Lucyna Sieciechowiczowa – Kościół św. Wojciecha

1909-1988

Jeżeli wierzyć surowości prawa miejskiego i przewidywanym przez nie bezlitosnym karom za niewierność małżeńską, rodzina cieszyła się w Poznaniu najwyższym szacunkiem i ochroną. Niektóre statuty brackie wyraźnie wymagały od nowo mianowanego mistrza, aby się ożenił w ciągu roku. Jeśli zaś cech przepis ów zlekceważył, poczuwała się do nadzoru nad moralnością rada miejska uciekając się niekiedy do zarządzeń aż tak energicznych, jak edykt wydany 15 marca 1555 roku. Rajcy nakazali wówczas wszystkim zdatnym do małżeństwa, dotychczas zaś jeszcze nie żonatym rzeźnikom, aby pod groźbą utraty praw miejskich ożenili się w terminie do Zielonych Świąt. Czasu na znalezienie stosownej oblubienicy i poczynienie przygotowań do wesela nie dali zainteresowanym zbyt dużo, ale też było przypuszczalnie mniej dbałości o dobre obyczaje i powagę cechowego przepisu niż chęci zademonstrowania swej władzy wobec cechów, które przed kilkunastu laty mocno się radzie dały we znaki.
Zazwyczaj poznaniacy nie stronili od życia rodzinnego. Przeciętnie ponad sto par rocznie zawierało w ostatniej ćwierci stulecia małżeństwa w dwóch kościołach katolickich i jednym protestanckim w obrębie miejskiej jurysdykcji na lewym brzegu Warty. Dla trzeciego kościoła katolickiego (Św. Marcina) brak danych. Zapewne jednak i w tej parafii, która obejmowała oprócz przedmieść po stronie południowej miasta dwie wsie, Luboń i Górczyn, oddawało się w stan małżeński co roku ze sześć dziesiątków osób, podobnie jak w kościele Św. Wojciecha.

Życie codzienne w renesansowym Poznaniu 1518-1619

Pisarka i badaczka historii Lucyna Sieciechowiczowa urodziła się 16 kwietnia 1909 r. w podpoznańskim Morasku. W 1929 r. zdała maturę w Państwowym Gimnazjum im. Dąbrówki w Poznaniu, a w 1934 r. uzyskała magisterium na polonistyce Uniwersytetu Poznańskiego i do wybuchu wojny pracowała w prywatnym Wielkopolskim Gimnazjum i Liceum dra Brunona Czajkowskiego. W czasie okupacji przebywała w Kraśniku Lubelskim, Nałęczowie i Brwinowie, by wreszcie wylądować w Zakopanem, gdzie zamieszkała i do 1955 r. pracowała jako nauczycielka. Po przejściu na rentę zajmowała się twórczością literacką.
Debiutowała nowelą Za zakrętem opublikowaną w 1946 r. na łamach tygodnika „Chłopi”. Młodzież ceniła ją za książki o tematyce harcerskiej. W 1947 r. ukazała się Tęcza nad Wagiem, rok później Córka zastępu jaskółek. Sieciechowiczowa pisała też powieści historyczne – nad którymi pracowała z wielką akrybią, zgłębiając źródła historyczne, by barwnie i rzetelnie oddać realia epoki. Wydała powieści: Miasto na złotym szlaku (1955), Hultajskie ścieżki (1957), Moralista i waganci (1958), Za krakowską bramą (1960), Toruńska królewna (1962), Płatnerczyk ze Złotej Pragi (1963), Wacław z Potoka Potocki (1965), Rozbójnik pana Potockiego (1966), Skarb Azinapa (1972), a także liczne słuchowiska radiowe dla dzieci i młodzieży.
W książce historycznej Życie codzienne w renesansowym Poznaniu 1518-1619 Lucyna Sieciechowiczowa odsłania tajemnice obyczajowości i realiów kulturowych, ekonomicznych, historycznych renesansowego Poznania. Punktem wyjścia czyni lokację miasta w 1253 r. Sygnalizuje, że dziesięć lat później Poznań ma już szpital i kościół parafialny, Ratusz i domy. Skupia się jednak na najjaśniejszych dziejach, czasach renesansu, gdy gęstniała zabudowa, a poznaniaków przyprawiał o dumę ich Ratusz i ze wszystkich sił starali się uratować przed katastrofą jego wieżę. Opisuje przybycie do Poznania Jana Baptysty Quadro. Z satysfakcją cytuje słowa Jana Krasickiego, sekretarza króla Stefana Batorego: „Poznań nad Wartą […] pierwsze po Krakowie między miastami polskimi trzyma miejsce, tak pod względem piękności i wspaniałości budowli, jako też mnóstwa kupców i rzemieślników oraz obfitości we wszystko […]”.
Sieciechowiczowa daje przekrój panoramy społecznej: od patrycjatu, przez pospólstwo do biedoty miejskich i „luźnych”. Wspomina uroczystości kościelne, wjazdy do miasta dostojników, widowiska i jarmarki. Przywołuje też, co zanotowano o poznaniankach w książce wydanej w Wenecji: „Kobiety tego miasta ubierają głowę w czapeczkę z sukna albo aksamitu obszytego futrem. Szatę mają długą aż do ziemi. […] Latem noszą zwyczajne trzewiki i małe buty z lekkiej skóry, lecz w większości przyzwyczajone są chodzić boso […]”.
Czytelnik jej monografii dowie się wielu ciekawostek o zakazanych uczuciach, o poznańskiej kuchni, urzędach, zjazdach świętojańskich, zatargach celnych, sekretach cyrulików (w renesansowym Poznaniu mieszkało aż 20 lekarzy) w czasach, gdy w wielu domach była już przynajmniej jedna książka. Nie skąpi informacji o rozwoju złotnictwa i egzorcyzmach. Z empatią pisze o czasach, kiedy „niejedno spotkanie zaczynało się idyllicznie, a kończyło bijatyką”, gdy w szynkach opróżniano dzban za dzbanem.
Kończy monografię renesansowego Poznania: „Rozrosło się miasto Przemysła I dzięki XVI-wiecznej koniunkturze, zakwitło kulturą i pięknym renesansowym budownictwem. Stulecie następne nie było już tak pomyślne. […] Szczęście odwracało twarz”.

Joanna Roszak
Sabina Semik

no images were found

Kościół św. Wojciecha

Kościół św. Wojciecha wzniesiony został na wzgórzu, gdzie według legendy nauczał św. Wojciech, nim udał się na pielgrzymkę do Prus. Pierwsza wzmianka o kościele pochodzi z połowy XIII w., gdy przenoszono tu osadę św. Gotarda z terenu, gdzie lokowany miał być Poznań.
Gotycka jednonawowa świątynia dzisiejszy kształt uzyskała w wyniku przebudów z XV, XVI i XVII w., kiedy to poszerzono ją o nawy boczne, dodano szczyty, zmieniono sklepienia, dobudowano kaplicę św. Antoniego oraz wieżę, a także postawiono funkcjonującą do dziś drewnianą dzwonnicę. W czasie II wojny światowej kościół był jednym z dwóch dostępnych dla Polaków. Mimo położenia w pobliżu zaciekle bronionej Cytadeli jego zniszczenia były umiarkowane, choć bezpowrotnie utracone zostały witraże zaprojektowane przez Stanisława Wyspiańskiego i Józefa Mehoffera.
Kościół św. Wojciecha sławę zyskał dzięki swoim podziemiom, w których stworzone zostało mauzoleum najwybitniejszych Wielkopolan. Z inicjatywy proboszcza Bolesława Kościelskiego do Krypty Zasłużonych – zwanej Poznańską Skałką – jako pierwsze złożono w 1923 r. prochy Karola Marcinkowskiego. Potem trafili tam: autor hymnu narodowego Józef Wybicki, współtwórca Legionów we Włoszech gen. Antoni „Amilkar” Kosiński, uczestnik szarży pod Somosierrą Andrzej Niegolewski, adiutant Napoleona gen. Michał Sokolnicki. Po wojnie w krypcie spoczęli: Heliodor Święcicki – organizator i pierwszy rektor Uniwersytetu w Poznaniu, ks. Wacław Gieburowski – twórca i dyrygent Poznańskiego Chóru Katedralnego, wybitni kompozytorzy: Feliks Nowowiejski, Tadeusz Szeligowski i Stefan Poradowski. Pod kaplicą św. Antoniego złożono natomiast urnę z sercem twórcy Legionów gen. Jana Henryka Dąbrowskiego, pod nawami bocznymi spoczywają zaś wybitni kapłani: Wojciech Turski (zm. 1592), Krzysztof Boguszewski (zm. 1635), Franciszek Bażyński (zm. 1876), Aleksander Żychliński (1945) oraz zasłużeni proboszczowie parafii.
W związku z brakiem miejsca w podziemiach, w latach 1996-1997 zbudowana została nowa krypta zaprojektowana przez Jerzego Gurawskiego, do której przeniesiono prochy wybitnych Wielkopolan. Przy tej okazji sprowadzono z wyspy Helgoland na Morzu Północnym urnę z ziemią z grobu działacza niepodległościowego Ignacego Prądzyńskiego oraz trumnę wybitnego podróżnika i odkrywcy Pawła Strzeleckiego.
Mimo tak długiej tradycji i tak zacnych zmarłych, największym zainteresowaniem cieszy się bożonarodzeniowa szopka rokrocznie przygotowywana dla najmłodszych poznaniaków.

Paweł Cieliczko

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *