Tadeusz Kraszewski – Górczyn

178-tadeusz-kraszewski-gorczyn1903-1973

Docierali już prawie do Górczyna, gdy wysłany na zwiady pachołek wrócił z wiadomościami zebranymi w przydrożnej karczmie.
– Mówią ludzie, jaśnie panie, że dalej jechać nieprzezpieczno, bo pod miastem wielkie wojsko szwedzkie już stoi z armatami…
– Kto ci tak gadał? – zasępił się podczaszy.
– Łyczek jeden… Z Poznania uciekli, przy karczmie z wozami stoją.

Pan Filip z Konopi

Akcja powieści Pan Filip z Konopi rozgrywa się w pierwszych latach XVIII w., kiedy w Polsce panują August II Mocny i Stanisław Leszczyński. Tłem zdarzeń są wojny między Sasami, Szwedami i Rosjanami, których terenem była Rzeczpospolita. W utworze mowa jest o oblężeniu Poznania, ale i o sejmikach ziemskich. Kolorytu powieści nadają opisy szlacheckich i magnackich dworków, wiejskich chałup, przydrożnych zajazdów, miast i miasteczek. Najważniejsi bohaterowie książki to trójka przyjaciół: kuzynowie Mikołaj i Filip oraz bliska sercu Filipa Magda Jamrozówna, która prawie nie znała matki, a jej wychowaniem zajęła się pani Dołężyna z Konopi.
Mikołajowi i Filipowi nigdy nie brakowało ciekawych pomysłów na wykorzystanie wolnego czasu: to strzelali do wron, to łowili raki, to wcielali się w członków bandy, to potajemnie przynieśli Magdzie kubeł z kuchni, w którym zamiast pysznej zupy gotowało się siemię lniane (ciotka Helena używała go do układania loków). Z kolei temperamentna Magda gardziła tradycyjnymi kobiecymi zajęciami – nigdy nie pozwalała chłopcom, by pozostawiali ją, gdy wybierali się na swoje szalone wyprawy. Podczas jednej z rozmów Filip zwraca się do Magdy: „Poznań byś zobaczyła! […] To jest dopiero duże miasto. Ile tam kościołów! I z jakimi wieżami! W Poznaniu biskup co niedzielę mszę świętą w katedrze odprawia. Kiedy chcesz, możesz go zobaczyć”.
W dziesiątym rozdziale powieści czytelnicy dowiadują się, że Filip i Mikołaj wyjadą w pierwszych dniach września do szkoły ojców jezuitów w Poznaniu. Gdy zmierzają w stronę miasta – o czym mowa we fragmencie otwierającym hasło – na jego rubieżach stacjonują już wojska Karola XII: „Nie dojeżdżając więc do przedmieścia Św. Marcina, kazał skręcić przez Kundorf i Glinki ku osadzie Św. Wojciecha, aby wjechać do miasta przez północną bramę, zwaną Wroniecką”.
Ciężkie przeżycia mieszkańców Poznania w 1704 r. to jeden z ważnych wątków powieści Tadeusza Kraszewskiego. „Zakrystian przy kolegiacie Marii Magdaleny na wieżę wlazłszy, z której widok na kilka mil dookoła się rozlega, widział z niej całą bitwę niedaleko Poznania stoczoną”.
Warto przywołać powieściowy akapit odnoszący się do wprowadzenia na wielkopolskie stoły ziemniaków, dziś – czy chcą tego poznaniacy, czy nie – swoistego symbolu ich krainy: „Na zakończenie wieczerzy zamiast wetów podano swego rodzaju osobliwość i specjał – nową jarzynę, jakiej ani pan Seweryn, ani chłopcy jeszcze dotąd nie próbowali. Hodowlę jej wprowadzić chciał pan podczaszy w swoim majątku, uważając, że jest to jarzyna bardzo pożyteczna i duże wróżąca korzyści, a szybko się rozpowszechniająca na zachodzie Europy: w Hiszpanii, Francji, a ostatnio w Niemczech. Nazwał ją z niemiecka >>kartofel<<”.
Związki Tadeusza Kraszewskiego z Poznaniem sięgają jeszcze okresu międzywojennego. Studiował polonistykę na Uniwersytecie Warszawskim (1923-1925) i Poznańskim (1925-1928). Debiutował wierszami Postscriptum i Święta Cecylia opublikowanymi w poznańskim „Życiu Literackim” (1928). W 1929 r. zaczął pracować w „Kurierze Poznańskim”, w którym szefował (od 1931 r.) działowi kultura i sztuka oraz miał stały felieton. Działał w Narodowej Demokracji i był sekretarzem zarządu koła Śródmieście Stronnictwa Narodowego w Poznaniu. Sporadycznie występował w założonym przez Artura Marię Swinarskiego Klubie pod Kaktusem. W kampanii wrześniowej wziął udział jako żołnierz Wielkopolskiej Brygady Obrony Narodowej, a podczas bitwy nad Bzurą został ciężko ranny i stracił lewą rękę. W czasie okupacji wykładał na kursach dziennikarskich prowadzonych przez Tajny Uniwersytet Poznański oraz Stowarzyszenie Dziennikarzy Ziem Zachodnich (którego był współzałożycielem i wiceprezesem). Już w lutym 1945 r. powrócił do Poznania, gdzie organizował Zachodnią Agencję Prasową, a po jej likwidacji w 1956 r. pracował jako korektor w poznańskich Państwowych Zakładach Wydawnictw Szkolnych, potem zaś współtworzył Wydawnictwo Poznańskie, pracował w reaktywowanej Zachodniej Agencji Prasowej oraz Interpressie. Przez trzy lata kierował Studium Dziennikarskim na UAM, zasiadał w zarządzie poznańskiego Oddziału Związku Literatów Polskich oraz był radnym Poznania z ramienia Stronnictwa Demokratycznego.
Pisał przede wszystkim książki dla młodzieży: popularnego Robin Hooda i Mariannę (1949), Wóz wagantów (1956). W jego dorobku znajduje się też kilka posnanianów. Największą popularnością cieszyła się wierszowana opowieść O poznańskich koziołkach, którą w 1979 r. wystawił Teatr Lalki i Aktora. Redagował okolicznościowe wydawnictwo poświęcone wielkopolskim literatom – 50 lat Związku Literatów Polskich oraz napisał książkę wspomnieniową – Poznańskie wspominki z lat 1918-1939.

Joanna Roszak

 

Górczyn

Wieś Górczyn występuje w dokumentach już w XIII w. jako domena książąt wielkopolskich, ale dopiero w 1609 r. stała się własnością miasta. Na tereny zniszczonego długotrwałymi wojnami, klęskami żywiołowymi i zarazami Górczyna sprowadzono w 1747 r. katolickich osadników z Bambergu, którzy szybko się spolonizowali i zostali polskimi patriotami. Szczególnie znanym mieszkańcem Górczyna był jego sołtys Maciej Palacz, który wraz z bratem Janem angażował się w liczne polskie inicjatywy, zarówno zbrojne (np. uczestnictwo w zrywach 1846 i 1848 r.), jak i mniej spektakularne, a bardziej efektywne (np. tworzenie kółek rolniczych czy działalność w poznańskim Bazarze).
W 1900 r. Górczyn, tak jak pobliski Grunwald, włączony został do Poznania, co zapoczątkowało jego szybki rozwój. W latach 1927-1929 tutaj właśnie powstało pierwsze w okresie międzywojennym duże, bo liczące 17 bloków osiedle robotnicze, znajdujące się w pobliżu obecnego wiaduktu górczyńskiego. Jest on najbardziej charakterystycznym obiektem tej dzielnicy, a po zakończonej w 2009 r. przebudowie prezentuje się doskonale.

Paweł Cieliczko

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *