Stanisław Strugarek – Ulica Lodowa

330-stanislaw-strugarek-ulica-lodowa1911–1965

Nie bójcie się, dzieciary! To nie żaden Dziadek Mróz, to ino ja, poczciwy gwiazdor poznański. […] podarki rozdać trzeba dzieciarom i na Górczynie, i na Chwaliszewie, i na Rybakach. Lata człowiek na piechotkę i jeszcze spory miech na barach turo. Dobrze, jak się trafi na uświadomionego rodzica, co wyciągnie flaszkę z alembikiem, i poczęstuje gwiazdora jednym czy piątym głębszym. Zaraz się potem człowiek czuje lekciejszy i snadniej mu po schodach biegać […] Ale to wszystko nic wporównaniu z kłopotami, jakie my, gwiazdory, mieliśmy w ubiegłe lata. Do cna się gwiazdorowi mogło we łbie pokiełbasić i nie tylko gwiazdorowi. Bo tak: za moich młodych lat po mieście chodziły tylko same gwiazdory, zaś po tamtej wojnie przyjechały do nas z ciepłych krajów święte Mikołaje, a po tej wojnie zjawiły się z zimnych krajów Dziadki Mrozy. I co? Czy nie mogło się pomajtać? Gwiazdor musiał być czujny, musiał uważać, żeby wciąż chodzić po linii i nie wychylać się. Bo jak się szło na przykład do postępowych katolików z Paxu, to się występowało pobożnie jako święty Mikołaj, mówiło się pochwalony, kazało się dzieciom szczebiotać paciorek i było ładnie, no szak? Do starych poznaniaków szło się jako gwiazdor, mówiło się po staropolsku: „We wilija dzieci bija” i waliło się gzubów deszczeplina raz przy razie. Aznów do aktywistów szło się jako Dziadek Mróz. Iwszystko w porządku, no nie? Ażeby się nie pomajtało, w ankiecie personalnej podawałem dla pewności: imię – Mikołaj; nazwisko – Mróz; zawód – gwiazdor. Jasne, no nie?

Wuja Cesku opowiada

Wuja Ceśku – najbardziej znana postać stworzona przez Stanisława Strugarka – w krótkich radiowych felietonach komentował otaczającą rzeczywistość. Robił to z pozycji „przeciętnego poznaniaka”, z typowym dla mieszkańca stolicy Wielkopolski zdrowym rozsądkiem, pragmatyzmem, dystansem do świata, bez nadmiernego patosu, a to, ze myśli swe formułował w poznańskiej gwarze, czyniło go jeszcze bardziej wiarygodnym dla słuchaczy. W przytoczonej gawędzie opowiadał o budzących do dziś wątpliwości rozróżnieniach pomiędzy poznańskim gwiazdorem, ogólnopolskim św. Mikołajem i importowanym zza wschodniej granicy Dziadkiem Mrozem, a opowieść podsumował: „Dziadek Mróz wyjechał, święty Mikołaj został w niebie, wiec znów spokojnie mogę, jako stary gwiazdor poznański złożyć wam serdeczne życzenia gwiazdkowe i noworoczne”. Stanisław Strugarek od dzieciństwa obracał się wśród „przeciętnych poznaniaków”. Był synem robotnika pracującego w porcie rzecznym, wychowywał się pośród pięciorga rodzeństwa w małym mieszkaniu przy ul. Szyperskiej, poznał życie w ubogich dzielnicach miasta. Sam postanowił się kształcić, ukończył seminarium nauczycielskie, pracował jako nauczyciel w liceum, odbył służbę wojskowa, studiował na Uniwersytecie Poznańskim, a będąc słuchaczem Studium Dramatycznego, zaczął występować w Radiu Poznańskim w charakterystycznej roli Póna Kaczmarka. Jeszcze przed wojna przygotował dla radia cykl audycji satyrycznych „Trójka poznańska”, redagował pismo dla nauczycieli „Siewca”, wydał książkę dla młodzieży Starzec w błękitnym mundurze (1935), a także liczne felietony, artykuły, opowiadania, słuchowiska i sztuki teatralne. Ranny w walkach nad Bzura, trafił do obozu jenieckiego w Woldenbergu (Dobiegniewie), tam zorganizował teatrzyk kukiełkowy, a w nim wystawił ponad 400 przedstawień. Po wojnie wrócił do Poznania i jako kierownikOddziału Kultury i Sztuki Zarządu Miejskiego kontynuował działania przerwane przez lata okupacji. Redagował „Kronikę Miasta Poznania”, współpracował z pismem  „Zdroje”, przekształconym wkrótce w „Życie Literackie”, organizował i prowadził Czwartki Literackie, pisał teksty i występował w kabarecie Kukułka Poznańska. Był pierwszym kierownikiem literackim Teatru Lalki i Aktora, w którym odbyła się premiera jego sztuki Trębacz z wieży ratuszowej, popularyzującej potem te poznańską legendę na scenach całego kraju. Od 1948 r. kierował redakcja audycji wiejskich, potem regionalnych, a wreszcie rozrywkowych poznańskiego radia. Dzięki jego programowi Z piosneczką i gawęda po Wielkopolsce archiwum radiowe wzbogaciło się o nagrania dudziarzy, koźlarzy, mazankarzy, spiewaków, gawędziarzy oraz kapel i zespołów ludowych z całego Poznańskiego. Realizował teatrzyki radiowe: Wielkopolskie kominki, W rodzinie Porebów, Kawiarnia pod Uśmiechem, występował wdialogach regionalnych Kaczmarka i Skrzypczaka, Póna Kaczmarka, Dziadka Ignacego i przede wszystkim Wuja Ceśka. Zachowało się prawie 400 jego audycji i programów, a najciekawsze radiowe felietony wydane zostały, w wyborze i ze wstępem Kazimierza Młynarza, w książce Wuja Ceśku opowiada (1977). Do publikacji dołączono jako inserty dwie pocztówki dźwiękowe z nagraniami radiowymi. Prezes Towarzystwa Rozwoju Ziem Zachodnich prof. Michał Szczaniecki mówił o Strugarku: „Należał do ludzi najbardziej w Poznaniu popularnych i znanych. Był postacią charakterystyczna i wszystkim poznaniakom szczególnie bliska. Wszystkich, którzy go słuchali przemawiającego, czy to z estrady, czy na sali konferencyjnej, w radio czy w telewizji, uwodził swa ujmującą wymowa i niepospolitym humorem,  a w swych niezapomnianych gawędach bawił umiejętnością odtwarzania jędrnej gwary wielkopolskiej”. Stanisław Strugarek zmarł nagle w dniu 25 listopada 1965 r., a podczas pogrzebu na cmentarzu Górczyńskim zegnały go tysiące poznaniaków. Odznaczony został Złota Odznaka Miasta Poznania, Złota Odznaka za Zasługi dla Województwa Poznańskiego, był laureatem Nagrody Miasta Poznania. Jego imię nosi jedna zulic na Piątkowie.|

Paweł Cieliczko

 

Ulica Lodowa
Górczyn i Chwaliszewo pojawiają się zapewne nieprzypadkowo jako rejony, do których Wuja Ceśku, występujący w roli poznańskiego gwiazdora, musi zanieść prezenty dzieciarom. Z ulicy swego dzieciństwa – Szyperskiej – oglądał co dzień Chwaliszewo, natomiast przy łazarskiej ul. Lodowej mieszkał przez lata powojenne, stad w tych własnie fyrtlach znać musiał najwięcej dzieci, którym chciał sprawić radość. Najwyraźniej zostało to zapamiętane, bo w Dzień Dziecka – 1 czerwca 2003 r. – na fasadzie budynku przy ul. Lodowej 3 odsłonięta została tablica pamiątkowa poświęcona „Piewcy gwary poznańskiej // Stanisławowi Strugarkowi (1911–1965) // radiowemu »Wujowi Ceskowi« //który żył i tworzył w tym domu”. Pochodzenie nazwy ul. Lodowej nie wiąże się  wcale z pobytem w Poznaniu wspomnianego w felietonie radiowym Dziadka Mroza, ale ma znacznie starsza genezę. Zbigniew Zakrzewski pisze, ze przed laty przebiegała ona przez podpoznańskie łąki i stawy, z których wyrąbywano lód odwożony potem do Poznania, który gromadzony był w piwnicach restauracji i składów, zastępując lodówki i zamrażarki.

Paweł Cieliczko

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *