Marek Krajewski – Dworzec Towarowy

174-marek-krajewski-dworzec-towarowyur. 1966

POZNAŃ, TEGOŻ 17 LIPCA GODZINA 7 RANO
Skład tkanin bławatnych Mieczysława Anwaldta na ulicy Północnej koło Dworca Towarowego dudnił już o tej porze życiem. Robotnicy nosili bele materiału, do rampy podjeżdżały furmanki i samochody dostawcze, jakiś Żyd pchał zbity z desek wózek, przedstawiciel handlowy wrocławskiej firmy „Bielschowsky” wymachiwał wizytówką przed nosem kierownika, w kantorze stukały liczydła, komisarz Banaszak pykał małą fajkę z kości słoniowej, a Anwaldt powtarzał sobie w duchu: „to czysty przypadek, że syn Schlossarczyk i barona von der Maltena wychował się, tak jak ja, w berlińskim sierocińcu, to czysty przypadek, że oddał go tam człowiek noszący takie jak ja nazwisko, ja nie jestem synem barona, to czysty przypadek, że syn Schlossarczyk i barona wychował się…”

Śmierć w Breslau

Marek Krajewski jest przede wszystkim jednym z najbardziej znanych miłośników Wrocławia i piewców jego dwuznacznego piękna. Miasto, które odmalowuje na stronach swych powieści, to mroczna, ale zarazem fascynująca przestrzeń zła. Realia przedwojennego Wrocławia, czyli Breslau, odtworzył w najdrobniejszych szczegółach, dzięki wnikliwym studiom map, ksiąg adresowych, starych gazet i opracowań historycznych. Zadbał również o precyzyjne opisy anatomiczne ofiar przedstawianych zbrodni, uczestnicząc w sekcji zwłok.
W swych czarnych kryminałach, korzystając z najlepszych Chandlerowskich wzorców, Krajewski stworzył postać komisarza Eberharda Mocka – alkoholika, żarłoka i damskiego boksera, który mimo licznych wad może budzić sympatię czytelnika. W prowadzonych śledztwach wykorzystuje raczej niekonwencjonalne metody – utrzymuje kontakty z przestępczym półświatkiem, używa przemocy i nierzadko można go zobaczyć, jak o poranku ukradkiem wymyka się z domu publicznego czy od kochanki. Autor wyznaje: „Lubię mojego bohatera. Jest człowiekiem z krwi i kości, niewolnym od słabości”. Przyznaje także, że nadał mu kilka własnych cech, ale wskazuje jedynie te nie budzące kontrowersji: „Po pierwsze, filologia klasyczna, miłość do starożytności i języków antycznych”. Same powieści zaś konstruuje jak dziennik wzbogacony o elementy thrillera, czarnego kryminału i powieści psychologicznej.
Marek Krajewski urodził się w 1966 r. Z wykształcenia jest filologiem klasycznym, pracuje jako wykładowca Uniwersytetu Wrocławskiego. Pierwszy z serii kryminałów z Eberhardem Mockiem Śmierć w Breslau opublikował w 1999 r. Kolejne części – Koniec świata w Breslau (2003), Widma w mieście Breslau (2005), Festung Breslau (2006) – spotkały się z entuzjastycznym przyjęciem zarówno czytelników jak i krytyki. Krajewski jest laureatem Paszportu „Polityki” za rok 2005, Nagrody Księgarzy „Witryna” za najlepszą książkę 2005 r. oraz Nagrody Wielkiego Kalibru dla najlepszej powieści kryminalnej 2003 r. Jak przyznaje, pisarską drogę wskazał mu przełożony. Gdy został pracownikiem wrocławskiego Ossolineum, pracodawca powiedział, że obowiązki zajmą mu najwyżej pięć godzin. Gdy Krajewski zapytał, co ma zrobić z pozostałymi trzema, usłyszał od przełożonego: „Może pan nawet pisać kryminały”.
W historii zatytułowanej Śmierć w Breslau Anwaldt – jeden z detektywów – udaje się do Poznania, by odkryć przyczyny makabrycznej zbrodni dokonanej na córce barona von der Maltena i zarazem głęboko skrywaną tajemnicę rodzinną dotyczącą jego pochodzenia. Trop śledztwa prowadzi go na ul. Północną przy Dworcu Towarowym.

Aldona Szukalska

no images were found

Dworzec Towarowy

Wrocławski śledczy Eberhrdt Mock rozwiązania swojej kolejnej zagadki kryminalnej szukał na dworcu kolejowym przy ul. Północnej w Poznaniu. Pamiątką po przedwojennej stacji towarowej jest obecnie tylko niewielki dworzec osobowy Poznań-Garbary.
Nie istnieje już przylegająca do terenów kolejowych rzeźnia miejska, nie ma licznych zakładów przemysłowych zlokalizowanych między Garbarami a Wartą, od strony al. Niepodległości do dworca zbliżają się zaś kolejne apartamentowce. Nie ma więc też już stacji towarowej przy ul. Północnej. Pozostała natomiast sama ul. Północna, biegnąca prostopadle do Garbar. Istnienie ul. Północnej wskazuje zaś, że kiedyś być musiała też ul. Południowa, której próżno teraz szukać na planach Poznania. Przed wojną znajdowała się ona po drugiej stronie rzeźni miejskiej, jednak po wojnie zmieniono jej nazwę i odtąd jest ul. Grochowe Łąki, a jedynym śladem po dawnej ul. Południowej pozostała ul. Północna.

Paweł Cieliczko

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *