Kazimierz Bieroński 1889-1970
Kino Apollo

Zamiast pisać – rozmyślam. Czytam powieści. Wczoraj byłam w kinie „Apollo” na filmie detektywnym; dopóty interesujący, póki patrzy się na ekran. Później, po wyjściu z kina, wszystko ulatuje i nic nie zostaje w głowie. Chyba jakieś trociny – dla głupców. Poza tym wykłady, lektura podręczników i słówka angielskie, wszystko normalnie jak w zegarku.

Stenogramy Anny Jambor

We wstępie do Stenogramów Anny Jambor niejaka Kazimiera Różyc opowiada o tym, jak w lipcu 1944 r. w Zbójnej Górze na prośbę znajomej, której domem się opiekowała, uratowała walizkę z inicjałami „A.J”. Znalazła w niej 30 bloczków – efekt stenografowania życia przez młodą dziewczynę, Annę Jambor. Tę mistyfikację literacką skrzętnie zaplanował Kazimierz Bieroński. Imię Kazimiera pojawiło się we wstępie do tej frapującej książki jako pochodna imienia autora, nazwisko Różyc pochodzi zaś od imienia żony pisarza, Róży. Włodzimierz Kalicki pisał o fenomenie tej powieści: „krytycy dociekali, któż może być autorem tej książki, partyjni ideolodzy krzywili się z niesmakiem, a czytelnicy ustawiali się w kolejkach”. Wysoko ocenił tę książkę Tadeusz Konwicki. Nawet w wydawnictwie tylko nieliczni wiedzieli, kto ją stworzył. Większość pracowników przypisywała autorstwo Annie Jambor: „bodaj tylko cztery osoby wiedziały, że elegancki, starszy pan, co kilka tygodni dojeżdżający z Poznania, jest literackim ojcem Anny Jambor”. Nazwisko autora ujawnił w 1959 r. – wbrew woli Bierońskiego – jeden z recenzentów.
Stenogramy – czytadło osadzone w polskich realiach, saga rodu Forsythów polskiego socjalizmu – to dziennik dwudziestoletniej dziewczyny, pisany w latach 1928-1932. Bohaterka Bierońskiego pochodziła z Wąbrzeźna, z rodziny kupca bławatnego, stamtąd pojechała w rodzinnych interesach do Warszawy, później zaczęła studiować w Poznaniu: „Ale nie była kurtyzaną. Studia w Poznaniu miały jej zapewnić nobilitującą towarzysko pracę. Nauka brydża – własne towarzyskie kółko. Wreszcie niejasne, ale z tupetem prowadzone interesy przynieść miały wolność. Kariery nie miała zamiaru robić w łóżkach wpływowych mężczyzn. Mężczyźni mieli trafiać do jej łóżka dlatego, że była wpływową kobietą” – interpretuje Kalicki. Krytycy często wskazywali na pustotę bohaterki, brak życia duchowego zastąpionego przez bogate życie erotyczne (Anna stosowała środki antykoncepcyjne – niektórym czytelnikom nie mieściło się to w głowie). Kalicki relacjonuje: „Stenogramy Anny Jambor to niezwykła opowieść młodej, samodzielnej i ambitnej kobiety, która bez wahania korzysta z uroków życia, a przy tym nie traci z oczu najważniejszego dla niej celu, jakim jest zdobycie majątku i pozycji społecznej w przedwojennej Polsce. Stanowią także przykład, że w sferze dążeń i obyczajowości do dziś niewiele się zmieniło. […] Nader interesujące, również (a może zwłaszcza) jako smakowita mistyfikacja: przed zdemaskowaniem zdążyła zostać skandalikiem. […] W 1997 Iskry wydały całość Stenogramów Anny Jambor (6 tomów). Czy to brak należytej promocji, czy konkurencja na rynku czytadeł, sprawiły, że książka nie rozeszła się. […] Anna Jambor nie czytała »Cosmopolitana« tylko dlatego, że nie było go jeszcze w kioskach”.
W jednym z wpisów Anna dzieli się pierwszymi „poznańskimi” wrażeniami: „Dzisiaj oblatywałyśmy całe miasto. Zmęczyłyśmy się. Poznań sprawia wrażenie bardzo solidnego i czystego miasta. Warszawa jest ruchliwa i brudna. Poznań – cichy i czysty. Wybrałabym jednak – Warszawę. Ludzie tutaj są jacyś dziwnie powolni i ospali, nie mają takiego szyku i elegancji jak w Warszawie. Byłyśmy dzisiaj w cukierni, u Dobskiego, trochę dziwne nazwisko. Zauważyłam, że w Poznaniu ludzie zjadają w cukierni moc ciastek. […] Stryj opowiadał nam […] że w okresie dewaluacji marki w każdym domu w Poznaniu był bank i obowiązkowo jakaś cukiernia lub knajpa […]”. W Poznaniu Anna szybko odnajduje się w życiu uniwersyteckim. „Tutaj w Poznaniu jest również jakaś Akademia Handlowa, ale stryj określił tę szkołę: ni pies, ni wydra. Podobno tam jest jakaś skomplikowana sprawa z dyplomami. Lepiej zatem już prawdziwy uniwersytet. […] Collegium Minus. Wyczekuję w kolejce na przyjęcie opłat w kwesturze. Na uniwersytet weszłam z drżeniem w sercu”.
Kazimierz Bieroński napisał doktorat z nauk ekonomicznych. W Poznaniu mieszkał przy ul. Pułaskiego 16, gdzie tworzył swoje kolejne powieści: El Thalamiz (1963), a później W służbie złotego lwa. 17 listopada 1961 r. wspominał w szkicu Moje pisarskie czterdziestolecie: „Na początku pierwszej wojny światowej walnąłem kałamarzem w dniu galówki w portret austriackiego cesarza. Uratowano wówczas szkolnego prymusa – sprawę zatuszowano. W rok później moja młodość uderzyła buntem w oportunistyczne społeczeństwo i na maturze napisałem pierwsze w życiu wypracowanie literackie i naukowe równocześnie: Rola chrześcijaństwa w Polsce i katolicyzm jako jedna z przyczyn rozkładu politycznego upadku niepodległości Polski. Była to z mojej strony demonstracja przeciw urzędowemu tematowi: Zasługi katolicyzmu w Polsce”. Praca została podarta przez dyrektora, Bieroński napisał nową – o Anhellim. Jako legionista nie złożył przysięgi na rzecz państw centralnych, w lipcu 1917 r. znalazł się w więzieniu w Skierniewicach. Po ucieczce ukrywał się w Krakowie. Później osiedlił się w Poznaniu, tu też wydał pierwszą książkę, Sny o szczęściu. Emigrował, utrzymywał się z malowania obrazów. Po powrocie zamieszkał w Toruniu. Jest autorem nagrodzonej przez Polski Instytut Socjologiczny pracy Poznań i jego mieszkańcy.

Joanna Roszak

no images were found

Kino Apollo

Gdy mowa o roku 1846 w Wielkopolsce, to jako pierwsze skojarzenie nasuwa się źle przygotowana akcja zbrojna grupy Polaków pod wodzą Mierosławskiego, zwana w historiografii „powstaniem”. Niewiele osób wie, że w tym samym roku doszło w Poznaniu do zdarzenia, z którego korzyści czerpiemy do dziś – Conrad Lambert otworzył ogródek rozrywkowy zwany Odeonem, z salą zgromadzeń, budynkiem koncertowym, kręgielnią oraz ogródkami restauracyjnymi. W 1859 r. kompleks poszerzył się o muszlę koncertową, w 1874 r. nadano obecny kształt budynkowi, w 1898 r. przebudowano go na restaurację i teatr, w którym odbywały się okazjonalne pokazy kinematografu, a od 1912 r. funkcjonowało tu stałe kino. W Apollu miała miejsce pierwsza projekcja filmu dźwiękowego w Poznaniu (21 lutego 1930 r.), a był nim Upadły Anioł z Nancy Caroll i Garym Cooperem.
Dzisiejszy wygląd kina jest wynikiem przebudowy zleconej Adamowi Ballenstaedtowi przez kupców Czepczyńskiego i Łuczaka, którzy stali się właścicielami kina na 800 osób, a także pasażu, gdzie powstał hotel na 100 łóżek, restauracja, łaźnia i kabaret „Palais de dance”. Znane nam kino Apollo zostało przebudowane i na nowo zaaranżowane w 1970 r., zaś kolejną gruntowną przebudowę przeszło w 2005 r., wtedy odkryto i odtworzono okrągły plafon świetlny, a wnętrzu nadano proste formy i wystrój art deco.
Wspomnieć warto, że w 1927 r. w sąsiedniej kamienicy (ul. Piekary 18) otwarto drugie kino – Metropolis, doszczętnie zniszczone w trakcie działań wojennych. Taki sam los spotkał powstałe w tymże roku przy placu Wolności 6 kino Słońce (na 1200 miejsc), którego właścicielem był kupiec bławatny Stefan Kałamajski, zięć drogisty Czepczyńskiego i właściciel willi, gdzie obecnie mieści się Związek Literatów Polskich.

Paweł Cieliczko

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *