Krystyna Kofta – Most Dworcowy

152-krystyna-kofta-most-dworcowyur. 1942

– Powiemy im – zadecydowała Szprycha.
– To powiedz. – Pająk odszedł kawałek dalej, ale zaraz wrócił.
– No więc jak skończyło się przed Ubezpieczalnią, to poszliśmy jeszcze kawałek się przejść i zaszliśmy na most Dworcowy, z góry było widać pełno ludzi i słychać taki wrzask, że się przestraszyłam, Pająk chciał mnie odciągnąć, ale nie zdążył i zobaczyłam, że szarpią… nie mogę, powiedz dalej…
– Chciałem ją odciągnąć, bo zobaczyłem, co się święci, ale było za późno, to wszystko trwało chyba parę sekund, może dłużej, nie wiem, i kiedy ten tłum się rozbiegł, na torach zostały strzępy munduru z przylepionymi kawałkami ciała, naprawdę, nie było nic, tylko te kawałki…
– Najgorsza była czapka…
– A Szprycha wpatrywała się i nie mogła przestać, aż zaczęła rzygać z mostu w dół – powiedział Pająk.

Wióry

Krystyna Kofta urodziła się 23 grudnia 1942 r. w Poznaniu, a jej ojcem był miejscowy fabrykant Mieczysław Gałdyński. W stolicy Wielkopolski wytrzymała dwie klasy w Żeńskim Liceum Ogólnokształcącym im. Gen. J. Zamoyskiej, po czym przeniosła się do Liceum Sztuk Plastycznych im. F. Bartoszka, a po jego ukończeniu podjęła studia na Wydziale Sztuk Pięknych w Toruniu, by ostatecznie studiować filologię polską na UAM. W czasie studiów pracowała dorywczo jako plastyczka na Targach Poznańskich, była modelem fryzjerskim, sprzedawała swoje rysunki piórkiem, pracowała jako projektant-plastyk w Fabryce Pomocy Szkolnych, a potem Zakładzie Badań i Doświadczeń Przemysłu Okuć i Instalacji Budowlanych. Po tak bujnych doświadczeniach zawodowych w 1973 r. przeniosła się do Warszawy.
Sławę zyskała jako powieściopisarka, autorka sztuk scenicznych, opowiadań, scenariuszy filmowych, felietonistka „Twojego Stylu” oraz „Przeglądu”. Debiutowała książką dla dzieci Mój brat (1973), jednak za dojrzały debiut uznaje się powieść Wizjer (1978). W utworach takich, jak: Ciało niczyje (1988), Pawilon małych drapieżców (1988), Salon profesora Mefisto (1993), Chwała czarownicom (1994) pisała o śmierci, samotności, a także o kobiecym ciele naznaczonym piętnem starości i rozpadu. Tematy te powróciły w bardzo osobistym dzienniku pisarki, Lewa, wspomnienie prawej (2003), będącym zapisem jej zmagań z chorobą nowotworową. Osobny rozdział twórczości stanowią teksty popularne, które przyniosły jej sukces komercyjny: Jak zdobyć, utrzymać i porzucić mężczyznę (1992), napisane wspólnie z Małgorzatą Domagalik Harpie, piranie, anioły (1997); Wychowanie seksualne dla klasy wyższej, średniej i niższej (2000), Gdyby zamilkły kobiety (2005), a także Krótka historia Iwony Tramp (2001) – pierwsza polska powieść internetowa. W 2006 r. ukazał się długo oczekiwany dziennik Kofty, Monografia grzechów. Z dziennika 1978-1989 (2006). Ważną rolę w twórczości Kofty odgrywa pamięć – Złodziejka pamięci (1998); wiele z jej utworów nosi ślad pisarstwa autobiograficznego. Na uwagę zasługują zwłaszcza Wióry (1980) – odsyłające do dzieciństwa pisarki, przynoszące wspomnienie poznańskiego Czerwca ’56 – które zostały wznowione z okazji 50-tej rocznicy tych zdarzeń.
W kamienicy przy pl. Asnyka pierwszym sygnałem, że w mieście dzieje się coś niecodziennego, jest dla Stróżki spóźniająca się śmieciarka. Niewywiezione śmieci budzą irytację i gniew tej prawdziwej poznanianki. Poranny nieład poprzednio oznaczał śmierć Stalina, a po trzech latach – zapowiada bunt robotników w czerwcu 1956 r. Na podwórku spotykają się mieszkańcy kamienicy i wymieniają zasłyszane w mieście informacje, choć ich rozmowom towarzyszy nieufność i wzgląd na sąsiedzkie zatargi. Nastolatków, Szprychę i Pająka, ogarnia euforia, kiedy na ziemię upada urządzenie służące do zagłuszania zachodnich stacji radiowych, umieszczone na dachu Zakładu Ubezpieczeń Społecznych przy ul. Dąbrowskiego. Uczeń technikum korzysta z okazji i upycha kieszenie drobnymi częściami tego skomplikowanego urządzenia. Będzie to skarb wielce użyteczny.
Młodzieńczą ekscytację przerywa to, co widzą z mostu Dworcowego – lincz uliczny. Opis tragedii rozgrywającej się u podnóża wiaduktu, z którego obserwują morderstwo, jest przejmujący. Sama Krystyna Kofta przyzna bowiem, że była jednym ze świadków tego wydarzenia. Tę scenę zobaczymy raz jeszcze w określanym jako „antyrocznicowy i antypolityczny” filmie w reżyserii Filipa Bajona Poznań 56 (1996). Sam Bajon podkreślał, że jego film to próba zrekonstruowania tego, co widział w Poznaniu jako dziewięcioletni chłopiec. To ciekawe, że podczas gdy legendarna narracja o Czerwcu koncentruje się na postaci trzynastoletniego Romka Strzałkowskiego, w autobiograficznych wspomnieniach jego rówieśników widzimy raczej trudny do przedstawienia i zrozumienia lincz, i to trzykrotnie: raz w Wiórach, potem we wspomnieniach Kofty, a wreszcie w filmie Bajona. Perspektywa dziecka u Kofty ma odpolitycznić tę scenę. Inaczej dzieje się w powieści Jeszcze miłość (1967) Bogusława Koguta, w której zmasakrowane zwłoki przy dworcu widzi Borecki, partyzant AL, skrzywdzony przez Stalina komunista. W literaturze okolice dworca w owym czasie zapisały się jeszcze kilkoma scenami, np. w Psalmie 28 Wojciecha Bąka to właśnie tam dojdzie do pojednania inteligenta i robotnika.
W Wiórach Kofty akcja została zogniskowana w nieruchomym punkcie, czyli na podwórku-studni, nie odbiera to jednak wydarzeniom z 1956 r. dynamiki. Pocieszające się nawzajem sąsiadki jednakowo martwią się o swoich synów, z których jeden uczestniczy w strajku robotniczym, a drugi jest poborowym mogącym w każdej chwili otrzymać rozkaz strzelania do robotników. Absurdalność rozgrywających się zdarzeń i tempo politycznych zmian, za którymi nie nadążają ludzie, znamionuje obecność emerytowanego ubeka, piszącego dzieło o Stalinie i wygłaszającego z balkonu płomienne przemówienia. Temu podwórkowemu zamieszaniu towarzyszy scena wtaczania „zdobytej” pod Browarem dębowej beczki z piwem, dookoła której zbierają się sąsiedzi.

Agnieszka Gajewska
Agnieszka Mrozik

Most Dworcowy

Na początku XX w. do dworca można było dojść albo ul. Dworcową, albo wysokim mostem dla pieszych, na który prowadziły schody z ul. Głogowskiej, wtedy biegnącej na tej samej wysokości, co tory kolejowe. Dopiero w 1911 r. oddano do użytku most Dworcowy, z zejściem do dworca oraz na perony od jego wschodniej i zachodniej strony.
To właściwie wiadukt, od początku miał wszak kluczowe znaczenie dla komunikacji w mieście. Bezimienny autor wydanego tuż przed Powszechną Wystawą Krajową Życia Poznania (1929), opisując natężenie ruchu dorożek i „auto-taxis” przed dworcem, porównał plac przed budynkiem z zatłoczonymi ulicami… Nowego Jorku. Przed schodami prowadzącymi na most Dworcowy w owym czasie „zaprasza nas uprzejmym głosem do swego warsztaciku czyściciel obuwia, sympatyczny kandydat na milionera, któremu należy bezwzględnie przyjść z pomocą do osiągnięcia kariery”. Most Dworcowy prze- budowano pod koniec lat dziewięćdziesiątych XX w., dzięki czemu znacznie zyskał na urodzie na wiadukt windą mogą teraz wjechać także osoby niepełnosprawne.

Agnieszka Gajewska
Agnieszka Mrozik

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *