Marcin Świetlicki – Hotele w Poznaniu

354-marcin-swietlicki-hotele-poznanur. 1961


Portierka daje klucz oraz pilota
– magiczny przedmiot, który poprowadzi
przez noc, przez wszystkie możliwe kanały.


Znany z kultury motyw: nagi i samotny
w hotelowym pokoju, zmieniający z łóżka
stacje telewizyjne co piętnaście sekund.


Na wpół do czwartej ustawił budzenie.
Portierka nie śpi, aby zbudzić tego,
który nie śpi. On wstaje i ubiera się.


Idzie. Wróci tu jeszcze. Bo oto jest czas,
by się dowiedzieć, że był czas, lecz wtedy,
kiedy był na to czas.

Nieomal proza. Poznań

Ten wiersz, wedle samego Marcina Świetlickiego zbliżający się do prozy, oddaje też prozę życia poety-muzyka. O tym samym hotelowo-pociągowym kołowrocie melorecytował w piosence Grudzień na płycie nagranej z Cezarym Ostrowskim, Czołgaj się: „Dnia pierwszego grudnia obudziłem się w obcym łóżku u obcego miłego państwa w mieście Opole tegoż dnia pojechałem do miasta Poznań po to by pojechać do miasta Swarzędz i wrzeszczeć do mikrofonu a potem wrócić do miasta Poznań i wyjechać do miasta Warszawa […] wyjechać 12 grudnia do Poznania. Mogłem wyjechać 12 grudnia do Krakowa i jeszcze do jakiegoś innego polskiego miasta ale wybrałem Poznań po to by spać w Poznaniu 13 grudnia w Poznaniu wrzeszczeć do mikrofonu a potem spać w obcym łóżku a potem 14 grudnia spać w Poznaniu w jeszcze innym łóżku […] 18 grudnia być w Poznaniu […] Co się dzieje kiedy zasnę kiedy zasnę”. Jak widać, Świetlicki często gości w Poznaniu i nic dziwnego bo jest gościem ze wszech miar pożądanym.
W powieści Wszystko jest Macieja Malickiego znajduję fragment: „W przyszłym tygodniu będzie koncert Ś. – Przecież on nie żyje. – Jezus Maria, co ty mówisz? Ś. nie żyje? – Widziałem, jak umarł. Byłem miesiąc temu na jego koncercie. Kiedy wszedłem na widownię, na scenie leżał mały, gruby, siwawy w ciemnych okularach, czarnym swetrze i czarnych spodniach, wił się i krzyczał do mikrofonu: Umarłem, umarłem”. Słowa te melorecytuje Marcin Świetlicki w „kultowym zespole o profilu muzycznym”, w czternastym utworze na płycie Świetlików Las putas melancólicas. Dodajmy jeszcze do katalogu skojarzeń obraz Marcina Maciejowskiego Trzy podstawowe pozycje wokalisty na przykładzie Marcina Świetlickiego, gdzie integralny element pozy Świetlickiego na scenie (w Poznaniu albo jakimś innym obcym mieście) to papieros – wokół niego świat się kręci. Świetlicki nadal, by powiedzieć jego słowami: „trzyma się papierosa, żeby się nie zgubić”.
Jan Dzban poświęca Świetlickiemu dwa opowiadania. Osadza go tym razem w przeznaczonej mu krakowskiej scenerii: „Ten wielki poeta siedział sam na rogu rynku, przy ostatnim straganie i coś notował. […] aby lepiej wyrazić swój ból, pisze palcem przebitym szpilką. […] we wznioślejszych momentach wbija sobie nawet po dwie szpilki. […] U Świetlickiego najbardziej cenię sobie perkusję. […] Świetlicki jest niezły, pozostaje jednak w cieniu perkusisty”.
Jak powstał mit Świetlickiego? Przywołam pospiesznie rys: urodzony, jak Mickiewicz, 24 grudnia, jedyny polski twórca, którego nominowano zarówno do literackiej Nagrody Nike, jak i do muzycznej nagrody Fryderyki, sympatyk powieści kryminalnych, juror konkursu na najlepszą książkę kryminalną lub sensacyjną, autor powieści kryminalnych Jedenaście, Dwanaście i Trzynaście.
Świetlickim się mówi. „Ludzie mają język. Ludzie mają język łamany polski”, „Ten pies to jest pudel. Ale to może być również symbol, bracie”– to kultowe frazy z płyty Czołgaj się, a teksty warte są tego, by traktować je jako coś więcej niż składową piosenki. Poeta gra różnymi konwencjami, zderza języki i tonacje: „Tak, Panie Jezu, tak. Hare hare supermarket, hare, hare, cmentarz” – porusza się między konsumpcją a sacrum, śmiechem a śmiercią. Płyty i tomy Świetlickiego to coś więcej niż historia człowieka, którego codziennie słońce wita w innym łóżku. Co nie zmienia faktu, że nie tak znowu rzadko wita go w Poznaniu.

Joanna Roszak

Hotele w Poznaniu

Za najstarszy w Poznaniu uważa się Hotel pod Kotwicą, który działał w kamienicy przy Starym Rynku 96. Poznańskie hotelarstwo z prawdziwego zdarzenia wiąże się jednak z rozwojem tras dyliżansów pocztowych w XIX w., których stacja znajdowała się u zbiegu ul. 23 Lutego i Al. Marcinkowskiego i właśnie wzdłuż tej promenady rozlokowały się w XIX w. najlepsze hotele w mieście. Oprócz, istniejących do dziś, Hotelu Rzymskiego i Hotelu Bazar, działały także: Francuski, Berliński, Drezdeński, Europejski, a także Bawarski, du Nord i Wiedeński.
Przed pierwszą wojną światową centrum miasta przesunęło się na zachód w związku z budową Forum Cesarskiego oraz organizacją ogromnej Wystawy Wschodnioniemieckiej; w tym kierunku przesunęli się także hotelarze, a kierunek ten kontynuowany był w okresie międzywojennym. Najsłynniejszymi hotelami były wtedy: Polonia (obecnie szpital wojskowy), Wiktoria (obecnie Lech), Royal, Continental, czy Monopol.
Pierwszym nowoczesnym hotelem zbudowanym po II wojnie światowej był Hotel Merkury, w latach 60. stanowiący synonim luksusu. W latach 70. zdetronizowały go orbisowskie: Poznań, Nowotel, a zwłaszcza Polonez, tak wspominany piłkarską legendę Poznania – Mirosława Okońskiego: „Bar w Polonezie pod koniec lat 70. był moim drugim domem. Mówi się, że sportowcy powinni trenować, a nie przesiadywać w barach, ale wtedy na stadionach nie było żadnych miejsc, gdzie można by pogadać i coś załatwić. […] Dlatego całe życie klubowe odbywało się w Polonezie. Przeżyłem tam niezapomniane chwile i podpisywałem wszystkie ważne dla mnie umowy z klubami. Po przejściu z Legii do Lecha spotkałem się Polonezie z samym Jeanem-Paulem Belmondo, który chciał mnie zwerbować do francuskiego klubu. […] W hotelu co roku odbywały się słynne i niezapomniane bale: piłkarza i sportowca”.
W latach 90. popularność zyskały bardziej malownicze obiekty; Hotel Park nad jeziorem Maltańskim, Meridian w parku Sołackim, Green Hotel na obrzeżach Wielkopolskiego Parku Narodowego. Dziś zaś synonimem luksusu jest pięciogwiazdkowy Sheraton przy ul. Bukowskiej oraz Andersia Hotel przy Placu Andersa, a największym uznaniem cieszą się luksus z tradycją Zagroda Bamberska przy ul. Kościelnej i Młyńskie Koło w Antoninku.

Paweł Cieliczko

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *