Marian Hemar – Teatr Muzyczny

108-marian-hemar-teatr-muzyczny1901-1972

Otocka: Czy pan wierzył choć przez chwilę, że ja zagram? Że ja na coś takiego pójdę?! Pan będzie sobie siedział w loży, prawda? Pan sam – a ja będę grała? […] Znalazłam wyjście.
Chyliczek: Naprawdę?
Otocka (wolno, zamyślona): Panie Chyliczek – czy będzie można natychmiast rozlepić w mieście afisze i równocześnie dać anonse do wszystkich gazet, że firma „Brandt i syn” zakupiła całe przedstawienie – właśnie jako reklamę, dla waszej stałej klienteli, prawda? I że od jutra każdy, kto kupi cokolwiek w waszej firmie, otrzyma bilet do teatru po cenie reklamowej – no, powiedzmy, za jedną złotówkę? Co? […]
Chyliczek: Pani jest boską kobietą! […]
Otocka: W ten sposób, po pierwsze, otrzymacie z powrotem wasze pieniądze, ponieważ teatr będzie wysprzedany, a po drugie, będziecie mieli w sklepie wielkie obroty! To będzie dla firmy prawdziwa reklama – solidna, uczciwa […]
Chyliczek (uroczyście podnosi się): Kierownictwo firmy „Brandt i syn” postanowiło umożliwić najszerszym kręgom naszej szanownej klienteli zobaczenie najwybitniejszej artystki młodszego pokolenia, pani Heleny Otockiej, w jej niezapomnianej roli […]. Z poważaniem, firma „Brandt i syn”, Akademicka 18.

Firma

Komedia Mariana Hemara Firma powstała w 1933 r. specjalnie dla raczkującego Teatru Nowa Komedia. Pierwszy raz pokazano ją podczas gościnnych występów w Łodzi 16 września 1933 r. Znana była także widzom zagranicznym – wystawiano ją w wiedeńskim Deutsches Volkstheater, grały ją teatry w Budapeszcie i Bratysławie. Zaginął jednak polski tekst dramatu. Redaktorzy „Dialogu” piszą: „Szukaliśmy go dobre pięć czy sześć lat po wszystkich bodaj krajowych bibliotekach i zbiorach, gdzie mógł był ocaleć egzemplarz. Bezskutecznie. Dopiero w październiku ubiegłego roku [1985] dotarliśmy w Londynie do części archiwum Hemara […] uzyskaliśmy dwa egzemplarze Firmy. Ale w przekładach: niemieckim i angielskim. Tego ostatniego dokonał po wojnie sam Hemar, lecz na podstawie przekładu niemieckiego; pośredni to dowód, że i on nie dysponował oryginałem. Trudno zresztą tekst angielski nazwać przekładem, jest to już raczej adaptacja. Hemar, w nadziei – płonnej, niestety – że zainteresuje sztuką teatry londyńskie, przeniósł bowiem całą akcję do Anglii, zmieniając nazwiska i realia: panie Otocka i Jędrzejowska nazywają się tu Ellen Parker i Marta Gwynne, a jadą w akcie pierwszym z Londynu do Burnchester…”.
Marian Hemar napisał tę sztukę dla swojej żony Marii Modzelewskiej i Stefana Jaracza. Jej głównymi bohaterami są Helena Otocka – aktorka, Marcysia Jędrzejowska – garderobiana, która czterdzieści lat grała na scenie, oraz Hugo Brandt – szef firmy Brandt i syn – oraz jego pracownik, buchalter Jan Nepomucen Chyliczek. Obie panie jadą z Warszawy do Poznania, gdzie Otocka ma zaplanowane występy w teatrze. W Gnieźnie konduktor zawiadamia, że do Poznania została jeszcze godzina drogi. I podróż toczyłaby się dotychczasowym rytmem (dowcipno-uteatralnione rozmowy, wróżenie z kart pasjansa), gdyby nie to, że do ich przedziału dosiadł się pan Brandt. Jędrzejowska sarka pod nosem, że wszystkie przedziały wolne, a ten wybrał właśnie ich. Staroświecki i staromodny Brandt okazuje się jednak wielbicielem Otockiej, mówi jej, że w Strusim piórze widział ją w dziewięciu na dwanaście spektakli, tłumaczy się rzeczowo z nieobecności na tych trzech. Rozmawiają o jego firmie, która już od 119 lat nazywa się tak samo, mimo że Hugo nie ma ani syna, ani ojca.
W Poznaniu nie słabnie zainteresowanie Brandta aktorką. Cytowany fragment wiąże się z sytuacją, gdy Otocka dowiedziała się o jego szaleńczym pomyśle wykupienia wszystkich biletów na jej ostatnie przedstawienie. Chyliczek także uważa to za blamaż dla firmy i wraz z Otocką obmyśla plan, który pozwoli na tym szaleństwie zarobić firmie, ocalić honor Brandta, a Otockiej zagrać przed pełną salą. Promocyjnie oferowane bilety rozchodzą się w mig wśród klientów sklepu, Brandt wysyła do garderoby aktorki kosz kwiatów, po czym zjawia się osobiście, zamierzając się oświadczyć. Niczego nieświadoma Otocka rozmawia z nim jak z przyjacielem i jak przyjacielowi szczerze opowiada o tym, że nikogo nie kocha i nikim nie jest zainteresowana. Kupiec wraca do sklepu, a aktorka na scenę.
Marian Hemar – satyryk, twórca piosenek, autor dramatów, słuchowisk, skeczy – pochodził z żydowskiej rodziny i naprawdę nazywał się Jan Marian Hescheles. Urodził się 6 kwietnia 1901 r. we Lwowie, tam studiował filozofię oraz medycynę, a miasto żyło w jego pamięci do końca życia. Ciekawostką jest to, że był najbliższym kuzynem Stanisława Lema – matka Hemara i ojciec Lema byli rodzeństwem. W 1925 r. przeniósł się do Warszawy, gdzie związał się z kabaretem Qui Pro Quo i Cyrulikiem Warszawskim. Pracował dla „Wiadomości Literackich”, szefował teatrowi Nowa Komedia.

Joanna Roszak

Teatr Muzyczny

Jedni autorzy piszą, że bohaterka sztuki Mariana Hemara, podobnie jak żona autora Mira Modzelewska – występowała w poznańskim Teatrze Wielkim. Inni jako miejsce jej sukcesów wskazują scenę Teatru Polskiego, co miało ułatwiać działania jej rzeczywistego adoratora – kupca Leitgebera, którego sklep mieścił się w kamienicy przed tym teatrem. Najodpowiedniejszą dla tej lekkiej komedii sceną, która też bardziej odpowiadałaby kabaretowemu talentowi Hemara, byłby jednak niewątpliwie Teatr Muzyczny, którego przed wojną w Poznaniu jeszcze nie było.
Operetka Poznańska jest najmłodszym miejskim teatrem stałym, a powstała w 1956 r. w pomieszczeniach przylegających do Domu Żołnierza. Właśnie lokalizacja, a nie niski poziom artystyczny operetki sprawił, że nazywany była czasem teatrem garnizonowym. W 1973 r. przekształcono ją w Teatr Muzyczny, a widzowie – oprócz klasycznego repertuaru operetkowego – obejrzeć tu mogą musicale, wodewile, komedie i bajki muzyczne.
Dom Żołnierza im. Józefa Piłsudskiego wzniesiony został w 1939 r. według projektu architekta miejskiego Władysława Czarneckiego. W czasie wojny mieściło się w nim poznańskie gestapo, w którym więziono i zamęczono wielu poznaniaków. Obawa przed słuszną zemstą poznaniaków sprawiła, że gestapowcy obiektu bardzo długo i zaciekle bronili w 1945 r. Aby upamiętnić ofiary gestapowskiego terroru, krótkiemu odcinkowi ul. Ratajczaka, przylegającemu do budynków Domu Żołnierza (między ul. Kościuszki, a ul. Królowej Jadwigi) po wojnie nadano nową nazwę – ul. Niezłomnych.

Paweł Cieliczko

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *