowiu Tumskim, Bamberki po procesji, W Poznaniu na wygnaniu, Jesień w Poznaniu, Wyszlim rano, Zapomniana mogiła, Profesor i cień, Jest w Poznaniu). W wierszu Kości przypominała o zlikwidowanym poznańskim cmentarzu: Takie lipy, jak na Sołaczu, / tylko że nie uśmiechają się, ale płaczą, / płaczą kwieciem, lepkim rojem pszczół, / żółtym liściem, które leci w dół. Do najszerzej znanych jej wierszy należy powstały po Wydarzeniach Czerwcowych 1956 r. Rozstrzelano moje serce:

Chciałam o kulturze napisać
naprawdę inteligentnie,
lecz zaczęły kule świstać
i szyby dygotać i pękać.

[…] O kulturze… Próba wzniosłych syntez,
artystycznych intuicji zgranie…
Ja nie mogę…
Ani kwarty, ani kwinty.
Rozstrzelano moje serce w Poznaniu.

Ni gorące ono, ni zimne.
Szkoda kul. Szkoda leków na nie.
Moje serce – wszak to tylko rymy…
Rozstrzelano moje serce w Poznaniu.

4 stycznia 1949 r. wystawiono w Teatrze Polskim jej Ziemię rozdartą. Poetka wspierała Koło Młodych, działające od 1949 r. przy Związku Literatów Polskich, patronowała grupie poetyckiej Wierzbak. Gdy Iłłakowiczówna traciła wzrok, opiekowały się nią studentki przysyłane przez dominikanów. Nie mogła już czytać Biblii i tworzyć wierszy. W 1981 r. przyznano sędziwej poetce doktorat honoris causa UAM. Profesor Janusz Ziółkowski mówił wtedy: „W pani osobie Uniwersytet imienia Adama Mickiewicza czci polską poezję, która odgrywała i odgrywa tak ważną rolę w życiu społecznym. W pani osobie czcimy poezję w najwyższym i najpotężniejszym wymiarze: poezję, która jest świadkiem historii naszego narodu”. Iłłakowiczówna zmarła 16 lutego 1983 r. Jej trumna najpierw została wystawiona w Katedrze, a następnie w Muzeum Narodowym. Ciało spoczęło na warszawskich Powązkach. Bolesław Żynda wspomina słowa ks. prof. Zdzisława Grzegorskiego, które ten wypowiedział podczas mszy żałobnej. Mówił o „różnorodnej aktywności, żywotności, dynamizmie człowieka i chrześcijanina dojrzewającego w wierze”. Iłłakowiczówna jako pierwsza otrzymała medal „Wielkiej zasłudze wdzięczne miasto”. 8 kwietnia 1984 r. odsłonięto tablicę ku jej czci w krużgankach kościoła Dominikanów.
Zbigniew Bieńkowski zauważał: „Cały urok i – nie krępujmy się – wielkość poezji Iłłakowiczówny polega na antydyscyplinie, na poddawaniu się żywiołowi”. Jan Sztaudynger poświęcił jej wiersz zatytułowany Iłłakowiczówna Kazimiera:

Ty jesteś sama z siebie i dla siebie Iłłakowiczówna,
przy Tobie nikt nie stanie i z Tobą się nie zrówna. […]
Twych metamorfoz mnogość bez końca,
jesteś bez palm, zarówno jak bez słońca,
zajęta przechodzeniem, rozkwitem i przekwitem,
bólem wschodu warzona i promienna świtem.
Na wszystko masz czas i wszystkim być możesz zarówno,
nawet Iłłakowiczówną.

Rękopisy Iłłakowiczówny przechowuje Biblioteka Polskiej Akademii Nauk w Kórniku, poznańskie mieszkanie poetki zamieniono w 1984 r. na Mieszkanie-Pracownię Kazimiery Iłłakowiczówny (oddział Biblioteki Raczyńskich), a jedna z pięknych ulic na starym Grunwaldzie nosi jej imię.

Joanna Roszak

Pegaz na Operze

Szczyt budynku Opery Poznańskiej zdobi Pegaz. Skrzydlaty koń stoi na niej w dumnej pozie, bo ku jego chwale największy teatr w Poznaniu nazywany jest Sceną pod Pegazem. Latający rumak uhonorowany został także znacznie niżej, bo znajdująca się pomiędzy Operą a mostem Teatralnym mała restauracja piwna przez lata nazywała się Stajenką Pegaza. Być może z niej właśnie wyruszył pan Gulczyński, który chciał okiełznać skrzydlatego rumaka, co dodatkowo potwierdzać zdaje się fakt, że osobnik ten był „pod gazem”.

Paweł Cieliczko

więcej o pomnikach w Poznaniu na stronie pomnikipoznania.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *