Kazimierz Nowak – Dworzec Główny

238-kazimierz-nowak-dworzec-glowny1897–1937

Zawód mój? Tego nie pojmie człowiek, który od dziecka żyje w ramach rodziny, przykuty następnie do małego warsztatu pracy. Zawodem moim stała się włóczęga, pochłanianie tysięcy kilometrów, dziesiątek tysięcy… Coraz dalej, dalej, a im twardsze życie i walka o chleb, tym więcej sił przybywa, tym weselej.

Rowerem i pieszo przez Czarny Lad

Niezwykłym człowiekiem musiał być Kazimierz Nowak, który potrafił swoje ciężkie życie określić mianem wesołego. Pochodził z Galicji, urodził się w Stryju na Podkarpaciu, a edukacje rozpoczął we Lwowie. Jako siedemnastolatek zaciągnął się do cesarsko-królewskiej armii. Ranny w bitwie pod Kielcami, po rekonwalescencji trafił na front włoski, gdzie zrzucił mundur i aby nie zostać skazanym za dezercje, przybył do Poznania. Mieszkał na Wildzie (przy ul. Wierzbięcice, a potem przy ul. Krzyżowej), pracował jako urzędnik bankowy, w marcu 1922 r. poślubił Marie Gorcik, a wkrótce został ojcem Elżbiety. W 1924 r. stracił prace, rok później urodził mu się syn, a gdy podania o zatrudnienie pozostawały bez odpowiedzi, uznał, ze jego warsztatem będzie odtąd rower i aparat fotograficzny, a zawodem – włóczęga. Podczas pierwszej eskapady (1925–1927) przemierzył rowerem Węgry, Austrię, Rumunie, Grecję, Turcję, Włochy, Belgię, Holandię oraz Trypolitanię w północnej Afryce. W 1928 r. objechał rowerem Polskę i wtedy – jak domyśla się „odkrywca” Nowaka dla współczesnych, Łukasz Wierzbicki – narodził się plan szalonej wyprawy przez Afrykę. Ta najniezwyklejsza w dziejach eksploracji Czarnego Lądu ekspedycja trwała pięć lat i cztery miesiące. Poznański globtroter w latach 1931–1936 pokonał 40 tysięcy kilometrów. Jako pierwszy człowiek na świecie samotnie przeprawiał się przez Afrykę z północy na południe i z powrotem – przecierał ten szlak pieszo, rowerem, na wielbłądzie i czółnem, które nazwał „Poznan”. Zmarł kilka miesięcy po powrocie do kraju, osłabiony i nękany chorobami (m.in. malaria). Spiritus movens działań upamiętniających podróżnika był Łukasz Wierzbicki, któremu dziadek czytał o wyprawach Kazimierza Nowaka. Gdy Wierzbicki dorósł, zebrał rozrzucone po czasopismach listy podróżnika i postanowił wydać je w formie książki. Tak własnie powstała publikacja Rowerem i pieszo przez Czarny Ląd, której drugie wydanie opatrzone zostało „komentarzem” Ryszarda Kapuścińskiego, zaczerpniętym z jego listu do wydawcy. Król reporterów w dniu 25 listopada 2006 r. odsłonił w holu poznańskiego Dworca Głównego płytę upamiętniającą wyprawę poznańskiego globtrotera do Afryki. Obok tablicy ufundowanej przez poznańskiego podróżnika Macieja Pastwę zawisła mapa Czarnego Lądu z trasa podróżny Kazimierza Nowaka. Kapuściński powiedział wówczas: „Kazimierz Nowak był człowiekiem o ogromnej wyobraźni i ogromnej odwadze, człowiekiem nieustraszonym. Zasłużył sobie, by znaleźć się wśród wielkich podróżników. Odegrał on ogromna role w kształtowaniu się świadomości, podroż odbywał w czasie, gdy Europa zaczynała odkrywać Trzeci Świat. Jedna z ulic w Poznaniu powinna nosić nazwisko Kazimierza Nowaka. Jego wyczyn zasługuje też na to, by jego nazwisko znalazło się w słownikach i encyklopediach”. Trudno będzie uczynić zadość pierwszej sugestii Ryszarda Kapuścińskiego, gdyż w Poznaniu jest już ul. ppłk. Alojzego Nowaka (powstańca wielkopolskiego i śląskiego, który zginał w wojnie obronnej 1939 r.). Może warto by wiec pomyśleć o stworzeniu ścieżki rowerowej imienia Kazimierza Nowaka, wszak znaczna część Afryki przebył na rowerze. Drugiemu życzeniu Kapuścińskiego czynimy zadość, nie zapominając dołączyć Kazimierza Nowaka do grona ludzi pióra, z których poznaniacy mogą być dumni. W Ulicach mojego Poznania Zbigniew Zakrzewski pisał: „Przy Lodowej (…) miał swoje domicilium pod numerem trzydziestym drugim Kazimierz Romuald Nowak, cichy podróżnik afrykański, którego dzieło […] nie zaznało rozgłosu”. Z biegiem czasu wiedza i pamięć o globtrotterze jest coraz większa. W 2011 roku Jacek Y. Łuczak wydał Polskę Kazimierza Nowaka. Przewodnik rowerzysty, której znaczna część poświęcona jest jego poznańskim adresom, ustalonym dzięki osobom, które przesłały swe wspomnienia o Nowaku, gdy pojawiły się pierwsze o nim publikacje. Poznajemy mieszkania Nowaków (przy ul. Św. Wojciech, Wierzbięcice, Kilińskiego, Czartorii, Krzyżowej, Knapowskiego i Lodowej), miejsca odczytów (szkołę przy ul. Berwińskiego, siedzibę Ligi Morskiej i Kolonialnej przy ul. Kościuszki, kino Apollo przy ul. Ratajczaka), wspierające podróżnika Radio Poznańskie (budynek Arkadii), Zakłady Oponiarskie STOMIL (Starołęka), sklep z tytoniem (u zbiegu ul. Wrocławskiej i ul. Gołębiej), zakład fotograficzny Gegera przy placu Wolności, a także Księgarnie i Wydawnictwo Świętego Wojciecha. Wreszcie Szpital Miejski im. Józefa Strusia przy ul. Szkolnej, kościół Matki Boskiej Bolesnej, gdzie odbył się jego pogrzeb, icmentarz Górczyński, gdzie go pochowano, ajako ze grób się nie zachował, przed kilku laty umieszczona została pamiątkowa tablica.

Paweł Cieliczko

Dworzec Główny

Poznan od początku nie miał szczęścia do dworca kolejowego. W latach czterdziestych XIX w. zamierzano go zlokalizować w optymalnym miejscu (miedzy ul. Taczaka i Ogrodowa), ale okazało się to niemożliwe ze względu na forteczny status miasta. Pierwszy dworzec zbudowano wiec poza murami miejskimi, na Jeżycach, wmiejscu obecnego ogrodu zoologicznego. Od początku ciążyła na nim tymczasowość, dlatego tez nie został zbudowany jako reprezentacyjny pałac, tak jak inne dworce kolejowe z połowy XIX w., ale jako niski budynek z drewna i muru pruskiego. W związku z intensywnym rozwojem sieci kolejowej szybko pojawiła się konieczność zbudowania nowego obiektu, uzyskano zgodę na zbudowanie go na sztucznie obniżonym terenie w pierwszym rejonie fortecznym, czyli tam, gdzie znajduje się do dziś. Budowa okazała się wielkim i bardzo kosztownym przedsięwzięciem inwestycyjnym, trwała 10 lat, a uzyskany efekt nie zachwycał. Otwarty w 1879 r. neoromański budynek z czerwonej cegły, położony w znacznym oddaleniu od centrum miasta, bardziej przypominał zabudowania koszarowe niż gmach użyteczności publicznej. Aby przyjezdni mogli się dostać do miasta, uruchomiono pierwszy tramwaj konny, zastąpiony wkrótce elektrycznym, który zawracał przed dworcem. W późniejszych latach zbudowano dwa kolejne obiekty dworcowe. Pierwszym był liczący 300 m drewniany peron nakryty szklanym dachem, zwany pawilonem cesarskim. Powstał on w 1913 r. z okazji wizyty w Poznaniu Wilhelma II. Określany bywa także jako Dworzec Letni, gdyż stad latem wyruszały pociągi wycieczkowe. Drugim budynkiem był Dworzec Zachodni, zbudowany w latach 1925–1928 dla gości odwiedzających targi poznańskie, na miejscu pochodzącego z połowy XIX w. dworca marchijskiego. Dworzec Główny został zniszczony w 1945 r., odbudowano go w 1949 r., a swój współczesny wygląd zawdzięczał przebudowie z 1976 r. Obiekt ten nie stanowił chluby miasta – szkaradny, szary, kwadratowy bunkier, na którym rozpięte były zwykle gigantyczne reklamy. W 2011 roku rozpoczęto zakrojona na szeroka skale inwestycje związana z przebudowa i rozbudowa Dworca Głównego. Zakończony pierwszy etap prac w postaci nowoczesnego budynku nad peronami pozwala na przekonanie, ze Poznan doczeka się węzła komunikacyjno-handlowego na miarę nowoczesnych światowych stolic.

Paweł Cieliczko

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *