Ryszard Milczewski-Bruno – Prasowa i Dom Prasy

218-ryszard-milczewski-bruno-prasowa-dom-prasy1940–1979

Chociaz trzy dni miałem zajebiste. Nie załuje. Wiesz sam: zycie – moje! – juz mnie nie budzi (bawi?). Ze zyje? Aha, wdodatku przepierdoliłem – zsoboty na niedziele – całe honorarium (232 zł) plus 136 zł z„Nurtu” (napisałem dzisiaj do nich zazalenie – za 3 wiersze tyle groszy – toc to wstyd albo pomyłka).

Z listów do Jerzego Szatkowskiego

Wielbiciele twórczosci, araczej legendy poety, dowodzili, ze jako syn murarza genetycznie skazany był na pijanstwo. Ono to spowodowało, ze podczas solidnie zakrapianego spotkania poetów wdniu 17 maja 1979 r. wNowej Wsi Szlacheckiej, bedac na spiralnym kacu, wskoczył do jeziora, wktórym zakonczył zycie. Smierc tego „poety przekletego” nie była samobójstwem, ale raczej nieszczesliwym wypadkiem wstanie zamroczenia alkoholowego. Pamiec oRyszardzie Milczewskim-Bruno nierozerwalnie wiaze sie zalkoholem. To do niego Edward Stachura adresował wszak fraze zNie rozdziobia nas kruki, wrony: Ruszaj sie, Bruno, idziemy na piwo; Niechybnie brakuje tam nas! Od stania wmiejscu niejeden juz zginał, Niejeden zginał juz kwiat! Milczewski-Bruno chetnie ruszał ibył piewca Polski powiatowej, zjej GS-ami, pijanymi robotnikami rolnymi iotoczeniem charakterystycznym dla PRL-owskiej prowincji. Debiutował 22 lipca 1958 r. w„Orce” wierszem Starosci dłoni dedykowanym Stanisławowi Pietakowi: Za pług złapał za chleb Dłonia schudła zylasta iwziemie wdarł sie ołowiana zwiezła jak ciasto Po debiutanckim tomiku poetyckim Brzegiemsłonca (1967) wydał kolejny Poboki (1971), którego tytuł trafnie wskazywał na drogi, jakimi poruszał sie poeta, oraz podejmowana problematyke. Kolejny zbiór Podwójna naleznosc (1972) uhonorowany został Nagroda Koła Młodych Poznanskiego Oddziału Zwiazku Literatów Polskich. Docenienie przez młodych poznanskich poetów talentu Bruna nie dziwi, zwłaszcza ze wtym srodowisku funkcjonowali jego najlepsi przyjaciele z„poetyckiego bractwa kufl owego”: Witek Rózanski, Edward Stachura, Andrzej Babinski, Jerzy Szatkowski. Stad tez zapewne jego kontakty zpoznanskim „Nurtem”, do którego zamierzał napisac ozwiekszenie wynagrodzenia za opublikowane wiersze, gdy otrzymane 136 zł utopił juz wtanim winie. Ten opisywacz zapyziałych zakamarków, na wyrost nazywany polskim Markiem Twainem lub Jackiem Londonem, nie wyjezdzał, jak Stachura, poza drogi ibezdroza krajowego interioru. Nie stworzył panoramy polskiej prowincji, ajego opowiesc to raczej zbiór refl eksji zwedrówek czy barwny raptularz jego przygód na szlaku. Był bacznym obserwatorem ipilnym kronikarzem gminnej Polski, kłebiacej sie na przystankach PKS-uina dworcach kolejowych, odzianej wpikowane kufajki igumiaki, smierdzacej potem itanim alkoholem. Milczewski znał ja zautopsji. Po porzuceniu nauki wTechnikum Drzewnym wJarocinie ukonczył Technikum Rolnicze wGrudziadzu, agdy nie dostał sie na Akademie Sztuk Pieknych wToruniu, pracował jako fermentator wzakładach tytoniowych, agronom, mleczarz, klasyfi kator trzody wpunkcie skupu zywca. Nic dziwnego, ze wciaz sie starał wyrwac iruszał wPolske, ajego motto brzmiało: Ichocbym skomlał obolały wkamieniu Skurwysynski dzierze obyczaj. Dobrze tam gdzie nas nie ma – Jego „debiut” prozatorski – powiesc Jak juz, to juz (1983) ukazała sie piec lat po smierci poety ibyła zapisem jego „pijanych” podrózy po kraju. Pisał otym wliscie do Bozeny Palus w1977 r.: „Zmoja tzw. powiescia nie widze zadnych satysfakcji. Kompiluje całosc ztego, co robiłem itp. Dla odnotowania jakby. Ja jednak jestem (?) poeta […]”. Handlowałem swiniami – ipoznałem sie – na ludziach Rozładowywałem wagony młotków Prostowałem baranom rogi Tudziez banany wporcie Szyłem pokrowce – na co wieksze – pałace kultury Opiłem kilka browarów – itylez – przespałem kosciołów Był dla prowincji tym, czym Białoszewski dla miasta. Dysponował niezwykłym słuchem jezykowym – jego najwiekszym talentem była własnie umiejetnosc zapisywania owego jezyka bazarów, targowisk, budek zpiwem ipunktów skupu. Zamierzał chyba byc jednak poeta miejskim, stad przekształcenie nazwiska zMielczewski na Milczewski iprzyjecie przydomka Bruno, nawiazujacego do postaci Bruna Jasienskiego. Wzwiazku ztym niewatpliwa przyjemnosc musiała sprawic przyznana mu w1972 r. Nagroda im. Tadeusza Peipera – awangardzisty ijednego znajbardziej „miejskich” polskich poetów. Milczewski-Bruno nie miał jednak przekonania do jakosci wyroków ferowanych przez literackie jury isam zaczał przyznawac wyróznienia: w1970 r. ustanowił symboliczna prywatna nagrode poetycka „Duze piwo grzane złyzka” oraz nagrode wdziedzinie krytyki literackiej „Mała kawa zbiszkoptem”, od 1976 r. nagradzał wdziedzinie prozy– „Wino patykiem pisane”, aod 1978 r., przyznawał nagrode za całokształt twórczosci – „Gasnica terenowa”. Dwa lata po jego smierci, w1981 r. Zarzad Główny Zwiazku Socjalistycznej Młodziezy Polskiej ustanowił zinicjatywy Grupy Poetyckiej im. R. Milczewskiego-Bruno doroczna nagrode jego imienia za najciekawszy debiut poetycki.

Paweł Cieliczko

no images were found


Prasowa i Dom Prasy

Poznaniowi zarzuca sie brak dbałosci oliterature, ale okazuje sie, ze to Poznan własnie potrafi zadbac outrzymanie literatów. Jan Kochanowski utrzymujacy sie zsynekury wpoznanskiej Katedrze nie był wcale pierwszy, aBruno przepijajacy honoraria zpoznanskiego „Nurtu” nie był ostatni. Juz wXIX w. powstawały wPoznaniu pisma literackie, jak chocby „Tygodnik Wielkopolski” wydawany przez Woykowskich. Legenda polskiej literatury stał sie poznanski „Zdrój”, naczelne pismo ekspresjonistów, wydawane za prywatne pieniadze braci Hulewiczów. Po wojnie wPoznaniu ukazywało sie „Zycie Literackie” – pierwszy ogólnopolski tygodnik literacki, którego naczelnym redaktorem był Jarosław Iwaszkiewicz. Swoje dodatki literackie posiadały lokalne gazety: „Głos Wielkopolski”, „Gazeta Poznanska” i„Express Poznanski”. Wszystkie te gazety redagowane były na kolejnych pietrach Domu Prasy przy ul. Grunwaldzkiej, pisarzy iredaktorów łatwiej zas było zastac wpobliskiej restauracji Prasowej, wktórej dzis miesci sie Trattoria Donatello. Prawdziwa eksplozja waznych pism literackich wybuchła wPoznaniu wlatach dziewiecdziesiatych XX w. Preludium stanowił – ukazujacy sie od 1985 r. – „Czas Kultury”, który konkurował wówczas zlegendarnym „bruLionem”. Po„ bruLionie” pozostała legenda kilkunastu wydanych numerów, apoznanski „Czas Kultury” od cwiercwiecza jest jednym znajwazniejszych pism kulturalnych wPolsce iwciaz sie ukazuje. Trybuna, na której debiutowała cała plejada poetów młodego (adzis juz sredniego) pokolenia, nazywanych zreszta szkoła poznanska – były goscinne łamy „Nowego Nurtu”, który ukazywał sie wPoznaniu od maja 1992 r. do maja 1994 r. Idea łaczenia sztuk towarzyszyła „Gazecie Malarzy iPoetów”, która ukazywała sie wlatach 1994–2009, postawiwszy sobie za cel „trzymanie reki na pulsie zycia artystycznego” wPoznaniu iWielkopolsce, z czasem przechylała sie coraz bardziej ku sztukom plastycznym. Wspomniec wreszcie nalezy otakich periodykach, jak drukujacy przez lata wprawki poetyckie poznanskich licealistów „Przeciag” (1994–2007), wydawane od 1996 r. przez studentów poznanskiej polonistyki „Pro Arte”, które od 2008 r. wychodzi tylko wInternecie, czy ukazujacy sie wraz z„Głosem Wielkopolskim” (1992–1994), apotem usamodzielniony (1994–2003) „Arkusz”. W Poznaniu wreszcie ukazywał sie ogólnopolski miesiecznik oksiazkach „Kurier Czytelniczy” (1994–2001), awiele inicjatyw literackich nie wyszło poza numery sygnalne. Nagroda dla poetów, których wiersze ukazuja sie na ich łamach, jest dzis zreguły satysfakcja zzobaczenia swoich strof wdruku. Milczewski-Bruno zpewnoscia nie byłby usatysfakcjonowany takim honorarium.

Paweł Cieliczko

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *