Mariusz Grzebalski – Wilda

094-mariusz-grzebalski-wildaur. 1969

Co rano to samo miejsce wystawione
na sprzedaż oczom:
złuszczona płetwa kamienicy
na brzegu nieruchomego morza ulic,
mężczyzna-ptak uprząta śmieci
z plaży chodnika
zalegające po nocnym przypływie
jak martwe ryby,
nerwowy rój w zatoce bramy.
Na słupach króluje miłość:
Droga diskdżokejko, Beato, córko dróżników,
numer telefonu do ciebie był trefny,
odezwij się, bo tęsknię! Krasnoludek z „Panoramy”.

A jednak język odwraca się od oczu tego miejsca,
niewidzialna dłoń odpina kaburę
w trzcinach kominów, odbezpiecza spust –
strażnik przygląda się zewsząd.

Opowieść wildecka

Poznań Mariusza Grzebalskiego ulega silnej metaforyzacji. Poeta bacznie obserwuje miasto, czyta napisy ze ścian budynków, wyrywa ujrzane kamienice i bramy z ich prostoty, wprowadzając elementy baśniowo-senne. Miasto jawi się jako żywy organizm, pęcznieje od upału. Miejsca w poezji Grzebalskiego rzadko są osamotnione – poeta przypisuje im ludzi, oni je tworzą, wynajdują dla siebie przestrzeń. Tak jest w wierszu z tomiku Ulica Gnostycka zatytułowanym Pan Brandstaetter: „Dziewiątka wynurza pysk z ciepłej mgły, / motorniczy uderza w dzwonek i nuty pędzą, / jak krążki odbijane od niewidzialnych band. / Poznań pęcznieje z gorąca tak samo, / jak dziesięć lat temu, kiedy roznosiłem / w tym rejonie listy, gazety, pieniądze. […] / Dziesięć lat temu łamiący się głos powiedział / zza uchylonych drzwi: Pan Roman Brandstaetter nie żyje, / gazety nie będą więcej potrzebne. Śmierć potrafi być // nad wyraz dyskretna”.
Mariusz Grzebalski, „poznaniak z Łodzi”, to autor zbiorów wierszy: Negatyw (1994, 2004), Ulica Gnostycka (1997), Widoki (1998), Drugie dotknięcie (2001), Graffiti (2001), Słynne i świetne (2004), Pocałunek na wstecznym (2007), Niepiosenki (2009), Kronika zakłóceń (2010) oraz zbioru opowiadań Człowiek, który biegnie przez las (2006). Redaguje tomy cenionej serii Wielkopolskiej Biblioteki Poezji przy Wojewódzkiej Bibliotece Publicznej i Centrum Animacji Kultury. Laureat licznych nagród i wyróżnień, są wśród nich: Nagroda Literacka im. Kazimiery Iłłakowiczówny za poetycki debiut roku (Negatyw, 1995), Stypendium Twórcze Rady Miasta Poznania (1995), Medal Młodej Sztuki (1996), Nagroda Polskich Wydawców Książek (Ulica Gnostycka, 1998), Hubert Burda-Stipendium (dla poetów z Europy Środkowej i Wschodniej, 2001), wyróżnienie Poznańskiego Przeglądu Nowości Wydawniczych (2001), stypendium Ministra Kultury RP (2003, 2005).
W jego wierszach pojawia się koryto Warty, ul. Główna, Cytadela, park Wilsona… Marcin Jaworski pisał o poezji autora Negatywu: „Symbolem codzienności w poezji Grzebalskiego może być na przykład tramwaj. Taki jak ósemka z okładki Ulicy Gnostyckiej, najstarszy tramwaj jeżdżący po ulicach Poznania, nad którym na zdjęciu rozpięta jest sieć elektryczna – część układu nerwowego dużego miasta. To właśnie ludzie z większego miasta – Łodzi, z której poeta pochodzi i którą czasem nostalgicznie przywołuje, oraz Poznania, w pobliżu którego mieszka i gdzie pracuje – są często bohaterami jego wierszy”. Mariusz Grzebalski mówił o poznańskich poetach – Pasewiczu, Sośnickim…: „Ktoś ostatnio powiedział, czy nawet napisał o nas: >>poznańska szkoła metafizyczna< Grzebalski vel Grzebal pojawia się w wierszu Karola Maliszewskiego Mecz w Poznaniu 10.10.2003 r. – opisie zmagań na boisku, kiedy to podczas pierwszego Festiwalu Poznań Poetów drużyna poetów kopała przeciwko drużynie krytyków. Niestety – nie dokopała.

Chciałbym umrzeć na boisku,
w wyskoku. Za grabarzy mieć
towarzyszy miłych; Grzebala
i resztę zlanych potem
panów po czterdziestce. Umrzeć
dla drużyny, iść w ślady Nemeczka.

Chociaż zremisować, gdy
tamci straszliwi, jak ciemność,
jak Czarne Koszule.

Drużyna – jej rdzenny, zatajony sens.

Joanna Roszak

no images were found

Wilda
Tramwaj z okładki Ulicy Gnostyckiej jeździ przez Wildę ul. Wierzbięcice, która wymieniona była jako podpoznańska wieś już w przywileju lokacyjnym Poznania z 1257 r. Jako ulica wytyczona została w 1904 r. na miejscu podmiejskiej drogi biegnącej przez wieś Wierzbice i zwała się Bitterstrasse, upamiętniając naczelnego prezesa prowincji – Rudolfa von Bittera. Polakom jednak nazwa bardziej kojarzyła się z pieprzem (bitter) i dlatego proponowali by nazwać ją ul. Gorzką. Wiodła tak jak dziś do Rynku Wildeckiego, który wówczas nazywał się placem Bismarcka.
Zabudowana została wówczas ładnymi kamienicami czynszowymi, projektowanymi zarówno dla prywatnych właścicieli, jak i dla spółdzielni mieszkaniowych. Jedynym zachowanym budynkiem pochodzącym z XIX w. jest dom z muru szachulcowego (zwanego popularnie „murem pruskim”) znajdujący się u zbiegu ulic Wierzbięcice i św. Czesława, który wieńczy okazała wieżyczka. Większość kamienic pochodzi jednak z pierwszych lat XX w. Znaleźć wśród nich można przykłady zanikającej powoli secesji, jak bardzo pięknie dekorowana kamienica zwieńczona ozdobnym ryzalitem (nr 29), której pierwszym właścicielem był malarz sieni – Ryszard Sworowski. Są też kamienice typowe dla budownictwa spółdzielni mieszkaniowych urzędników niemieckich (nr 41).
Przez kilkadziesiąt lat najbardziej charakterystycznym obiektem Wierzbięcic było kino Wilda, które nie wytrzymało jednak konkurencji multipleksów i od kilku lat mieści się w nim market spożywczy.

Paweł Cieliczko

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *