Władysław Stanisław Reymont – Ulica 3 Maja

296-wladyslaw-reymont-ulica-3-maja1867-1925

Adres: JWielmożny Pan Józef Munkiewicz Urzędnik Dr. Ż. W.-Wiedeńskiej, Kaliska nr 29 w Piotrkowie województwo łódzkie
Adres nadawcy: Reymont 3 Maja nr 7 Pensjonat W-nej Bukowieckiej w Poznaniu

Poznań, 30 VI 1923

Moi Drodzy.
Od dawna nic o Was nie wiem ni o Waszym zdrowiu, ni o powodzeniu. Napiszcie parę słów. Ja, może już wiecie od Waci, siedzę od miesiąca w sanatorium w Poznaniu i leczę się elektroterapią, jak dotąd z dosyć dobrym rezultatem, ale muszę się jeszcze kurować przez lipiec. Biedna moja żona musi sama siedzieć na wsi i użerać się, zwłaszcza teraz ma dużo kłopotów, gdyż wyrzucamy siłą dzierżawcę i instalujemy nowego. Może nareszcie będziemy mieli spokój z Kołaczkowem.
Kiedyż się do nas wybierzecie? Może w sierpniu, jak już będę z powrotem. Bardzo Was o to proszę, nie zapominajcie. […]
Ściskam Was wszystkich najserdeczniej. Ucałujcie ode mnie Jankę, Felka i dzieci.

Wasz oddany
Wł. St. Reymont

List do Kamili i Józefa Munkiewiczów

Władysław Stanisław Reymont adresował cytowany list do Kamili i Józefa Munkiewiczów. Dwa lata później, 6 września 1925 r., do Wacławy Waldau pisał ze Szpitala Przemienienia Pańskiego przy pl. Bernardyńskim w Poznaniu: „Moja Droga Waciu. Nic nie wiem, co się z Tobą dzieje, może sama zdobędziesz się na trochę czasu i napiszesz”. Dwadzieścia dni później tak notował w liście: „U mnie niewiele zmian, trochę mi lepiej, a już pięć tygodni siedzę w szpitalu, ale doktór mi obiecuje wypuszczenie za tydzień”.
Bardziej zasadne wydaje się napisać o związkach Reymonta z Wielkopolską niźli z samym Poznaniem, a to za sprawą wspomnianego w liście Kołaczkowa. Majątkiem położonym pod Wrześnią najpierw włodarzyli Kołaczkowscy, później Górkowie, Jegierscy, Dąmbscy, a Władysław Stanisław Reymont stał się jego właścicielem w 1920 r. Rezydował w majątku przez pięć lat, spędzał tu czas od wiosny do jesieni. Jerzy Sobczak pisał: „Jako że dwór w Kołaczkowie wymagał generalnego remontu, Reymont zatrzymywał się początkowo u Seweryna Sośnickiego we wsi Żydowo, położonej 4 km na wschód. Kiedy w Kołaczkowie zakończono prace remontowe, pałac prezentował się okazale. Władysław i Aurelia Reymontowie wypełnili jego wnętrza meblami […]. Po przekroczeniu portyku kolumnowego wchodziło się do obszernego hallu. Przylegały do niego jadalnia, salon, biblioteka oraz gabinet pisarza”.
Po przyznaniu Reymontowi w 1924 r. Nagrody Nobla został on honorowym obywatelem powiatu wrzesińskiego. Sto lat po narodzinach pisarza w główną ścianę pałacu Reymonta w Kołaczkowie wmurowano pamiątkową tablicę. Dziesięć lat później w parku stanął jego pomnik w towarzystwie dwojga bohaterów Chłopów: Jagny i Macieja Boryny.
Naprawdę nazywał się Stanisław Władysław Rejment. Urodził się 7 maja 1867 r. we wsi Kobiele Wielkie, zmarł 5 grudnia 1925 r. w Warszawie. Miał sześcioro rodzeństwa, jego ojciec był organistą. Przyszły noblista kształcił się w Warszawie w zakładzie krawieckim, ukończył Warszawską Szkołę Niedzielno-Robotniczą. Występował z wędrownym teatrem, później pracował jako kolejarz. Odskocznią od tego zajęcia stało się zainteresowanie spirytyzmem. Na Jasnej Górze pragnął odbyć nowicjat. Znów jednak trafił do pracy na stacji kolejowej. Kiedy okazało się, że może żyć z pióra, zamieszkał w Warszawie. O tym, jak intensywnie podróżował, najlepiej powiedzą jego listy.
Mimo, że Poznań nie został sportretowany na kartach powieści Władysława Reymonta, to sam Reymont zajmuje stałe miejsce w dziejach literackich miasta. W dniu 8 maja 1921 roku powstał bowiem trzeci (po Warszawie i Lwowie) oddział Związku Zawodowego Literatów Polskich, a noblista został jego pierwszym prezesem. Była to jednak prezesura formalna, Reymont mieszał w Kołaczkowie, więc przyjął zaproszenie do poznańskiego związku, ale w jego prace się nie angażował i jeszcze w trakcie kadencji zrzekł się pełnionej funkcji.
Autor Komediantki, Fermentów, Ziemi obiecanej, Chłopów, pochowany został na Cmentarzu Powązkowskim w Warszawie, a jego serce spoczywa w kościele Świętego Krzyża. W Poznaniu przypomina o nim tylko tablica i popiersie dłuta J. Sobocińskiego odsłonięte w 1969 r. na skwerze przed Zespołem Szkół Odzieżowych przy ul. Kazimierza Wielkiego 17, której to placówce pisarz patronuje.

Joanna Roszak

 

Ulica 3 Maja

Pensjonat pani Bukowieckiej, w którym mieszkał Reymont, działał na jednym z pięter kamienicy na narożniku obecnej ul. 3 Maja i pl. Cyryla Ratajskiego. Instytucja ta była nie tylko pensjonatem, ale i „maleńkim ośrodkiem życia towarzyskiego”, ul. 3 Maja stanowiła zaś istne zagłębie instytucji dbających o bezpieczeństwo obywateli. W kamienicy o fantastycznej fasadzie zwróconej ku pl. Wolności miała siedzibę „Przezorność”, w kolejnej mieściło się Towarzystwo Ubezpieczeń „Polonia”; po przeciwnej stronie znajdowała się krakowska instytucja asekuracyjna „Florianka”, a żeby było całkiem bezpiecznie, na pustym obecnie placu przed Arkadią znajdował się gmach poznańskiego Prezydium Policji.
Mieszkając na tak bezpiecznej ulicy, warto było wybrać się na ciastka do cukierni Bolesława Danielewskiego prowadzonej pod szyldem Belly w kamienicy, gdzie był pensjonat pani Bukowieckiej. Po drugiej stronie na przedstawienia zapraszał kabaret Trocadero, a gdyby ktoś „umarł ze śmiechu”, to zająć się nim mógł przylegający do kabaretu zakład pogrzebowy (wspomnieć warto, że współcześnie podobne zestawienie instytucji możemy obejrzeć przy ul. Woźnej, gdzie zakład pogrzebowy dzieli parter kamienicy z kabaretem i winiarnią).
Najsławniejszą instytucją zlokalizowaną przy ul. 3 Maja była jednak piekarnia i ciastkarnia Kazimierza Knasta, który do Poznania przybył ze Środy Wielkopolskiej, a jego wyroby były podobno tak doskonałe, że specjalnie po nie przyjeżdżali poznaniacy nawet z odległych dzielnic miasta.
Dziś najbardziej charakterystycznym budynkiem tej krótkiej uliczki jest narożna kamienica nr 47, ozdobiona kilkoma atrakcyjnymi wieżyczkami i zdobna w bogatą sztukaterię. Wzniesiona została przed 1902 r., przez spółkę Hermana Böhmera i Paula Preula, którzy tu właśnie zlokalizowali swoją pracownię architektoniczną, a w niej projektowali potem kamienice przy ul. Roosvelta, Matejki, Mielżyńskiego i wiele innych, którymi możemy się zachwycać do dziś.

Paweł Cieliczko

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *