Sergiusz Piasecki – Ulica Podgórna

256-sergiusz-piasecki-ulica-podgorna1899-1964

Leon Ryż miał swą bazę nr 1 w Poznaniu, przy ulicy Walki Młodych. […] W tymże czasie na dworzec główny – jedyny wówczas w mieście – przybył pociąg z Torunia. Z niego wyszedł mężczyzna średniego wzrostu, wieku i tuszy. Zgrabnie lawirując między tłumami rosyjskich żołnierzy i cywilnej publiczności, skierował się ku wyjściu z dworca. Był to Marek. Kilka razy zapytywał przechodniów o ulicę Walki Młodych, lecz nikt mu nie powiedział, gdzie to jest, więc wytrwale krążył po mieście, szukając potrzebnej mu tabliczki na rogach ulic. W pewnym miejscu zobaczył bardzo sympatycznego staruszka, który powoli kroczył chodnikiem.
– Przepraszam pana, gdzie jest ulica Walki Młodych? – spytał go Marek.
– A pan pewnie przyjezdny? – nie odpowiadając na pytanie odezwał się staruszek.
– Tak. Jestem z Torunia.
– Więc, panie kochany, nie radzę pytać o ulicę Walki Młodych czy Walki Starych, a lepiej pytaj pan o ulicę Święty Marcin. Bo to czasem za takie pytanie można i po uszach oberwać. Poznaniacy nie lubią, jak im nazwę ulicy przekręcają. Zawsze była Święty Marcin i będzie Święty Marcin. A jak tam jaki przybłęda nazwie, to u nas to nieważne. Dużo ich tu było. Przyjdą, napaskudzą i pójdą. A ulice jak były, tak i są.

Siedem pigułek Lucyfera. Autentyczne przygody diabła Marka w latach 1945-1946 w niepodległej Polsce demokratycznej, odtworzone na podstawie: dokumentów, zeznań świadków, wycinków prasowych oraz własnych obserwacji autora

Kto lubi mrożkowy klimat i udane satyry, powinien sięgnąć po Siedem pigułek Lucyfera Sergiusza Piaseckiego. Diabeł Marek zaspał podczas piekielnego dyżuru, nie dorzucił drewna pod kociołki i w efekcie Hitler dostał brunatnej febry, a pięćdziesięciu innych więźniów zmarło. Kwalifikowany diabeł dziewiątej kategorii zostaje przez Lucyfera za karę zesłany na rok na ziemię, by znalazł pięćdziesięciu nowych więźniów. Po niełatwych zabiegach kosmetycznych (obcięcie rogów, ogolenie włosów) i połknięciu piekielnej pastylki wygląda jak mężczyzna w średnim wieku. Zostaje wysłany do Polski, bo – takimi informacjami dysponują w piekle – tu jest największa wolność i dobrobyt. Początki pobytu nie wróżyły Markowi przyjemnego roku: najpierw gospodarz zamiast chleba sprzedał mu cegłę – i to za pięć dolarów – później w pociągu przyłapano go na jeździe bez biletu i dokumentów, a że wyglądał podejrzanie, trafił do Urzędu Bezpieczeństwa w Toruniu, gdzie okrutnie go pobito i stracił zęby. Potem uznano go za wariata, pędził samogon, związał się z typami czczącymi Bachusa. Nie zdradzając kolejnych przygód kwalifikowanego diabła, wspomnieć wypada, że książka przedstawia w krzywym zwierciadle pierwsze lata po wojnie, a przy okazji naprawdę bawi.
Sergiusz Piasecki urodził się 1 kwietnia 1901 r. w Lachowiczach koło Baranowicz na Białorusi, ale data ta nie wywróżyła mu szczęśliwego życia. Był nieślubnym dzieckiem zruszczonego szlachcica ze służącą, uczęszczał do rosyjskich gimnazjów w Mińsku i Bobrujsku, gdzie pobił inspektora szkolnego, za co trafił do więzienia dla nieletnich. Stamtąd zbiegł i pojawił się w zrewoltowanej przez rewolucję październikową Moskwie i odtąd… znienawidził komunizm. Walczył w białogwardyjskich oddziałach białoruskich, wspierał Polaków odbijających Mińsk, walczył w wojnie polsko-bolszewickiej i został polskim szpiegiem. Przykrywką dla działalności wywiadowczej miał być przemyt, jednak Piasecki tak mocno zaangażował się w działalność przestępczą, że kilkakrotnie trafiał do polskich i sowieckich więzień, a wkrótce został zwolniony ze służby. Fałszował czeki, pracował w przemyśle pornograficznym, szmuglował towary, handlował narkotykami, brał udział w napadach, został w końcu schwytany i skazany na karę śmierci, którą dzięki interwencji wywiadu zamieniono na 15 lat więzienia.
Wyrok odsiadywał w Rawiczu, Koronowie i Świętym Krzyżu, tam dopiero nauczył się języka polskiego i zaczął spisywać wspomnienia. Przełomem było spotkanie Melchiora Wańkowicza, który rozpętał kampanię prasową, w wyniku której prezydent ułaskawił skazańca. Kilka tygodni po wyjściu z celi w 1937 r. w wydawnictwie „Rój” ukazała się pierwsza książka Piaseckiego Kochanek Wielkiej Niedźwiedzicy, o awanturniczym życiu przemytników. Do wojny miała trzy wydania i stałą się światowym bestsellerem (we Włoszech wydano ją 18 razy i sfilmowano). Po niej ukazał się Piąty etap i Bogom nocy równi o działaniach wywiadowczych na pograniczu polsko-radzieckim. W wojnie obronnej Piasecki walczył w Korpusie Obrony Pogranicza, a potem przebywał na Wileńszczyźnie, gdzie był szefem oddziału wykonującego wyroki polskiego państwa podziemnego. Czas ten opisać zamierzał w trylogii Wieża Babel, z której zdążył ukończyć dwa.
Po wojnie uciekł z Polski i dzięki pomocy Wańkowicza, wraz z żołnierzami rozformowywanego II Korpusu trafił do Wielkiej Brytanii. Aktywnie działał w emigracyjnym środowisku kulturalnym, należał do Związku Pisarzy Polskich na Obczyźnie, publikował w pismach emigracyjnych oraz wydawał kolejne książki. Bezkompromisowo pisał o komunizmie, a niezwykłą popularność zyskały Zapiski oficera Armii Czerwonej, sfingowany pamiętnik radzieckiego żołnierza wkraczającego na Wileńszczyznę. Zmarł 12 września 1964 r. w Londynie.

Paweł Cieliczko
Joanna Roszak

 

Ulica Podgórna

Sergiusz Piasecki najwyraźniej nie orientował się w topografii Poznania. Podgórna nigdy nie nazywała się Święty Marcin, a ten właśnie – najbardziej reprezentacyjny – trakt miejski przemianowano po wojnie na Armii Czerwonej (prawdą jest, że za posłużenie się tą nazwą można byóo oberwać od prawdziwego poznaniaka, i to jeszcze wiele lat po wojnie).
Ulica Podgórna wytyczona została jako przedłużenie ul. Wrocławskiej biegnące na zewnątrz Bramy Wrocławskiej i skręcające ostro ku zachodowi. Dzisiejszy charakter zawdzięcza projektowi Dawida Gilly’ego, który pod koniec XVIII w. chciał połączyć nią Stary Rynek z Alejami Marcinkowskiego i pl. Wolności, tworząc w Poznaniu zręby koncepcji miasta-ogrodu.
W 1916 r. przemianowano ją na Hindenburgstrasse, nadając jej imię zwycięskiego wodza spod Tanenbergu, a późniejszego prezydenta Republiki Weimarskiej – Paula von Hindenburga, który urodził się w 1847 r. przy ul. Podgórnej 7. Wyasygnowano też środki na Muzeum Hindenburga i powołano dyrektora placówki, ale polscy właściciele kamienicy jej nie odsprzedali. W 1934 r. magistrat nie wydał zgody na upamiętnienie miejsca jego urodzenia tablicą pamiątkową. Tablicę zamontowano 2 października 1939 r., a zdjęto natychmiast po wyzwoleniu Poznania.
Kamienica przy ul. Podgórnej 7 była ważna też dla Polaków. W niej do 1846 r. mieszkał najwybitniejszy poznańczyk – Karol Marcinkowski, w którego mieszkaniu w 1841 r. powołano Towarzystwo Naukowej Pomocy dla Młodzieży Wielkiego Księstwa Poznańskiego – pierwszą na ziemiach polskich fundację, dzięki której zdolna młodzież z ubogich rodzin mogła zdobyć wykształcenie. Inicjatywa poznańskiej inteligencji i wielkopolskiego ziemiaństwa umożliwiła studia 6500 młodym poznańczykom.
Ulica Podgórna, jako reprezentacyjna aleja, wysadzona była drzewami, jej szczyt zamykał pałac Anderschów, przed którym przez kilkadziesiąt lat stała studzienka Higiei. Spadek ulicy sprawiał poważne kłopoty. Zbigniew Zakrzewski wspominał: „W roku 1846 licznie zgromadzona publiczność przyglądała się, jak nowa lokomobila fabryki Cegielskiego pokonywała zwycięsko pochyłość jezdni Podgórnej. […] Jesienią 1922 biegnący tędy tramwaj […] zaczął się coraz szybciej staczać. Ludzie w pospiechu wyskakiwali. […] Podgórna była uliczką miłą i spokojną aż do roku 1927. Wtedy to, ku wielkiemu żalowi mieszkańców miasta wycięto drzewa”. Potem mieszkańcy mieli coraz więcej powodów do zmartwień, ale na szczęście od lat dziewięćdziesiątych XX w. ulica odzyskuje blask. Znów można spacerować w cieniu drzew, a u jej zbiegu z pl. Wiosny Ludów stanął pomnik Hipolita Cegielskiego dzierżącego koło napędowe swej lokomobili.

Paweł Cieliczko

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *