Marceli Motty – Marcelin

224-marceli-motty-marcelin1818-1898

A skądże znowu taki zapał mydlany? Bo to mydło, Pafnusiu […] rodzi się pod Poznaniem, w Marcelinie, gdzie przed kilku tygodniami jeden z obywateli założył, w interesie czystości publicznej, fabrykę na wielkie rozmiary. Dotychczas, jak na większą część innych potrzeb, tak i potrzeby nasze, „wedle prania i mycia”, mówiąc za sąsiadką moją, panią Cyprynowiczową, musieliśmy zaopatrywać się za granicą lub u fabrykantów cudzoziemskich, teraz możemy prać, myć i szorować swoim i narodowym produktem.

Na Zawadach

„Wojtuś to kolos w dziedzinie naszej literatury felietonowej! Wszystko obok niego niknie i karłowatym się wydaje jak słowiańska chata przy gotyckiej katedrze. Pisać kronikę Poznania po Wojtusiu równie teraz trudno, jak tworzyć epopeję po Homerze, dramat po Szekspirze, powieść po Kraszewskim lub rymować >>nonsensa<< po znanym warszawskim >>pacjencie filozofii<< Rozbickim” – pisał w kronice poznańskiej z 1867 r. dziennikarz o pseudonimie Lambda, czyli prawdopodobnie Ludwik Rzepecki. Pierwszy felieton Marcelego Mottego ukazał się w „Dzienniku Poznańskim” latem 1865 r. Motty współpracował z pismem do 1867 r. Przez prawie dwa lata stworzył 54 bezimienne artykuły zatytułowane Listy Wojtusia z Zawad. Ich adresatem był przyjaciel, Pafnucy. Listy Marcelego Mottego, często porównywane do późniejszych felietonów Bolesława Prusa, szkicują panoramę dziewiętnastowiecznego miasta. Sławę przyniósł też „Prusowi poznańskiej felietonistyki” zbiór felietonów Przechadzki po mieście (1957). Motty tak oprowadza swoich czytelników: „Zejdźmy teraz, panie Ludwiku, wprost na dół z końca ulicy! Widzisz, że jesteśmy na Półwiejskiej, która z Piotrowego placu do Wildeckiej bramy prowadzi. Półwiejską ją nazywano, lubo teraz na taką nazwę nie zasługuje, od początku bowiem do końca widzisz nieprzerwany prawie szereg kamienic […] ale między trzydziestym a czterdziestym rokiem […] wyglądało tu bardzo po wiejsku […]”. Szanując dokonania społeczności niemieckiej czy żydowskiej, Motty ukazywał codzienne drobne wysiłki utrzymywania polskości w Wielkim Księstwie Poznańskim. Listy do Pafnucego podpisywał zawsze pseudonimem. Do redakcji „Dziennika Poznańskiego” napływało wiele pytań ciekawych czytelników z prośbami o ujawnienie autora felietonów. W odpowiedzi Motty, znany z poczucia humoru, napisał że „pan Tytus Maleszewski wykonał jego portret, który można oglądać w księgarni pana Żupańskiego”. Na portrecie ukazano mężczyznę w cylindrze z lunetą przy twarzy. Twarz felietonisty pozostała zagadką. Czytając jego felietony, można było śmiać się i oburzać, widzieć swoje miasto, swoich bliskich i siebie samego. „O niezwykłej poczytności Listów świadczy Wiersz do Wojtusia [napisany] w dwadzieścia lat później. Anonimowy autor […] charakteryzuje Mottego, podnosząc myśl społeczną, która zawsze przyświecała autorowi Listów: >>Piórem ciąłeś słabostki, przywary, gnuśności. / Zbytki, pychę, nierozum – a wszystko z miłości. / Dla szczęścia wspólnej matki, najdroższej Ojczyzny. / Nie dbając o wyrzuty, niechęci i kwasy, / Krasząc solą atycką wszystko na przyprawę. / Jednym słałeś naukę a innym zabawę. / Listy Twe do Pafnusia w ten sposób pisane. / Chciwie były pisane, prawie rozrywane<<”.
Zdzisław Grot charakteryzuje go jako „najbardziej autentycznego cives posnaniensis i najznakomitszego piewcę dziewiętnastowiecznego Poznania”. Marceli Motty urodził się w Poznaniu 5 czerwca 1818 r. Rodzice (ojciec Jan – nauczyciel pochodzący z francuskiej rodziny, natomiast matka Apolonia Hernig – rodowita poznanianka) szybko obudzili w synu zamiłowanie do humanistyki. W 1826 r. podjął naukę w Gimnazjum św. Marii Magdaleny, potem studiował w Berlinie, zgłębiając języki antyczne. Doktoryzował się w 1840 r., po napisaniu pracy dotyczącej starożytnych bóstw. W tym samym roku zdał także egzamin uprawniający do nauczania języków łaciny, greki i francuskiego. Pracował w szkole realnej w Międzyrzeczu i w poznańskich gimnazjach, założył pensjonat dla chłopców, był członkiem Towarzystwa Naukowej Pomocy oraz Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk.
Motty zasłynął także jako tłumacz poetów greckich i rzymskich, a jego dorobek w tej dziedzinie był znaczny. W 1852 r. przełożył sielanki Wergiliusza, które wydał w Poznaniu Żupański, w 1853 r. ukazały się Satyry Horacego, a w 1856 r. Listy Horacego. Spod jego pióra wyszły także dwie prace z zakresu historii. Był przyjacielem i szwagrem Hipolita Cegielskiego. Marceli Motty na kartach swojego pamiętnika zdołał ocalić od zapomnienia dawny Poznań, jego ówczesną aurę i poznańczyków z pierwszej połowy XIX w. Z powodu wielkiego zainteresowania Przechadzkami po mieście Mottego zdecydowano się je wydać w pięciu tomikach niewielkiego formatu. Na kolejne wydanie trzeba było czekać ponad pół wieku, ponieważ pojawiło się dopiero w 1957 r.
Motty zmarł 17 stycznia 1898 r., w swoim mieszkaniu przy ul. Strzeleckiej, mając prawie 80 lat. Spoczywa na Cmentarzu Zasłużonych Wielkopolan na Wzgórzu św. Wojciecha w Poznaniu, obok swojego syna Władysława, artysty malarza i literata (1851-1894). W 1920 r. jedna z ulic na poznańskim Łazarzu otrzymała jego imię, przy pl. Kolegiackim znajduje się pamiątkowa tablica mu poświęcona, a w 1981 r. Koło Przewodników PTTK przyjęło Marcelego Mottego za swojego patrona. Od tego momentu przywrócone zostały „Spacery po mieście”, tzn. wycieczki organizowane przez poznańskich przewodników miejskich, którzy bezpłatnie oprowadzają poznaniaków po mieście. Tradycja tych spacerów sięga czasów międzywojennych.

Natalia Maślińska
Monika Roszak-Malanowicz

no images were found

Marcelin

W Przechadzkach po mieście Marcelego Mottego odnaleźć można opis dowolnego miejsca w Poznaniu, nasz wybór padł na Marcelin, bo etymologia nazwy tej niewielkiej dzielnicy w zachodniej części miasta bezpośrednio kojarzy się z imieniem pana Marcelego. W XIX w. znajdował się tu folwark należący do przyjaciółki Adama Mickiewicza – Konstancji Łubieńskiej, która w 1850 r. założyła Szkołę Gospodarską dla Dziewcząt, w drugiej połowie XIX w. pojawiły się pierwsze manufaktury (o jednej z nich pisze Motty), a do niedawna na terenie byłego folwarku funkcjonowało gospodarstwo doświadczalne Akademii Rolniczej z sadami i szklarniami.
Pod koniec XIX w. na obrzeżach Marcelina powstało ważne ogniwo pruskiej twierdzy fortowej – Fort Colomb, który do historii przeszedł jako okryty ponurą sławą Fort VII, gdzie 10 października 1939 r., hitlerowcy urządzili pierwszy na ziemiach polskich obóz koncentracyjny. Jeszcze w tym samym miesiącu dokonali też pierwszej w dziejach eksterminacji ludności cywilnej przy użyciu gazu, której ofiarami padło ok. 400 psychicznie chorych zabranych ze szpitali w Owińskach i na poznańskiej Grobli. W czasie okupacji przez obóz przeszło około 18 tysięcy więźniów, z czego 4,5 tysiąca straciło w nim życie. W 1979 r. utworzono Muzeum Martyrologii Wielkopolan – Fort VII, w którym prezentowane są świadectwa i pamiątki związane okresem okupacji hitlerowskiej.
Współczesny Marcelin kojarzy się z wielkim centrum handlowym King Cross Marcelin, nowoczesnymi biurowcami przy ul. Marcelińskiej oraz Laskiem Marcelińskim (prawidłowa jego nazwa brzmi Uroczysko Marcelin), który nasadzono po II wojnie światowej, a dziś jest już lasem ze ścieżkami edukacyjnymi, rowerowymi, górą saneczkową i Strumieniem Junikowskim, płynącym na pograniczu lasu i torfowych łąk.

Paweł Cieliczko

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *