Wojciech Bąk 1907-1961
Aleje Marcinkowskiego

024-wojciech-bak-aleje-marcinkowskiego

Lubię długo ulicami iść –
plac Wolności, Święty Marcin i Aleje…
[…] Ja tu każdy zaułek znam,
każdy zakrętu ulic mi znajomy –
i witają mnie uśmiechem bram,
i oczyma okien wszystkie domy.

Jak przyjaciół znam tu każdy plac,
Dym kominów i stalowe mosty…
I ten lud, co przemilcza swój płacz,
Jak ja twardy, jak ja w słowie prosty.

*** (Lubię długo ulicami iść…)

 

Wojciech Bąk urodził się 23 kwietnia 1907 r. w Ostrowie Wielkopolskim, zmarł 30 kwietnia 1961 r. w Poznaniu. Prozaik i poeta, utożsamiany, nie do końca słusznie, z nurtem religijnym. Bywał też piewcą Poznania. Ukończył Gimnazjum Męskie w Ostrowie Wielkopolskim, studiował polonistykę i filozofię na Uniwersytecie Poznańskim. Przed wojną publikował w „Skamandrze” i „Wiadomościach Literackich”. W 1935 r. został nagrodzony Złotym Wawrzynem Polskiej Akademii Literatury. Wraz z Jarosławem Iwaszkiewiczem tworzył w Poznaniu „Życie Literackie”. Napisał tomy wierszy Brzemię niebieskie, Śpiewna samotność, Monologi anielskie, utwór prozatorski Twarze, dramat Piłat. Proces Chrystusa, eseje Wyznania i wyzwania, O Bogu – Człowieku i apostołach.
Sergiusz Sterna-Wachowiak podkreśla, że Wojciech Bąk swą pracę literacką „traktował bardzo poważnie, bardzo romantycznie i trochę staroświecko, a przede wszystkim […] ze szczególną troską moralną. Jego rozumienie misji pisarza stanęło w całkowitej […] niezgodzie z rzeczywistością literacką, zadekretowaną w 1948 roku przez Zjazd Szczeciński […]. Upadło redagowane przezeń w Poznaniu >>Życie Literackie<<, jak też prywatne wydawnictwo brata, Władysława Bąka […]. Postanowił wyjechać z kraju, najlepiej do Włoch. Nie otrzymał jednak paszportu, przestano go także drukować. O sytuacji polskiej kultury i coraz bardziej dramatycznej sytuacji własnej pisał listy zażalenia do Bieruta i Cyrankiewicza, ale i do Radia Wolna Europa. Tak wyglądały początki sprawy Bąka, a może raczej balu maskowego, którego kolejnymi figurami były cenzorski zapis, więzienie, porwanie, pobyt w psychuszce – w Dziekance pod Gnieznem, prokuratorskie próby ubezwłasnowolnienia – nieudane wskutek orzeczeń biegłych psychiatrów sądowych o całkowitym zdrowiu psychicznym – i śmierć w niewyjaśnionych okolicznościach. Pod koniec życia poeta, zdruzgotany moralnie i nerwowo, nie ufał już nikomu i niczemu. Przeszedł na protestantyzm, odkrywając w nim nowy, inny wymiar Bożej łaski, której potrzebował”.

Joanna Roszak

Aleje Marcinkowskiego

Nazwa alej, choć w wierszu Wojciecha Bąka niedopowiedziana, jest dla wszystkich poznańczyków jasna – „aleje” to Aleje Marcinkowskiego. Ten skromny lekarz, uznawany za najwybitniejszego poznaniaka w dziejach, wyprzedza w lokalnym rankingu nawet królów. Uhonorowany jest reprezentacyjną promenadą w centrum miasta, jego imię nosi Uniwersytet Medyczny oraz park miejski, popiersie Marcinkowskiego znajduje się w holu Collegium Maius, pomnik stoi właśnie przy alejach jego imienia, kolejny (na którym lekarz siedzi) znajduje się przed I Liceum Ogólnokształcącym, któremu patronuje, a na fasadzie kamienicy przy ul. Podgórnej 6, w której mieszkał przez ostatnie lata życia, znajduje się tablica pamiątkowa. Szacunek mieszkańców zaskarbił sobie zaangażowaniem w inicjatywy społeczne oraz pomocą, jakiej udzielał biednym i chorym. W 1837 r. wypuszczony został z pruskiego więzienia, gdzie trafił za udział w powstaniu listopadowym, by walczyć z epidemią cholery. Jemu przypisuje się skuteczne ograniczenie jej skutków w Poznańskiem. On był spiritus movens takich inicjatyw jak zbudowanie Hotelu Bazar czy powołanie Towarzystwa Pomocy Naukowej.
Aleje Marcinkowskiego swoje powstanie zawdzięczają zajęciu Poznania przez Prusy w 1793 r. w efekcie II rozbioru Rzeczpospolitej. Wtedy do Poznania trafił wybitny architekt i urbanista – David Gilly – który zaprojektował obszar Poznania od Starego Miasta po obecną ul. Królowej Jadwigi i al. Niepodległości. Jego plan zakładał stworzenie z Poznania miasta-ogrodu, poprzez wytyczenie szerokich ulic obsadzonych drzewami, a także zielonych skwerów i placów. Jako reprezentacyjna arteria wytyczona została właśnie ówczesna aleja Wilhelmowska, pierwsza promenada na ziemiach polskich. Przez środek szerokiej (30 m) ulicy poprowadzono szeroki deptak otoczony czterema rzędami drzew. Wzdłuż niej powstały najbardziej reprezentacyjne budynki miasta. Co ciekawe, pierwotnie były to głównie polskie obiekty: Biblioteka Raczyńskich i Galeria Atanazego Raczyńskiego; dalej budynek polskiego Ziemstwa Kredytowego i hotel Bazar. Dopiero na początku XX w. zaczęły powstawać reprezentacyjne budynki niemieckie: Muzeum Fryderyka III (obecnie Muzeum Narodowe), Bank Rzeszy (obecnie NBP), pałac Anderschów, Urząd Celny (obecnie Policja), Sąd Okręgowy czy Poczta.

Paweł Cieliczko

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *